|
Piłka nożna
El Fenomeno - dogonić marzenia
Przyszedł na świat 22 września 1976 roku. Rodzice - Sonia i Nelio, mieszkali wówczas w slumsach. Imię otrzymał ponoć po doktorze, który odbierał poród. Ronaldo nie miał łatwo. Trudnił się drobnym handlem na Copacabanie, gdzie uczył się również gry w piłkę. Tam też został dostrzeżony przez słynnego Jairzinho, gdy kopał piłkę w amatorskim Sao Cristovalo.
Wcześniej, gdy miał 13 lat, zgłosił się do Flamengo. Krążą o tym dwie "legendy". Jedna mówi, że trenerzy tego klubu po prostu nie zauważyli w Brazylijczyku jakiegoś szczególnego talentu; natomiast druga że to sam Ronaldo (wtedy jeszcze Dadado) nie miał pieniędzy na opłacenie dojazdów. Pierwszym poważnym klubem Brazylijczyka było Cruzeiro Bello Horizonte. Jako siedemnastolatek zadebiutował w reprezentacji Brazylii i pojechał na mistrzostwa świata, nie zagrał tam jednak ani sekundy. Jeszcze w 1994 roku podpisał kontrakt z PSV Eindhoven. W 1995 zdobył tytuł króla strzelców ligi holenderskiej, z zespołem wywalczył wicemistrzostwo i Puchar Holandii. Na igrzyskach olimpijskich w Atlancie zdobył brązowy medal i po dwóch latach spędzonych w PSV przeniósł się do Barcelony. Transfer opiewał na sumę 20 milionów dolarów. W Barsie zabawił zaledwie sezon, uwieńczony jednak wicemistrzostwem, Pucharem Hiszpanii oraz Pucharem Zdobywców Pucharów. Kolejny hit transferowy - Inter płaci aż 32 miliony dolarów podpisując pięcioletnią umowę. We Włoszech jednak znów nie udało się w pełni - zdobył co prawda Puchar UEFA, wicemistrzostwo i tytuł wicekróla strzelców, ale w dalszym ciągu były to zaledwie drugie miejsca. A przecież El Fenomeno stworzony było do wygrywania...
Nadszedł pamiętny rok 1998. Mistrzostwa świata we Francji - początek koszmaru Ronaldo. Pamiętacie tamten finał? Ronaldo w ogóle nie powinien wziąć w nim udziału. Winny? Najprawdopodobniej firma Nike. Presja wielkiego sponsora wystarczyła, aby trener wstawił do składu piłkarza. A co zdarzyło się w nocy przed finałem MŚ? Tego chyba nigdy się nie dowiemy, w każdym razie wiemy mniej więcej tyle: pokój z Ronaldo zajmował Roberto Carlos, który obudził wszystkich krzykiem "Ronaldo umiera!". Przez pół minuty bohater naszej opowieści zwijał się w konwulsjach, dosłownie "tocząc pianę" z ust. Przyczyn dociec będzie jeszcze trudniej, w każdym razie najmniej tu było winy samego piłkarza, on tylko chciał grać w piłkę. Cała reszta to już zasługa otaczającego go sztabu ludzi i zachłanności sponsora. Brazylijczyk został wstawiony do składu na kilkanaście minut przed meczem, Zagallo ugiął się pod presją "dobroczyńcy".
20 miesięcy bez gry. Powroty i kolejne kontuzje, w tym dwie bardziej niż poważne, odniesione 21 listopada 1999 roku i 12 kwietnia 2000 roku. Pot na treningach, ogromna praca, nie tylko fizyczna, wykonana przez tego młodego jeszcze człowieka i wszystko na marne. Co musi czuć piłkarz, który po kilkunastu miesiącach rehabilitacji w swym pierwszym meczu po długiej przerwie nagle pada i łapie się za kolano z grymasem potwornego bólu na twarzy? A jednak się podniósł. Na koreańskim mundialu został, z ośmioma bramkami, królem strzelców, drużynowo mistrzem świata! Tak wracają najlepsi. Cud? Nie, wielka wytrwałość i skalpel profesora chirurgii Gerarda Saillanta. To dzięki niemu Ronaldo teraz w ogóle gra. I cóż z tego, że nie tak pięknie? Według krytyków prezentuje zaledwie 60% dawnej formy. Tylko co z tego? Przecież te 60% to i tak więcej, niż 200% procent każdego innego napastnika!
Wydawać by się mogło, że po tak udanej imprezie kariera Ronaldo wreszcie wskoczy na bardziej odpowiednie tory. I rzeczywiście - Brazylijczyk przenosi się do Realu (suma transferu: 45 mln.$). Początki są trudne - Ronnie obiecuje strzelić 25 bramek do końca sezonu, ale ze względu na drobne kontuzje debiut się odwleka. Wreszcie w meczu z Alaves (6 października) zmienia w 63. minucie Javiera Portillo i strzela dwie bramki. Real wygrywa 5:2 a Ronaldo staje się królem Madrytu. Jednodniowym królem, dodajmy. Kibice ze stadionu Estadio Santiago Bernabeu są wszak zaliczani do jednych z najbardziej wymagających, w dodatku od samego początku nowy nabytek klubu zabiera miejsce w składzie ich ulubieńcowi, Fernando Morientesowi. Bywa bardzo różnie - świetne występy Ronnie przeplata fatalnymi, nierzadko bywa wygwizdywany przez publikę. Pojawiają się plotki o nadwadze, która miałaby być spowodowana częstymi wizytami w fast-foodach. Mimo to sezon kończy z bilansem 23 bramek w lidze, 6 w Lidze Mistrzów i mistrzostwem Hiszpanii, a więc wreszcie zostaje ze swoją drużyną mistrzem kraju.
To jak na razie koniec sukcesów Brazylijczyka - do Realu ściągają kolejni napastnicy, m.in. Robinho, Julio Baptista, Antonio Cassano i Michael Owen, a Ronaldo nie może już być pewny miejsca w składzie. Nie czaruje już rajdami przez połowę boiska, coraz rzadziej też nabiera obrońców na swoje zwody. W dalszym ciągu jest jednak zaliczany do absolutnej światowej czołówki i chociaż czasami brakuje mu finezji, jaką dawniej czarował, to ciągle potrafi świetnie znaleźć się na polu karnym rywala by błyskotliwą akcją przesądzić o wygranej.
|
|
Ronnie zapowiada koniec kariery reprezentacyjnej po mistrzostwach świata, a definitywnie z futbolem zamierza się pożegnać z chwilą wygaśnięcia obecnego kontraktu w Realu. Można sobie zadawać pytania, czy na pewno tak się stanie i czy dane mu będzie ów kontrakt wypełnić. Faktem jest, że w ostatnich meczach Primera Division Brazylijczyk znów strzela jak na zawołanie i niewykluczone, że plotki o jego powrocie do Interu okażą się bezpodstawne. Tym bardziej, że tam również kibice nie darzą go juz zbyt wielką sympatią. Z ich punktu widzenia Ronaldo jest niewdzięcznikiem, na którego klub wyłożył mnóstwo pieniędzy, mimo iż ten zagrał w lidze włoskiej stosunkowo mało meczy. Zapominają przy tym, że okres pobytu w Mediolanie wiąże się dla piłkarza z najgorszymi wspomnieniami - dwiema groźnymi kontuzjami i długą, pełną bólu i wyrzeczeń rehabilitacją.
Tak czy inaczej do końca kariery El Fenomeno jest juz blisko. Sam piłkarz coraz częściej angażuje się w różne akcje charytatywne (jest m.in. ambasadorem ONZ), jakby chcąc zapisać się w pamięci ludzi nie tylko jako wielki piłkarz, ale i wielki człowiek. I pewnie mu się to uda, bo historia jego życia to historia wielkiego rozbłysku talentu i upadku, z którego miał się już nie podnieść. Ale zrobił to i nadal cieszy swoją grą kibiców na całym świecie. Za to mu dziękujemy i z żalem stwierdzamy, że po jego odejściu w piłce nożnej powstanie pustka po kolejnym znakomitym piłkarzu. I chociaż - jak to w życiu bywa - pojawią się zapewne godni następcy, to piłkarski świat nigdy nie zapomni o człowieku, który przez wiekszą część kariery toczył walkę o to, by po prostu móc grać i cieszyć swoją grą innych.
Powiedzieli/napisali o Ronaldo:
"Pewnego dnia twój syn odmieni twoje życie i uczyni cię bardzo szczęśliwą" - szaman voodoo przepowiadający przyszłość trzeciego dziecka Sonii i Nelio.
"Ronaldo to symbol współczesnego, rozrzutnego futbolu i niechęci do zwalczania jego problemów. On może nawet nie wie o tym, bo jest młody i nie zna włoskich realiów. Stał się jednak symbolem typowego włoskiego sposobu zmagania się z kłopotami. Ignorowania świata i śledzenia jedynie boiskowych umiejętności 20-letniego piłkarza, który przyrzeka wiele goli." - La Famiglia Cristiana - wychodzący we Włoszech katolicki tygodnik.
"Po raz kolejny bóg futbolu zesłał nam swojego wysłannika, który nas oczarowuje i przywraca wiarę. Wiarę w to, że oprócz całego tego komercyjnego zgiełku istnieje jeszcze coś takiego, jak prawdziwa piłka nożna." - brazylijski dziennik O Globo.
"Młodziakowi daleko do mnie" - Pele.
I szybka riposta Ronnie'go: "W jego czasach grało się zupełnie inny futbol niż obecnie. Nie można porównywać piłkarzy. Poza tym Pele to zakłamany i zazdrosny piłkarz. Nie może znieść, że Brazylia wydała na świat kolejnych wspaniałych piłkarzy, jak Romario czy Bebeto."
Najszczęśliwsze wydarzenie w życiu Ronaldo - finał MŚ? Fantastyczny sezon w Barcelonie? Nie, narodziny synka, Ronalda. 6 IV 2004 - zapamiętajcie tę datę, być może niemowlę, ważące w chwili narodzin 2900 gramów, mierzące 52 cm, stanie się kiedyś, podobnie jak tata, gwiazdą futbolu?
Metryczka: Urodzony 22 września 1976 roku w Rio de Janeiro. Wzrost: 182 cm. Pozycja na boisku: napastnik. Kluby: Valquiere Tenis Clube (1987-90), Social Ramos Bento Ribeiro (1990-91), Sao Cristovao Rio de Janeiro (1991-93), Cruzeiro Belo Horizonte (1993-94), PSV Eindhoven (1994-96), FC Barcelona (1996-97), Inter Mediolan (1997-2002), Real Madryt (od 2002). Trofea: Puchar Holandii 1996, król strzelców holenderskiej ekstraklasy 1994-95, Puchar Zdobywców Pucharów 1996, Superpuchar Hiszpanii i Puchar Króla 1997, król strzelców hiszpańskiej ekstraklasy w sezonach 1996-97, 2003-2004, Puchar UEFA 1998, Mistrzostwo Świata 2002 i król strzelców na tej imprezie, mistrzostwo Hiszpanii z 2003 i Superpuchar Hiszpanii 2003. Inne sukcesy: mistrzostwo świata w 1994 roku, ale bez gry; brąz na olimpiadzie w 1996 roku; mistrzostwo Ameryki południowej w 1997 i 1999 roku, wicemistrzostwo świata w 1998 roku; najlepszy piłkarz klubów Europy za rok 1997 w plebiscycie France Football, najlepszy piłkarz świata w plebiscycie FIFA za rok 1996, 1997, 2002.
Autor: Daniel "Tuxedo" Markiewicz
Skomentuj
na forum >>
| |