Czarna przepaść okna

Spojrzał na czarną przepaść okna. Tylko blade światło latarni po drugiej stronie osiedla i nic poza tym. Spojrzał na zegarek. Czternaście minut po północy. Gdzieś po drugiej stronie biurka czerwona dioda sterowana komputerem oświetlała ciemny brąz biurka. Gdzieś tuż obok klawiatury ksero dokumentacji odbiornika podczerwieni, kupionego niedawno w celu poszerzenia możliwości telefonu komórkowego. Pusty kubek po kawie, paczka ulubionych papierosów, kupionych kosztem chleba. Na ścianie kilka prastarych płyt głównych, których pewnie już nigdy nie uruchomi i gitara elektryczna wisząca niepewnie na dwóch gwózdkach. Brat śpiący na łóżku obok i 8 metrów kabla telefonicznego z głośnikiem na końcu, by umilać sobie zmywanie naczyń w kuchni niedaleko. Tuż obok zawieszona płócienna torba starsza od niego i różaniec. Niepewnie uderzał w klawiaturę, zastanawiając się nad tym jak ma wyglądać jego życie. Na pewno chciał by gościł w nim Bóg. Po dwóch latach w okultyzmie i wyzwoleniu w Częstochowie na pewno chciał by gościł w nim Bóg. Trudne zadanie. Duża odpowiedzialność. Czy aby nie za duża ? Pomyślał o tym że musi się dzisiaj pomodlić. Chciał się pomodlić, bo to przynosi mu spokój i poczucie bezpieczeństwa. A po dzisiejszym dniu potrzebował uspokojenia. Chciał też prosić by Bóg wzmocnił w nim łaskę ewangelizacji, którą od niego otrzymał. Teraz jednak przyszedł czas, gdy boi się głosić Słowo Boże. Niegdyś głosił je wśród znajomych skatów, nawet na dyskotece, wśród całej tej muzyki i tylu ludzi, którzy nią żyli - teraz się boi. Podsumował właśnie ostatnie parę dni. Cóż, opuścił się w modlitwie, mimo iż był to jego słodki nałóg, i mimo świadomości że powinien się modlić - w końcu tylu znajomych modliło się w jego intencji, by nie bał się zasnąć, a on sam ... jakby o tym zapomniał. Jeszcze raz przez umysł przebiegła myśl - co dalej. Skończy szkołę, odrobi wojsko, a potem co ? Zanim zdecydował się na naukę w trybie eksternistycznym chciał otworzyć firmę. Serwis komputerowy, a może elektroniczny ? A co będzie dalej ? Ma dziewczynę - poznał ją właśnie na wyjeździe do Częstochowy, była przy nim tam, wtedy - przed i po wyzwoleniu ,i kto wie - może faktycznie przyjdzie dzień, gdy złoży jej śluby ? Teraz chciałby tego, ale jak będzie za parę lat ? Czy ona nie zmieni zdania ? Czy on nie wpadnie w wir pracy ? Czy jego niechęć do stworzenia wielodzietnej rodziny znajdzie kompromis z jej chęcią ? Who knows ? Jedno wiedział na pewno - musi zwolnić. Zwolnić to wirujące życie, które kiedyś wskutek podejmowanych przez niego decyzji nabrało takiego tempa. Gra w zespole i przygotowania do wydania za rok płyty jego zespołu, latanie po zamożniejszych ludziach w poszukiwaniu kogoś kto zasponsorowałby wydanie tomiku wierszy jego koleżanki - przecież ktoś musi je wydać, są takie piękne ! -, siedzenie nad książkami i przygotowania do listopadowych egzaminów na koniec semestru, nieustępujące serwisy u znajomych, chęć majsterkowania i wizyty w sąsiednim mieście u znajomych z Częstochowy zabierały niemal każdą wolną chwilę. Uświadomił sobie że już od dłuższego czasu nie napisał żadnego wiersza, choć w ciągu ostatnich paru lat powstało kilka zeszytów. Podobnie z tekstami - od dłuższego czasu ćwiczy pewną melodię na starej klasycznej gitarze, a wciąż nie ma tekstu - kiedyś było więcej tekstów niż melodii, a teraz ? 54 minuty po północy, głosy upitych skatów za oknem, pogaszone światła w całym domu i czarna przepaść okna zmusza do nocnego spoczynku. Wyjdzie jeszcze na klatkę zapalić ostatniego papierosa, przyjrzy się ostatni raz dzisiaj swojemu odbiciu w lustrze i pójdzie spać, pytając bladego światła latarni - "co dalej ??" ....

masterpascaler