|
:: O manierach
W Świętokrzyskiem, w starych górach
uwodziła kura – kura:
– Koguciku, mój nielocie,
czy nie mógłbyś mnie w przelocie
potarasić na tarasie?
– Pomyślimy, może da się
dorwać kurkę na tarasie,
albo na zielonej skrzyni
czyn takowy jej uczynić.
Stary kokot to jest gładysz.
Próżno swe pióreczka gładzisz
i przysiadasz tak zalotnie.
Mokre wyschnie, suche zmoknie,
nim on zdąży coś uczynić.
W ganku - na zielonej skrzyni!
Nasz karmazyn farmazony,
bzdury duże prawił kurze
i wyznaczył jej spotkanie,
gdy na trzecie pójdzie pianie.
Wspomniał nawet coś o ślubie…
Tymczasem liliput czubie.
w/r
26.11.2004
- stary krab
|