thinking 'bout us 9
Tak, wiem - powinniśmy więcej rozmawiać.
Przepraszam, wiem że muszę poukładać sobie priorytety pewnych spraw troszkę
inaczej niż dotychczas. Rozmowa powinna być chyba trochę wyżej niż pocałunki i
wspólny sen, czyż nie ? Przepraszam, właściwie sam nie wiem dlaczego działo się
tak że gdy się spotykaliśmy jakoś tak zawsze brakowało nam czasu na rozmowę.
Może to przez to że miałem w tym miesiącu same egzaminy i bardziej niż słów
potrzebowałem uczucia, dotyku. Egoistyczne, nie ? Pewnie mimo to i tak powiesz
że jestem coś wart, i stwierdzeniem tym sprzeciwisz się całemu światu, a ja
pewnie po raz setny w to nie uwierzę.
Chciałbym teraz żeby papier przekonał
się jak bardzo się cieszę z tego że Ty już też żyjesz z Bogiem. Nie chcę go
jednak ranić, naciskając zbyt mocno długopis. Może po prostu to przeliteruję ? B
A R D Z O się z tego cieszę, kochanie...
Myślisz że to łatwo przyjąć do
wiadomości informację o tym że oprócz tej rodziny, którą do tej pory znałem, mam
jeszcze 2 siostry i brata ? Myślisz że to miło trwać dwanaście lat bez tej
wiedzy ? Myślisz że to miło dowiadywać się o czymś takim z wezwania do sądu ?
Zapewniam cię że nie. Ale, w sumie, czemu miałabyś to zrozumieć. Zamiast
zrozumieć, wygarniasz mi że rozmawiałem z przyjaciółką ponad godzinę przez
telefon. Zamiast zrozumieć, piszesz mi sms-y żebym się rozłączył, że ona ma
przewalone, żebym ci dał Jej numer, że ....
Zapytałaś chociaż dlaczego z nią
tak długo rozmawiałem ? Nie, prościej było spojrzeć na siebie i pozwolić by orły
zaniosły cię do epicentrum wszechświata. Prościej było okrzyczeć, zdenerwować,
sprowokować bym powiedział to słowo, którego nie chciałem wypowiedzieć. Prościej
było rzucić kamieniem w to ostatnie okno mojej osoby, okno ostatnie, moją
ostatnią ochronę przed wiatrem Życia. Prościej było to okno
zbić...
Pamiętasz jak mówiłem ci o Marlenie spod Częstochowy ? Pamiętasz
jeszcze moje łzy i ramiona roztrzęsione, ilekroć wspominałem ci o Niej ?
Pamiętasz ton mojego głosu, pamiętasz piosenkę graną niepewnie roztrzęsionymi
palcami sunącymi po strunach malutkiej gitary ? Piosenkę napisaną ongiś przeze
mnie - jeszcze wtedy chłopca, napisaną na cześć dziewczyny która miała na moje
życie wpływ większy nawet niż wszyscy znajomi ? Faktycznie - morza wezbrały i
większe są przypływy od dnia gdy Ona umarła. Nic to - gdyby nie Ona, pewnie nie
pisałbym dzisiaj wierszy, pewnie nie grałbym na gitarze, nie założyłbym zespołu,
nie zacząłbym szukać Boga, nie porzuciłbym okultyzmu, nie czułbym tego miłego
ścisku serca zawsze gdy przejeżdżam przez Łysiec, w każdą trzecią sobotę
miesiąca, pewnie już dawno porzuciłbym nadzieję na lepsze jutro i zostałbym
pracocholikiem, narkomanem, lub satanistą...
Jak zareagowałabyś gdybyś
dowiedziała się że coś co jest dla Ciebie prawdą absolutną, coś tak oczywistego
i realnego że może spowodować depresję i schizofrenię, coś co potem uleczy Cię z
tych chorób i sprawi że już zawsze będziesz chcieć studiować psychologię, że
Śmierć to nie będzie nic niezwykłego, choć nada jej nowy wymiar i przez co szare
kałuże łez będą towarzyszyć odejściu każdej bliskiej Ci osoby,a czarny pokój to
będzie przecież normalne miejsce, .. , gdybyś dowiedziała się że to wszystko
jest nieprawdą, kompletnym kłamstwem, bzdurą ?! Co zrobiłabyś gdyby zdaniem "ONA
ŻYJE !" obrócono w pył cokół na którym do tej pory niepewnie stałaś
?!
...
Co ja teraz mam zrobić...
Skąd wziąć cegły na jego odbudowę, by
stanąć znowu, lecz tym razem pewnie
?
...
</html