BYLE SZYBKO, BEZBOLEŚNIE...

    Mówią, że tylko śmierć jest sprawiedliwa, bo dotyka każdego. Racja, nikt się przed nią nie schowa, nikt jej nie oszuka. Od tysiącleci ludzkość próbowała znaleźć sposób na życie wieczne, jednak nikomu się to nie udało. W mitologii greckiej był Syzyf, który próbował oszukać boga śmierci, w Biblii znajdujemy przykład Hioba, który żył bardzo długo, jednak każdego z nich dopadła śmierć.

    Dzisiaj, 14 IV 2006, po raz trzeci usłyszałem, że ktoś z mojej rodziny zmarł. Najpierw była ciocia, potem inny wujek, teraz kolejny stryjek. Każdy zmarł na co innego. Każdy w różnym wieku.

    Jeśli chodzi o ciocię, to wiadomo, że sama się przysłużyła swojej chorobie, paląc papierosy. Na kilka lat przed śmiercią zaczęła chorować, jeździć po lekarzach... Któregoś dnia okazało się, że w sercu ma dziurę o średnicy czterech milimetrów. Miała być operowana, jej szanse na przeżycie szacowano na około 30-35%. Nie przeżyła operacji, nie przebudziła się z narkozy.

    Wujek zmarł na weselu. Był na weselu swojego przyjaciela i kiedy wyszedł zapalić papierosa, potrącił go samochód. Nieznany jest kierowca, bo uciekł z miejsca zdarzenia. Tylko jedna osoba widziała wypadek - wujka przyjaciel. Ale nie chciał o tym opowiadać. Nie ma to jak udane wesele...

    A stryjek? Miał już swoje lata, był po jednym zawale. Żartował, że jak w filmie jakaś aktorka się rozebrała, to wtedy dostał zawału. Rok później okazało się, że ma raka płuc. Jednak nie rak go zabił. Drugi zawał, tym razem śmiertelny. Ataku dostał, gdy wracał do domu z codziennych zakupów.

    Czasami myślałem o śmierci, jednak zawsze było to coś odległego, coś, co mnie nie dotyczyło. Owszem, wiedziałem, że ludzie odchodzą, ale nie myślałem nigdy o tym, że teraz może widzę kogoś po raz ostatni. Nie będę kłamał. Śmierć cioci, pierwszy przypadek, z jakim się spotkałem, był dla mnie szokiem. Śmierć wujka i stryjka już nie. Również dlatego, że nie byli mi tak bliscy jak ciocia.

    Teraz myślę, że najlepiej miał ten wujek, którego potrącił samochód. Ciocia i stryjek spodziewali się śmierci, bali się jej, powoli wariowali pod naporem czarnych myśli. Zastanawiali się, ile jeszcze pociągną, jak długo utrzymają się na ziemi. A on nie. Zginął w oka mgnieniu. Nie spodziewając się tego. Może przez chwilę czuł ból, ale po chwili nie czuł już nic.

    Ja też tak chcę. Kiedy nadejdzie mój czas, chcę zginąć w gwałtownym wypadku, bez cierpienia, zupełnie nie spodziewając się śmierci. Nie będę musiał się bać bólu ani śmierci. Albo mogę zginąć od kuli. Na wojnie, na służbie. Moim marzeniem jest zostać żołnierzem. Ewentualnie policjantem. Może wtedy zginę równie szybko i bezboleśnie. Tak będzie lepiej. Szybko i bezboleśnie.

Autor: KaMpO vel. Lone Wolf

e-mail: kampo_89@wp.pl

telefon: 663023238