Dlaczego w naszym kraju nie można godnie pracować?
Zadaje sobie to pytanie, co chwilę, a i tak nie mogę znaleźć normalnej odpowiedzi. Czy my, Polacy, nie jesteśmy na tyle godni, aby powiedzieć swojemu tyranowi „nie”? Bo przecież ktoś, kto płaci 27 zł za 14 godzin pracy w nocy człowiekiem nie jest.
Teraz jak się zastanowię to widzę też w moim najbliższym otoczeniu takie sytuacje. Puławski bazar, pracuje się od, 900 do 1800, czyli 9 godzin. Za tę pracę można otrzymać 25 lub 30 zł. zależy od właściciela. Ktoś by pomyślał, że to jest bardzo łatwe zajęcie, ale Ja się z tym nie zgodzę. Słuchanie uwag w stylu „A czy to jest, aby pierwszej jakości?”, „Ja ten bazar znam i wiem, jacy złodzieje na nim pracują.”, czy też chociażby „To jest bubel, ja tego nie kupię i z takim towarem niech się pan schowa.” Nie jest miłe. Ja też kilkakrotnie stałem na tym bazarze i „pensja” w wysokości 25 zł za 9 godzin uśmiechania się, podnoszenia pudeł o wadze 30 kg na wysokość 1,5 metra, i słuchanie tych uwag nie jest tyle raczej warte. W okresie, gdy moi rodzice byli we Francji ja, co niedzielę jeździłem z wujkiem do Lublina, aby sobie trochę zarobić. Wstawałem o piątej rano, wpół do miałem być gotowy, i po bardzo ciężkiej pracy około godziny 1600 mogłem wreszcie wrócić do domu odrobić lekcje. Moja ciocia, pracuje na Manhattanie, za 30 zł dziennie po 9 godzin. W swoje zadania ma wliczone rozkładanie i wynoszenie namiotu (Waga: około 40 kg), pilnowanie dwóch stoisk z butami (My ciuchami handlujemy chce ktoś kupić?;), oraz zapamiętywanie na pamięć około 70 nazw produktów. Oczywiście nie muszę wspominać, że, mimo iż pracuje tam od 17 lat, jej pracodawca nie zapłacił ANI RAZU za nią ZUSU, a o jakimś ubezpieczeniu to może zapomnieć. Wybrałem ten przykład, dlatego, że w tym roku zmarł jej mąż, i zostawił „nie pracującą” matkę z dwójką dzieci, które już od małego zaczęły pracę w tym zawodzie.
Piszę to wszystko gdyż obejrzałem reportaż w „Magazynie Ekspresu Reporterów”, o nieuczciwych pracodawcach, którzy płacili ludziom za swoją pracę 2 złote 70 groszy za godzinę. Ci ludzie tam pracowali, poniżali się, i to tylko, dlatego aby nie stanąć w progu drzwi, nie zobaczyć wyczerpanego dziecka odrabiającego pracę domową przy świeczce i pytającego czy jest chleb? Moje serce tego by nie wytrzymało, poszedłbym do sklepu ukradł coś do jedzenia i dał dzieciom.
I teraz drogi czytelniku powiedz mi jak rozumiesz pojęcie „Godna praca”? Czy to co powyżej przedstawiłem można nazwać mianem „godna”? Ja szczerze wątpię, i jak spotkałbym tego pracodawcę zajebał bym mu strzałę w ryj. Oddałby mi? Zmasakrował mnie? Jestem przecież tylko młodym 15-latkiem w którym hormony skaczą z góry na dół.
HODLUM, HODLUM@o2.pl, 510151205