strona: 12        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Krajobraz po Litwie


To nie miało być porywające widowisko. To nie miało być gładkie zwycięstwo okraszone pieknymi bramkami i efektowną grą. To nie miała być nawet próba generalna przed mundialem. Ale... Czy naprawdę musiało być aż tak źle?

Skład naszej reprezentacji z Gancarczykiem, Kusiem czy Boninem nie rzucał na kolana. Zgrupowanie - wyjątkowo krótkie - nie dało szansy na zgranie poszczególnych formacji. Tym bardziej, że w takim składzie już więcej nasza reprezentacja nawet nie tyle nie zagra, co się nie spotka. Kilku panom po tym meczu można już spokojnie podziękować, paru innym udzielić ostrej reprymendy. Bo mecz towarzyski ze słabszym rywalem nie zwalnia z godnego reprezentowania narodowych barw.

Mecze naszej repry to nie są wycieczki krajoznawcze, o czym powinni już wiedzieć obrońcy biernie przyglądający się Gedgaudasowi spokojnie pakującemu piłkę do siatki. Trzeba wykazać się bardzo małą wyobraźnią albo zwyczajną bezczelnością, by niczym widzowie przed telewizorami modlić się wybronienie stuprocentowej sytuacji przez Dudka, który chwilę wcześniej znakomicie wybronił rzut wolny.

Drużyna narodowa nie jest również miejsce, gdzie pograć mogą sobie zawodnicy grzejący ławę w klubach. Co robił na boisku Mila - tego nie wie pewnie nawet on sam. Od momentu transferu do Austrii ten chłopak nie pokazał w reprezentacji absolutnie nic i kolejne powołania już nie dziwią, a wywołują pusty śmiech. Pan Sebastian owszem, biegał, szarpał, strzelał, dośrodkowywał - ale co z tego, skoro rajdy były nieskuteczne, strzały mijały bramkę w bezpiecznej odległości, a podania zwyczajnie nie wychodziły?





Idąc dalej tym tropem mógłbym zacząć pastwić się nad Kosowskim i Dudkiem, ale akurat oni tradycyjnie nie zawiedli. "Kosiarka" akurat w reprezentacji niemal zawsze pokazuje to, co ma najlepsze, a więc akcje oskrzydlające i strzały z dystansu. Natomiast rezerwowy bramkarz Liverpoolu udowodnił, że przy nienajlepszej ostatnio formie Boruca ciągle może być numerem jeden. Między 30. a 35. minutą spotkania dwukrotnie dalekimi wyjściami ratował skórę naszym obrońcom, ładnie parował strzały i był zdecydowanie najjaśniejszym punktem naszego zespołu.

O wysypie napastników możemy zapomnieć - Frankowski jest obecnie cieniem samego siebie sprzed kilku miesięcy,
Żurawskiego nie puścił Celtic i okazało się, że nie mamy nikogo z przodu. Sosin nie pokazywał się praktycznie w ogóle, a jego zmiennik Rasiak oprócz jednego podania do Szymkowiaka niczym się nie wyróżnił. Szkoda, że selekcjoner nie widzi (nie chce widzieć?) dobrej formy Saganowskiego i Piechny. Szkoda tym bardziej, że zupełny brak kreatywności w meczu z Litwinami skończył się porażką jedynie 1:0. Jednak ile bramek możemy stracić, jeśli taka sytuacja przytrafi nam się w meczu z Niemcami? Strach się nie bać.

Nie chcę, by ten mecz urósł do rangi wielkiego blamażu, totalnej katastrofy. Kilku piłkarzy zdecydowanie się ośmieszyło, ale większość z nich w podstawowym składzie już na mistrzostwach nie wyjdzie. Kiedyś Jan Tomaszewski mówił, że mamy Jurka Dudka i dziesięć koszulek, potem dołożył do tego jeszcze Jacka Krzynówka. Trawestując jego wypowiedź mogę stwierdzić, że mamy Dudka, Szymkowiaka i dziewięć koszulek. Te miejsca ciągle jeszcze czekają na zawodników, którzy będą w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności i zaprezentować się tak, by nie przynieść wstydu swoim rodakom. Czy znajdą się tacy? Pytanie nie do mnie. Czy takich graczy w ogóle posiadamy? Tu odpowiedzi musi szukać Janas, oby z większym niż do tej pory szczęściem.


Autor: Daniel "Tuxedo" Markiewicz

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis trePci | następna >>