Kara śmierci, reaktywacja martwego(?) tematu.

 

Jedni są za, Drudzy są przeciw. Są też ludzie którzy w całej dyskusji nie mają swojego zdania, ale dlaczego? Nic mnie tak nie denerwuje jak zdania typu „Eeee ja tam nie wiem”, „Mnie się nie pytaj”. Czy My, ludzie, nie dostaliśmy mózgu po to aby nim władać? Pamiętaj, twoje mięśnie są słabe i 160 kg. na  wysokość barków nie podniosą (mówię o przeciętnym mężczyźnie...). Ale przy pomocy mózgu dadzą radę! W mózgu Skonstruujesz  maszynę prostą, czyli taką która jest złożona z dwóch, trzech części, i rozłożysz tę siłę! Tak! Po co to piszę? Czy zamiast odbierać życie, coś tak cennego, nie powinniśmy kogoś wrzucić do celi? I nie chodzi mi tutaj o dożywocie w więzieniu o potrójnie zaostrzonym rygorze.  Raczej odpowiednią karę w normalnym więzieniu. Ktoś mi powie że zabił mu syna a teraz leży dupą do góry na pryczy i ogląda play-boya. Według mnie więzienia powinny być miejscem NORMALNEJ pracy. 8 godzin dziennie za 3 posiłki  i w miarę wygodne łóżko. Ja chcę aby procesy resocjalizacyjne odbywały się w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych które występują w normalnym społeczeństwie. Czy ktoś kto popełnił ogromny życiowy błąd musi zostać zgładzony? Czy ta Osoba nie może żyć jak każdy inny? Według mnie wysokie kary nic nie dadzą. Kary powinny być od 0,12 roku do 20 lat góra. Bez możliwości wcześniejszego wyjścia, bo to złamanie pewnego ustalenia. Chciałbym mieć więzienie, w którym cele byłyby otwarte a więźniowie by pracowali w jakimś zakładzie na terenie ośrodka np. piekarni. Ja mógłbym wziąć kredyt na to przedsięwzięcie na siebie i tylko z zysków troszkę potrącać, a reszta szła by na społeczność resocjalizacyjną (Czyli tak jakbym nazwał tych ludzi) czyli na zaproszenie jakiegoś teatru, podniesienie poziomu wyżywienia, zakwaterowania. Chciałbym aby w tym więzieniu klawisze z więźniami grali w karty. Ale żeby wpoić w nich pewne zasady ustanowiłbym jakieś abstynencje, za których złamanie byłyby przewidziane surowe kary takie jak zamknięcie na miesiąc w pojedynczej celi  bez żadnych możliwości kontaktu z kolegami. Myślę że takie „pudła” przyczyniłyby się do zmniejszenia przestępczości wśród osób już karanych. W takim ośrodku za popełnienie recydywu chętnie bym kastrował, i kazał połknąć genitalia. Bo kurde co, Ja mu daję wymarzone warunki, traktuję go jak mojego znajomego z klasy, darzę go całkowitym zaufaniem a on je nadwyręża. Dla takich nie ma przebacz, i choćby mnie w dupę pocałował nie odpuściłbym mu. Kill the You!!! Jak mawia mój Polonista (Ema Ziom masz ode mnie pozdrowienia!).

 

 

A co do kar śmierci które są ciągle wydawane. Według mnie nie zasługuje na nią nawet zbrodniarz który udusił kondomem swoją żonę. Powinien trafić do pierdla, na około 20 lat żyć normalnie, jak człowiek. Pod koniec kary zaprowadził bym go do psychologa i zadał parę pytań, w czasie gdy on byłby w stanie hipnozy. Pytania formułował bym mniej więcej tak:

-Co zrobiłeś?

-Dlaczego to zrobiłeś?

-Czy żałujesz?

-Zabił byś jeszcze raz?

-Widzisz w tym swoją winę?

-Zrobiłbyś to jeszcze raz?

 

I po tych pytaniach bym wypuścił go na wolność, chyba że okazałoby się że jest jebanym zwyrodnialcem. Takiego „pacjenta” bym oddelegował do normalnego więzienia na 10 lat, i po upływie tego czasu zadał te same pytania. Ciekawe co by się okazało. A wy co sądzicie na ten temat? Co byście z nim zrobili? Udusili zużytą prezerwatywą? Upiekli w mikrofalówce? A może stara metoda linczu dosłownego wydała by się wam odpowiednią karą? Nie wiem, bo jasnowidzem nie jestem. Ale obchodzi mnie to, i chętnie poznam waszą opinię na ten temat pod adresem hodlum@o2.pl, lub SMS`em pod numerem 510151205. Jeszcze chcę coś powiedzieć o życiu:

 

Czym jest życie? Odwieczną  chęcią przeżycia? Istnieniem? A może tylko snem w którym nasza osobowość jest poddawana testom które mają określić czy się nadajemy czy nie? Na to pytanie też nie odpowiem. Ale teraz zastanów się, drogi czytelniku, czy odebrałbyś życie mordercy swojego dziecka? Pewnie tak. Ale nie wziął byś pod uwagę takiego czynnika jak to, że ojciec chciał dobrze. Chciał go zabić aby nie cierpiał, aby nie był głodny, aby nie musiał mu powiedzieć „Synku, dziś nic nie zarobiłem. Jedzenia nie będzie”, czy chcesz tego? Przecież 95% Polaków jest t więżących (Chodzi o Chrześcijaństwo), i wieżą w życie, po życiu. Wiedzą że „Co bóg dał, człowiek niech nie zabiera”, więc jeśli ktoś kogoś zabił raz po co zabijać po raz kolejny? Po co popełniać dwa razy ten sam błąd? Teraz spodziewam się lekkiej krytyki, ponieważ subkultura AMagowa (Nie boję się użyć tego określenia, mamy określone zachowania, i wspólne cechy charakteru) raczej w boga nie wierzy..., A jeśli już, to jest to raczej ateista praktyczny (Wierzący ale niepraktykujący). Przepraszam Jacka Stojanowskiego jeżeli go uraziłem, ponieważ on pełni tutaj rolę Walecznego Krzyżowca.

 

Wyobrażałem sobie nie raz co będzie po śmierci, i doszedłem do wniosku, który jest mój i to tylko moje odczucia, że my ludzie oprócz większego mózgu nie mamy żadnych innych przywilejów w życiu pośmiertnym. Ja kiedyś jak miałem około 8 lat widziałem mojego kochanego dziadka który umarł jakiś tydzień przed tym jak go ujrzałem. Wtedy nie wiedziałem co robić, więc nie zrobiłem nic a siedziałem wtedy w tym samym miejscu co teraz i patrzyłem się na to samo co w tej chwili. Nie myślałem o nim, On siedział i się uśmiechał, był w czarnym garniturze ale się nie odezwał. Teraz nie wiem co o tym myśleć, czy Bóg istnieje? Właśnie szukam tego pojęcia w mojej „podręcznej” encyklopedii, znalazłem. Głosi ona: „Bóg- w sensie najogólniejszym byt osobowy (lub personifikacja sił kosmosu), będący racją istnienia całej rzeczywistości oraz celem życia człowieka, a także gł.  Przedmiotem jego wierzeń i kultu (religia); (...) Jego atrybutami są: wieczność, wszechmoc i wszechwiedza; w większości religii Bóg jest osobą (W chrześcijaństwie jednością trzech osób w Trójcy Świętej”.  Z tego wynika że Bóg jest tylko naszym wyobrażeniem powstałym dlatego że ludzie się bali. Gdy głowy zaczęły nam pęcznieć od pojemności mózgu, zaczęliśmy się bać o naszych bliskich którzy odeszli. Co z nimi będzie? I ludzie z całego świata zaczęli sobie wymyślać różne bóstwa w które zaczęli wierzyć, aby zapewnić sobie życie wieczne. Niektórzy Indianie wierzą że ich duszę przemienią się w  tygrysy i będą biegać po puszczy to jest wersja dla mężczyzn a duszę Kobiet miały przemieniać się w powietrze którym każdy miał prawo oddychać. Piękne prawda? Ale tygrysy są na wyginięciu a to że my biali tępimy ich  za to że są kim są tygrysów powinno być baaardzo dużo. Religia się spaliła. Teraz startuję z moją teorią: Nasi prapra(...)pradziadkowie lubili się lampić w niebo. Spodobało im się to i ktoś kto umiał ładnie to opisać stworzył księgę którą ktoś nazwał biblią, i postanowił że będzie w to wierzył. Jako że czasy się zmieniają to biblia wymagała uaktualnienia i tak powstał nowy testament. Czyżby i to dzieło zaczęło się starzeć?

 

Mam nadzieję że powstanie bardzo dużo kontynuacji oraz polemik. Pozdrawiam!

 

HODLUM, Hodlum@02.pl, 510151205