(hymn
anonimowych alkoholików)
za
oknami leje wieje i noc ciemna
nic
nie słychać oprócz wycia głodnych psów
całkiem
nowa jest ta nasza nowa ziemia
tylko
echo wciąż powtarza: bywaj zdrów
a
wieczorem pójdę sobie na jednego
może
wspomnę nieprzytomne z tobą dni
moja
droga słodko-gorzka niepodległa
ktoś
się zdarzy i będziemy razem żyć
on
mi powie co u niego ja – co u mnie
stara
bieda która nas do przodu pcha
gadka-szmatka
beznadziejnie bezrozumnie
ale
przecież najważniejsze że to wszystko jakoś gra
bo
to jest polski znak pokoju
butelka
wódki na dwóch
świat
pełen magii pełen rojeń
a
w środku świata król-duch
a
naprzeciwko - coś takiego -
jakaś
znajoma mi twarz
czy
mogę mówić mu: kolego
i
czy ty miła go znasz
a
nad ranem zgodnie z planem się obudzę
znów
zaskoczy elegancki wsteczny bieg
trochę
stresów ciut porażek szczypta złudzeń
lecz
pod wieczór wszystkie plany biorą w łeb
przychodzimy
odchodzimy już od zmysłów
razem
z tobą rozśpiewany cały klub
razem
z tobą wybieramy inną przyszłość
która
przecież też nas w końcu wpędzi w grób
nasze
miejsce wśród odkrywców starych metod
zaliczona
akademia wyższych sfer
ten
raz jeden w życiu można być poetą
ten
raz jeden w życiu można gdzieś dopisać kilka zer
bo
to jest polski znak pokoju
butelka
wódki na dwóch
świat
pełen magii pełen rojeń
a
w środku świata król-duch
a
naprzeciwko - coś takiego -
jakaś
znajoma mi twarz
czy
mogę mówić mu: kolego
i
czy ty miła go znasz
zrób
to dzisiaj – no bo może nie być jutra
więc
je zbuduj po swojemu i niech trwa
a
gdy zrobi ci się tęskno spójrz do lustra
wiedz
że wtedy tam za szkiełkiem będę ja
możesz
ryczeć możesz krzyczeć możesz śpiewać
tylko
nie rób sobie… zresztą rób co chcesz
chcesz
to nawet ci przychylę piekła nieba
potem
będzie jak w piosence: trochę dobrze trochę źle