|
Kolarstwo torowe
MŚ w Bordeaux: Nadchodzi nowe
Tegoroczne MŚ torowców, które w połowie kwietnia rozegrano we Francji, rozpoczęły najważniejszy etap przygotowań naszej kadry do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Do Bordeaux pojechała 13 osobowa grupa bardzo młodych zawodników, którzy jednak już kilka razy na przestrzeni dwóch ostatnich lat pokazywali się z dobrej strony, choćby w zawodach PŚ. Największe szanse medalowe dawano naszym sprinterom: Zielińskiemu i Kwiatkowskiemu, mimo że na podium nie stanęli to zaprezentowali się bardzo dobrze. A dużą niespodziankę sprawił sobie i kibicom Rafał Ratajczak, zdobywając srebro w wyścigu punktowym.
Do najważniejszej imprezy tego sezonu nasi kolarze przygotowywali się w Kalifornii, gdzie spędzili aż trzy miesiące. Tak długiego zgrupowania kadry dawno w polskim sporcie nie było. Funkcje trenera- koordynatora pełnił w naszej ekipie sam Edward Borysewicz- legenda amerykańskiego kolarstwa, pierwszy trener Lance'a Armstronga. Pierwsze efekty pracy były już widoczne na zawodach PŚ w Los Angeles i Sydney, które bezpośrednio poprzedzały światowy championat. Polacy wypadli w nich bardzo dobrze. Zaimponowali szczególnie sprinterzy, którzy zdobyli Puchar Świata w drużynie (w każdym z czterech startów byli w czołówce, a w Los Angeles zajęli drugie miejsce) oraz Rafał Ratajczak, najlepszy w wyścigu scratch w Sydney (wygrał tę konkurencję także w grudniu w Manchesterze).
Srebro za "punkty"
W reprezentacji znaleźli się młodzi i bardzo młodzi zawodnicy. Najstarszy - Łukasz Kwiatkowski ma 24 lata. W trzynastoosobowej ekipie było aż siedmiu debiutantów. Dobitnie świadczy to o generalnej zmianie warty w tej konkurencji w Polsce i (co cieszy) coraz większym zainteresowaniu kolarstwem wśród polskiej młodzieży, mimo ciągłego braku krytego toru z prawdziwego zdarzenia w naszym kraju.
Szef szkolenia PZKol. Paweł Meszka ostrożnie oceniał jednak szanse Polaków: "Nasze atuty to sprinterzy, zarówno indywidualnie jak i drużynowo. W sprincie indywidualnym będą się ścigać Kwiatkowski i Zieliński. Obaj wystartują też w keirinie. Oprócz nich liczymy najbardziej na Rafała Ratajczaka w scratchu i wyścigu punktowym" - powiedział Meszka. Pan prezes nie wspomniał nic o trójce pań, które reprezentowały nas we Francji, jednak one wyraźnie pojechały na MŚ po naukę, na laury przyjdzie jeszcze czas. Najlepsza i najbardziej znana z nich Magdalena Sara była 11 w sprincie, jej koleżanki: Katarzyna Jagusiak i Karolina Janik zakończyły swój udział w mistrzostwach w eliminacjach.
|
|
Największym bohaterem w naszej ekipie był niewątpliwie Rafał Ratajczak, który w świetnym stylu wywalczył tytuł wicemistrza świata w wyścigu punktowym. Tym "krążkiem" Polak przerwał 5 letnią serię naszej reprezentacji bez medalu w imprezie tej rangi. Ostatnim który zdobył medal na MŚ był Grzegorz Krejner (dziś trener sprinterów) w 2001 roku w Antwerpii. Ratajczak bardzo mądrze rozegrał wyścig pod względem taktycznym. Przez pierwszą część dystansu był mniej widoczny, ale potem zdobywał punkty z regularnością szwajcarskiego zegarka: trzy - za zajęcie drugiego miejsca na 30. rundzie, i po pięć - za zwycięstwa na rundach 80., 120. i 150. Więcej punktów zdobył jedynie Holender Peter Schep. Polak miał czujnie przejechać pierwsze okrążenia, żeby nie dać się zdublować (dubel to strata 20 punktów, co w praktyce jest nie do odrobienia). Ratajczak przyznał, że gdy kończył się wyścig (40 km - 160 rund po 250 m), nie był do końca pewny medalu: "Nie wiedziałem jaka jest sytuacja. Kątem oka zobaczyłem, że poszła akcja kilku kolarzy na ostatni punktowany finisz. Ja już nie miałem sił i jechałem na końcu grupy". Sukces Polaka jest tym większy, że wyścig punktowy znajduje się w programie olimpijskim, a scratcha, w którym Ratajczak teoretycznie jeździ lepiej, nie ma na olimpiadzie.
Mocni liderzy
Oprócz Ratajczaka z równie dobrej strony pokazali się w naszej ekipie sprinterzy, którzy stanowią trzon naszej młodej reprezentacji. Najlepszy z nich Damian Zieliński zajął piąte miejsce w sprincie, potwierdzając tym samym przynależność do światowej czołówki w tej konkurencji. Nie powiodło się tym razem Łukaszowi Kwiatkowskiemu, który odpadł w 1/8 finału. Ten ostatni powetował sobie słabszy występ w sprincie szóstym miejscem w keirinie, choć zdaniem fachowców mógł mieć nawet srebrny medal. Niestety popełnił szkolny błąd- finiszując górą toru, a nie dołem. To zawahanie kosztowało Polaka ułamki cennych sekund, a w konsekwencji medal. Obaj nasi sprinterzy doprowadzili także naszą drużynę do szóstego miejsca, liczyliśmy na ciut więcej, ale Polakom należą się brawa za "wykręcenie" czasu zbliżonego do rekordu Polski.
Na torze w Bordeaux oglądaliśmy także słabsze występy naszych zawodników, choćby drużyny na 4km. Ekipa w składzie z Ratajczakiem pojechała o ponad 5s gorzej niż na treningach, czym zaskoczeni byli sami kolarze, a trener Borysewicz wręcz rozgoryczony zapowiedział, że ta drużyna startuje w tym składzie po raz ostatni. "Czuję się przez nich oszukany. To dla mnie policzek. To kompromitacja, ośmieszyliśmy się. Dwóch zawodników na pewno nadaje się do wymiany. Średziński w drużynie nie dostanie już szansy" - powiedział Borysewicz.
Z roku na rok widać, że polskie kolarstwo torowe wychodzi z dołka, od olimpiady w Sydney w 2000 roku ta dyscyplina przeżywa w naszym kraju "drugą młodość". "Starzy wyjadacze" jak: Grzegorz Krejner czy Marcin Mientki nie muszą więc się obawiać o swoich następców, co widać po wynikach młodych torowców. Miejmy nadzieję, że odpowiednia współpraca trenerów klubowych i reprezentacyjnych przyniesie wymierny efekt na najbliższej olimpiadzie i pozwoli na zdobycie choćby jednego medalu. Byłby to czwarty w historii olimpijski medal dla Polski w tej konkurencji, ostatni wywalczyli dla naszych barw Andrzej Bek i Benedykt Kocot (tandem) w 1972 roku w Monachium zdobywając brąz.
Autor: Marek Mirek
Skomentuj
na forum >>
| |