strona: 28        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Tenis ziemny

Przegląd kwietnia


Im bliżej French Open i Wimbledonu, tym więcej niewiadomych. W coraz słabszej dyspozycji jest Amelie Mauresmo. Można także narzekać na dyspozycję obu Belgijek oraz części Rosjanek. Za to nasi tenisiści, szczególnie panie, rozpieszczały nas swoimi dobrymi wynikami. Szkoda tylko, że były to turnieje niższej kategorii.

W rozgrywkach ITF w Rzymie bardzo dobrze radziła sobie Magdalena Kiszczyńska. Z kwitkiem odprawiała kolejno: inną Polkę, Karolinę Kosińską (6-2, 7-5), Włoszkę Stefanię Pesce (5-7, 6-0, 6-0) i Rumunkę Simonę-Iulię Matei (6-2, 7-5). Biało-czerwoną dopiero w półfinale udało się zatrzymać Włoszce Annie Floris. Polka nie miała nic do powiedzenia i ugrała tylko trzy gemy. Ten sam pułap powtórzyła w grze deblowej w parze z Chorwatką Josidą Beck.

O wiele lepiej poszło Urszuli Radwańskiej w Bath. Polka dotarła do finału, eliminując po drodze Brytyjkę Sarę Borwell, Słowaczkę Martinę Babakovą, Amerykankę Jennifer Tuchband oraz inną Brytyjkę Nami Cavaday. W fianle tylko w pierwszym secie męczyła się z Kanadyjką Valerie Tetreault. Drugiego rywalka "zza oceanu" oddała praktycznie bez walki i Polka mogła świętować sukces. Właściwie to podwójny sukces, ponieważ Radwańska okazała się najlepsza także w deblu, grając z wyeliminowaną przez siebie w singlu Słowaczką Babakovą.

Możemy być także dumni z Klaudii Jans, która w parze ze Słowaczką Henrietą Nagyovą wygrała deblowy turniej w Dinan, W finale pokonały one duet rumuńsko-polski Agnieszka Radwańska-Madalina Gojnea 3-6, 6-2, 6-4.

Ten sam sukces odniósł najlepszy polski singlista, Łukasz Kubot. W parze z Czechem Tomaszem Cibulecem dotarł do finału challengera w Neapolu. W ostatnim meczu Słowanie okazali się mocniejsi od włoskiego duetu Simone Boleli i Fabio Fognini, pkonując ich 1-7, 4-6, 10-8.

Turnieje pań, jak w poprzednich miesiącach pełne były wszelkiego rodzaju niespodzianek. W pierwszych ważniejszych zawodach, rozpoczętych jeszcze w marcu w Miami, zawiodły przede wszystkim Belgijki - Junstin Henin-Hardenne i Kim Clijsters, które przegrały na początku zmagań z Amerykankami, odpowiednio Meghann Shaughnessy (I runda) i Jill Craybas (II runda). Wiele też nie pokazała nasza najlepsza tenisistka, Marta Domachowska. Polka przegrała w drugim meczu z Ukrainką Wiktorią Kutuzową.

W ćwierćfinałach doszło do kilku ciekawych pojedynków: Zwyciężczyni Australian Open Amelie Mauresmo uporała się z reprezentantką Sbornej Nadją Pietrową, a w wewenątrzrosyjkiej konfrontacji Anastazja Myskina uległa Marii Szarapowej. Oprócz nich w grze o finał znalazły się Francuzka Tatiana Golovin oraz krajanka triumfatorki Wimbledonu, Swietłana Kuzniecowa. Na tym piętrze miał miejsce francusko-rosyjski dwumecz. W pierwszym pojedynku liderka rankingu "Entry System" nie dotrzymała kroku turniejowej dwunastce, natomiast osiemnastoletnia Szarapowa długo męczyła się ze swą rywalką. Swój awans zawdzięcza przegranej Golovin z kontuzją przy wyniku 1-1 i stanie 4-3 dla Słowianki. W ostatnim meczu Kuzniecowa wykorzystała zmęczenie krajanki i rozstrzygnęła go na swoją korzyśc w dwóch setach (6-4, 6-3).

Kolejny turniej odbył się Amelia Island. W nim też nie obyło się bez niespodzianek. W ćwierćfinałach najciekawszą parę stworzyły Szwajcarka Patty Schnyder ze zwyciężczynią z Miami. Waleczna reprezentantka Republiki Welwetów uległa Rosjance. Oprócz niej, do półfinałów dostały się: jej rodaczka Nadja Pietrowa, Czeszka Lucie Safarova oraz Włoszka Francesca Schiavone. Ta ostatnia stworzyła z Kuzniecową pasjonujące widowisko. Po tie-breaku w pierwszym secie i stanie 3-2 dla Włoszki w drugim Słowianka przerwała mecz z powodu kontuzji. Jej porażka podbudowała Pietrową. Ta łatwo poradziła sobie z Czeszką w finale po dwóch ciężkich partiach uporała się ze Schiavone.

Większość ze startujących to zawodniczek wzięła udział w kolejnym turnieju, rozgrywanym w Charleston. Również tam świetnie radziła sobie triumfatorka wyżej opisancyh rozgrywek z Amelia Island. W ćwierćfianle bez problemów proadziła sobie z Kolumbijką Cataliną Castillo. Piętro wyżej stoczyła ciężki trzysetowy pojedynek z Justin Henin-Hardenne, który rozstrzygnęła na swoją korzyść. Jej rywalką w fianle okazała się Szwajcarka Patty Schynder pogromczyni Francuzki Nathalie Dechy i Niemki Anny-Leny Groenefeld.

Również od gier w Miami kwiecień rozpoczęli mężczyźni. Wśród nich też sporo był niespodzianek. Już drugiej rundzie odpadł jeden z faworytów, Hiszpan Rafael Nadal. Przegrał on ze swym rodakiem, Carlosem Moyą 6-2, 1-6, 1-6. W ćwierćfinałach nastąpił argentyńsko-chorwacki dwumecz. Doszło do pojedynków Mario Ancicia z Davidem Nalbandianem i Ivana Ljubicicia Z Agustinem Callerim. Ostateczny rezultat tej konfrontacji to remis, gdyż piętro wyżej znalazło się po jednym reprezentacie obu krajów - Nalbandian i Ljubicić, a dołączyli do nich Szwajcar Roger Federer (zywięzca Jamesa Blake'a) i Hiszpan Dawid Ferrer (pogromca Andy'ego Roddicka). Półfinały okazały się szczytem możliwości zawodników hiszpańskojęzycznych - Liberyjczyk uległ liderowi obu rankingów, a Latynos przegrał ze Słowianinem. Ostatni mecz miał bardzo dziwny przebieg. Wygrał zgodnie z przewidywaniami w trzech setach Federer, ale Chorwat łatwo skóry nie sprzedał. Każda partia kończyła się tie-breakiem, a Szwajcarowi w kluczowych momentach z pomocą przychodziła siatka. W pierwszej rundzie debla swój udział zakończył polski eksportowy duet Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, urywając zaledwie 5 gemów francusko-serbskiej parze Fabrice Santoro i Nenad Zimonjić.





Po turnieju w Miami przyszedł czas na Houston. Ten turniej miał przynieść pierwsze od dłuższego czasu zwycięstwo Andy'emu Roddickowi. Amerykanin ponownie zawiódł. Dobrze szło mu tylko do ćwierćfinału, który oddał Niemcowi Tommy'emu Haasowi. Do kolejnej fazy awansowali także wicemistrz olimpijski z Aten, Amerykanin Mardy Fisch, jego rodak Paul Goldstein oraz Austriak Juergen Melzer. W pierwszym z meczów o finał reprezentantowi Austrii udało się więcej razy przewłamać serwis rywala i to on miał zagrać o puchar. Łatwiejszą przeprawę z Haasem miał Fisch. Po pięciu gemach Niemiec zrezygnował z dalszej walki z powodu kontuzji. Występujący dzięki dzikiej karcie Amerykanin, ku zaskoczeniu kibiców, oddał pierwszego seta Europejczykowi. W dwóch następnych jednak pokazał klasę i to on mógł świętować ostateczny triumf.

Poza tymi dwoma, wreszcie zawodnicy przenieśli się na Stary Kontynent. Pierwszy turniej zorganizowany w Europie miał miejsce w Walencji. Zwycięstwo miał w nim odnieść jeden z nieobecnych podczas Australia Open, Rosjanin Marat Safin. Dobrze szło mu do ćwierćfinału, w którym męczył się z Argentyńczykiem Gastonem Gaudio. W półfinale zmierzył się z rewelacyjnym uczestnikiem kwalifikacji, reprezentantem gospodarzy Nicolasem Almagro. W pierwszym secie Safin nie miał nic do powiedzenia, drugiego wygrał, w trzecim pozwolił przełamać swoje podanie i odpadł z rywalizacji. Hiszpan w fianle stanłą naprzeciw Francuza Gaela Monfilsa. Kwalifikant pokazał, że jego udział w meczu o puchar nie jest dziełem przypadku. Wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i pozwolił rywalowi na zwycięstwo jedynie w pięciu gemach.

Bardziej prestiżowe rozgrywki miały miejsce w Monte Carlo, stolicy księstwa Monako. Tu w większości spotkań wygrywali faworyci. Każdy z ćwierćfinałów okazał się ciekawą, wyrównaną walką. Ostatecznie Chilijczyk Fernando Gonzalez nadspodziewanie łatwo pokonał Ivana Ljubicicia, Gaston Gaudio wygrał z Hiszpanem Tommym Robredo, Argentyńczyk Guillermo Coria uległ Rafaelowi Nadalowi, Dawid Ferrer urwał 4 gemy Rogerowi Federerowi. W półfinałach Federer nie dał szans Gonzalezowi, a Nadal, po przegraniu pierwszego seta "na przewagi"z zdominował dwa następny i po raz drugi w tym roku stał się rywalem Helweta na najwyższym szczeblu zawodów. Król Roger bardzo chciał się zrewanżować Hiszpanowi za porażkę z Dubaju. Podszedł do tego pojedynku bardzo skoncentrowany. Jednak większą walkę podjął zaledwie w zakończonych tie-breakami drugim (wygranym przez siebie) i trzecim secie. Nie było rewanżu. Nadal odniósł drugie w tym roku zwycięstwo nad Federerem, pokonując go 6-2, 6-7, 7-6, 6-3.

Na etapie ćwierćfinału odpadli Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowki, przegrywając z białorusko-szwedzkim duetem Maks Mirny - Joachim Bjoerkman. Porażka ta nie przynosi Polakom ujmy, gdyż ich pogromcy dotarli do finału, w którym okazali się lepsi od francusko-serbskiej pary Frabrice Santoro - Nenad Zimonjić 6-2, 7-6.

Zwycięzca z Monte Carlo nie spoczął na laurach i za cel postawił sobie drugą z rzędu turniejową wygraną. Okazja natrafiła się w jego rodzinnej Barcelonie. Tam do ćwierćfinału dotarło aż czterech Hiszpanów. Niestety, Katalończycy nie mogli liczyć na komplet krajanów w półfinale, gdyż rywalem Nicolasa Almagro okazał się były król kortów ziemnych Juan Carlos Ferrero. Lepszy okazał się zwycięzca z Walencji, a oprócz niego awansowali wyżej wymieniony syn słynnego obrońcy FC Barcelona Miguela Angela Nadala, Tommy Robredo oraz Szwajcar Stanislas Wawrinka. W półfinałach ciekawszym meczem był pojedynek triumfatorów rozgrywek z Walencji i Monte Carlo. W pierwszym teście Almagro stawiał duży opór poczynaniom sławniejszego kolegi. Przegrał dopiero po tie-breaku. W drugim pozwolił rywalowi na przełamanie serwisu i odpadł. W finale obrońca tytułu mistrza Frencz Open zmierzył się z Robredo. Męczył się z nim przez pierwsze dwa sety. Trzeciego Nadal wygrał na sucho do zera i odniósł 47. zwycięstwo z rzędu na nawierzchni ziemnej. W finale turnieju deblowego zagrał nasz eksportowy duet "Frytka" i "Matka". Swoich pogromców znaleźli dopiero na najwyższym szczeblu. Polacy walczyli jak lwy. Bahamczyk Mark Knowles i Kanadyjczyk Daniel Nestor pokonali naszych 6-2, 6-7, 10-5.

Kwiecień przyniósł w tenisowym światku kilka naprawdę interesujących rozstrzygnięc. Przede wszystkim chodzi o tu o kolejną detronizację Rogera Federara przez Rafaela Nadala. Ciekawe, jaki byłby wynik finału prestiżowego turnieju w Indian Wells, gdyby to Nadal, a nie Ivan Ljubicić w nim zagrał (Szwajcar pokonał Chorwata w trzech setach zakończonych tie-breakami). Cieszy pojawienie się alternatywy dla Hiszpana w postacie jego rodaka, Nicolasa Almagro. Podobnie, jak dwa lata temu Ivo Karlović, wdarł się przebojem do światowej czołówki. Zobaczymy, czy się w niej utrzyma.

Rywalizacja pań szczególnie interesuje nas, Polaków, ze względu na rozpoczynający się 01.05 turniej J&S Cup. Niestety, gwiazdom uczestniczącym w rywalizacji na kortach Warszawianki się nie wiodło. Miejmy nadzieję, że to tylko przygrywka i zawodniczki, takie jak: Martina Navratilova, Martina Hingis, Wenus Williams i Anastazja Myskina pokażą w stolicy Polski swój najlepszy tenis.


Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis trePci | następna >>