:: toast za życie, miłość i za to, co do diabła

w telewizji nigdy nie mówią nic, co 
kolidowałoby chociaż trochę z moją 
sferą zainteresowania. tonę więc w tym 
pudełku na wyłączonej fonii. kino, 
plakaty z marylin monroe i partia szachów 
wyznacza rytm zagranicznego rozrusznika, przy 
głuchym akompaniamencie świńskich zastawek. 

mam swoje własne prawo, które innych nie 
dotyczy. do późna udaję, że słucham radia, 
kiwając się w drzemce na biegunach fotela. 
zamieniłbym go, bo koń-zabawka to taki 
przywilej korzyści. nawet jak dla mnie. 

czasami, siedzę na tarasie, przypominam 
sobie, na dnie której szafy leży szalik, 
jest przesycony jej zapachem. a pierwsza 
miłość pachniała mi latem. 

gdy się zestarzałem, jedynym 
prawem jest liczenie much i plucie, 
gdy mówię, na wszystkich w koło. to 
bywa jedyny przywilej korzysci, bo przynajmniej 
nie dają po mordzie.

- Kamil Małek


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl