|
Piłka nożna
Przegląd w Bundeslidze
Na dwie kolejki przed końcem sezonu w Niemczech jest już niemal wszystko pewne. Nie wykluczając jednak, ze kilka drużyn będzie mieć nadmiar szczęścia, może dojść do zaskakujących rozstrzygnięć.
Niezmiennie liderem bundesligi pozostaje Bayern Monachium, który jest już o krok, od obronienie mistrzowskiej patery. Mimo wszystko, zaledwie jedno zwycięstwo w mijającym miesiącu chwały piłkarzom, z Bawarii absolutnie nie przynosi. Można to jednak zrozumieć i wybaczyć bo nie dość, że zaliczka jaką sobie wypracowali w przeciągu całego sezonu jest spora i w miarę bezpieczna do utrzymania się na czele tabeli, to jeszcze rośnie atmosfera przed zbliżającym się mundialem (przecież kiedyś oddech złapać trzeba), a i o przyszłych transferach jest coraz głośniej. Zresztą w każdej mocnej lidze w Europie, zdecydowani faworyci przechodzą regres i wyraźnie tracą punkty. Wspomniany jeden wygrany mecz miał miejsce na Alianz Arena z Arminią oraz wywalczenie Pucharu Niemiec - tyle pozytywów było ostatnio w Monachium. W innych potyczka mistrzowie Niemiec zawiedli na całej linii remisując dwukrotnie 2-2 z drużynami broniącymi się przed spadkiem - kolejno Koeln i Mainz. "Tak nie gra Mistrz Niemiec! Problemem naszej drużyny jest to, że gdy ma zbyt dużą przewagę w tabeli to zaczyna grać niestarannie." - grzmiał menedżer Uli Hoeness. Te spotkania, a szczególnie to drugie miało jednak decydujące znaczenie jeśli chodzi o przyszłość Roya Makaaya w Bayernie. O ile w niemal w całym sezonie zawodził, tak w mijającym miesiącu ustrzelił 3 bramki, w tym jego 2 trafienia uratowały Monachijczyków przed kompromitacją z Mainz. Te 2 trafienia postawiły tez "kropkę nad i" jeśli chodzi o nowy kontrakt Makaaya, który obowiązywał będzie do 2008 roku. Proszę sobie wyobrazić, że włodarzy Bayernu nie przestraszają nawet takie rekordy Roy`a, jak ten który dosadnie obrazuje przestój formy napastnika rodem z Holandii - 1124 minut bez gola. Tyle cierpliwości, do chwilami truchtającego po boisku, czasem przechodzącego obok meczu napastnika nie miał Marco van Basten, który nie powołując go do 32 osobowej kadry, praktycznie skreślił jego szanse występu na mundialu - "Ta decyzja bardzo mnie zmartwiła, jednak w pewnym stopniu spodziewałem się jej" - skomentował decyzję selekcjonera sam zainteresowany. Reprezentacyjne rozczarowanie dotknęło też jego kolegów z zespołu, bo Kahn dowiedział się, że nie ma już szans wygrać rywalizacji z Lehmanem, zaś Scholl został w zupełności pominięty przez Klinsmanna, co wzbudziło olbrzymią dezaprobatę wśród niemieckich kibiców. Bayern prócz niespodziewanych remisów zaliczył też słaby mecz w Bremie, z tamtejszym Werderem, przegrał aż 3-0, nie pozostawiając złudzeń, kto na finiszu rozgrywek jest w wypoczynkowej formie. Kiedy wydawało się, że piłkarze Schaafa pójdą za ciosem w dwóch następnych meczach zdobyli zaledwie 2 pkt.
Szczególnie istotny dla Werderu mógł być pojedynek z Schalke, bo jak i jedna, tak i druga drużyna mierzy w eliminacje ligi mistrzów. Dla piłkarzy z Gelsenkirchen jedynie zwycięstwo podtrzymywało praktyczne szanse na osiągnięcie wyznaczonego celu, więc gospodarze robili wszystko, by im to uniemożliwić i rzeczywiście - udało im się to. Werder zagrał konsekwentnie i mimo, że zaledwie zremisował, to na końcu sezonu, jest o miliony lat świetlnych bliżej LM niż Schalke. To jedna rzecz, zaś druga jest taka, że Kuranyi i spółka odpadli w półfinałach Pucharu UEFA z Betisem, co jeszcze bardziej zasmuciło tamtejszych kibiców. Nie ulega wątpliwości, że ten sezon jest wielką porażką klubu z Arena of Schalke, a na pocieszenie pozostaje im awans do Pucharu UEFA.
W zaistniałej sytuacji w najwygodniej jest Hamburgu, powiedziałbym nawet bardziej wygodnej niż u lidera z Monachium. Dlaczego? Hamburg ma już zapewniony start w kwalifikacjach do Pucharu Mistrzów, więc osiągnął cel i ze spokojem może zająć się próbą zaatakowania 1 pozycji, którą Bayern wcale obronić nie musi, choć już tylko 2 pkt, w dwóch meczach dają mu upragniony cel. Bądź co bądź, końcówka najbardziej stresująca, paradoksalnie, może być dla podopiecznych Maghata, zaś Hamburgerowi SV można już teraz nie tylko gratulować sukcesu, a patrząc na to co potrafią doświadczony Barbarez, rozkręcający się Trochowski, oraz Van der Vaart również oczekiwać z nadzieją przyszłego sezonu w europejskich pucharach. Szkoda tylko, że ten ostatni został ostatnio wyeliminowany z powodu kontuzji i jeśli w ogóle pojawi się na boisku, stanie się to dopiero w ostatniej kolejce przeciwko Werderowi.
|
|
Niestety ale ostatnie dni na boisku Bundesligi nie były zbyt szczęśliwe dla Ebiego Smolarka i jego partnerów, i to bynajmniej nie dlatego, ze Polak znów nie strzelił bramki, , ale przede wszystkim z tego względu, że Dortmund zaprzepaścił szanse na grę w pucharze UEFA. W momencie wielkiej próby podopieczni van Marwijka nie wytrzymali ciśnienia i w decydujących starciach przegrali u siebie z Leverkusen, oraz zremisowali z Herthą. Jeśli chodzi o wielkie rozczarowanie, to te ma miejsce również w Stutgarcie, gdzie sytuacja ma się podobnie jak w Borussi, tyle, że tam oliwą do ognia, była jeszcze kompromitacja przed własną publicznością i przegrana 0-2 z Eintrachtem Frankfurt. Armin Vah nie okazał się więc cudotwórcą, po tym co pozostawił Trapattoni i już teraz mówi się, ze podzieli on los swojego poprzednika.
VFB i BVB grają już o pietruszkę i mogą tylko zazdrościć Schalke, które patrząc właśnie z perspektywy dwóch wyżej wymienionych klubów powinno docenić wartość tego sezonu. Wciąż nie do końca pewna jest obsada drugiej lokaty gwarantującej start w Pucharze UEFA. Choć jedynie teoretyczne, to są jeszcze szanse na to by Hertha wyprzedziła w tabeli Bayer Leverkusen i zajęła tak cenne i tak zabiegane w tym sezonie 5 miejsce. Krzynówek (pisze to, by wlać w sercach polskich kibiców trochę sztucznego entuzjazmu, bo jeśli Polak w jakikolwiek sposób ostatnio pomaga swym partnerom to jedynie pokrzykując na nich z ławki) i spółka rozprawili się jednak z tą samą Herthą w majowy weekend, na jej boisku, aż 5-1. Wynik nie pozostawia wątpliwość, która ekipa jest lepszą. Czy zatem w takiej sytuacji w stolicy Niemiec mają jeszcze podstawy, by wierzyć w końcowy sukces? Mnie zastanawia co innego, bo jeśli Krzynówek coraz mniej dostaje nawet okazji do gry wchodząc z ławki, a zespół bez niego potrafi wspiąć się na wyżyny własnych możliwości, to czy jest jakikolwiek sens, by Polak miał tam grać w kolejnym sezonie? Według mojej opinii żaden. To jednak już sprawa samego Krzynówka i jestem pewien, że zakończy się ona tak jak zakładam, jednak bardziej martwi to wszystko, w perspektywie zbliżającego się Mundialu, a to, co prezentują reprezentanci nie grający w klubach ostatnio widzieliśmy(chyba, ze ktoś nie wytrzymał i przełączył na inny kanał).
U dołu tabeli ciągle toczy się zażarta walka o pozostanie w Bundeslidze. O swą przyszłość zabiega jeszcze 5 drużyn. FC Koeln Łukasza Podolskiego ma za sobą fantastyczny miesiąc. Zespół przekonał się jak ważnym jego elementem jest właśnie napastnik rodem z Polski, bo to głownie dzięki jego znakomitej formie drużyna z Kolonii nie doznała w kwietniu ani jednej porażki, remisując z takimi tuzami jak Bayern, czy Schalke i w końcu wygrywając istotną rywalizację z Wolfsburgiem. Po słabym początku sezonu, teraz Podolski znów uważany jest za lidera reprezentacji. Mimo to, jego zespół jest już prawie skazany na drugą ligę, bo traci do miejsca zapewniającego byt w Bundeslidze 6 pkt, które obecnie zajmuje właśnie Wolfsburg. Tyle, że "wilki" maja łatwiejszy terminarz na finiszu rozgrywek, w którym nikt nie wyobraża sobie, by nie wywalczyły choćby 1 pkt. To, że ostatnie światełko w tunelu Koeln jest bardzo daleko, nie oznacza, że Wolfsburg utrzyma się w lidze. Prawdziwe emocje czekają tamtejszych kibiców w spotkaniu ostatniej kolejki z Kaiserslautern, a "diabły", by wydobyć się ze strefy spadkowej, na rzecz Wolfsburgu obecnie potrzebują ledwie 3 pkt. Ten mecz zapowiada się nadzwyczaj ciekawie. Pewne jest natomiast, że następny sezon na niższym szczeblu przywita Duisburg, a formalności dopełniła ich porażka z Werderem, u siebie aż 5-3. Jednego odmówić im nie można, grali i walczyli dzielnie, na co wskazuje choćby sam wynik, godnie żegnając się z bundesligą...
Czołowka tabeli:
1. Bayern Monachium 73 pkt
2. Hamburger SV 68 pkt
3. Werder Brema 64 pkt
4. Schalke 04 58pkt
5. Bayer Leverkusen 50 pkt
...i strefa spadkowa:
16. K'lauter 31 pkt
17. Koeln 27 pkt
18. Duisburg 23 pkt
Autor: Mateusz Kornas
Skomentuj na forum
>>
| |