„Wolność”   by Seemaq

Wielkie biurowce mają jeszcze jeden plus...
Patrzysz przez oszklone okno na Warszawę, na te wszystkie światełka. Nawet one Cię dzisiaj wkurwiają. Powoli otwierasz okno. Ręka Ci drży. Zamykasz je. Siadasz na krześle. Po chwili zrywasz się, znów otwierasz i powoli zaczynasz wychodzić. W głowie pełno sprzeczności: chcesz żyć, ale czasami masz wszystkiego dosyć. I teraz ważą się losy Twojego życia. Teraz, kiedy trzymając się kurczowo brzegu okna, patrzysz na stół, krzesła, na całe swoje biuro znajdujące się po drugiej stronie. Nic już to dla Ciebie nie znaczy. Czujesz się wolna, po raz pierwszy i pewnie ostatni. Oddychasz pełną piersią i czujesz, jak wiatr lata między włosami. Jest chłodno, ale przyjemnie. Patrzysz w dół - jest wysoko, ale niczego już się nie obawiasz. Wiesz co będzie dalej. Poddajesz się sile grawitacji. Przedzierasz się przez powietrze, rozrywasz je. Twoje ciało wyznacza drogę, której jeszcze nikt przebył. Powietrze wibruje Ci w uszach, coraz wyraźniej widać już przechodniów, goniących niewiadomo gdzie i zajętych swoimi sprawami. Za chwilę w głowie będą mieli tylko jedno. Widok wyrażający wręcz szaloną chęć wolności i desperację w tym, aby ją osiągnąć. A w dole i tak będzie słychać rozmowę typu:
"- Czemu skoczyła?
- Pewnie chłopak Ją rzucił i się załamała"...

 

P.S. Mój pierwszy tekst. Pozytywnych opinii: 3. Negatywnych: 1 (ale ta osoba i tak jest strasznie cięta na mnie:]).

A jakie jest Twoje zdanie? Mój mail: seemaq@onet.eu