Przejdź do spisu treści...

Rat "Poniedziałek" - komentarz


Zajrzałem do numeru 35 i tak przeglądałem sobie komentarze. Z przyzwyczajenia sprawdzałem co autorzy dopisali do moich opinii, no i w końcu dotarłem do Rata. Rat napisał, że poznał już moje komentarze do swoich trzech opowiadań oprócz "Poniedziałku". No i tak, na jego (można powiedzieć) prośbę powstaję ten tekst. Na początku chciałem wyjaśnić, że nie pisałem o wrażeniach na temat tej historii, ponieważ najzwyczajniej w świecie jej nie przeczytałem. W sumie to nie wiem dlaczego tak długo z tym zwlekałem. Po części na pewno winny jest tytuł, ponieważ gdzieś w podświadomości podejrzewałem, że to opowiadanie będzie się różniło od tego, co dotychczas Rat napisał - no i niestety się nie myliłem.
Nie będę ukrywał, że "Poniedziałek" jest zdecydowanie najsłabszą jego pracą - takie przynajmniej mam odczucie. Po bardzo dobrym "Dniu sądu", "Bajce na dobranoc" i późniejszych "Stopniach" zawiodłem się... trochę:) "Poniedziałek" to historia napisana w pierwszej osobie, co oferuję czytelnikowi sporo opisów przeżyć wewnętrznych bohatera, a także inne spojrzenie na rozgrywające się dookoła wydarzenia. Ale dosyć o tym. Pora przejść do stylu Rata. Jakoś mieszane uczucia mam po lekturze. Naprawdę w innych opowiadaniach było dużo lepiej - choć wielu autorów i tak mogłoby warsztatu pozazdrościć. Momentami czytało mi się to jakoś wolno i wszystkie wydarzenia ciągnęły się i ciągnęły. Mam pewną radę, do której oczywiście nie musisz się stosować: żeby polepszyć czytanie opowiadań staraj się robić trochę krótsze akapity - wtedy czytelnikowi wydaję się, że szybciej pokonuje kolejne partie tekstu. Możesz mi wierzyć, że to skutkuję - przykładem są choćby moje teksty:)
Styl chwilami zdawał mi się toporny, ale ogólnie to były tylko krótkie momenty. Tak ogólnie to przynajmniej mam porównanie jak zmieniłeś sposób pisania w przypadku Np. "Stopni" i jestem pełen podziwu. Ostatnia wadą, jaka mnie gryzła, jest duża ilość błędów ortograficznych. Wiem, że sam do świętych nie należę, ale czasami niektóre błędy wydawały się trywialne.
Można powiedzieć, że nareszcie skończyłem narzekać. Trochę tego było, ale osobiście uważam, że pochwały należy trzymać na sam koniec, żeby osłodzić autora :) Cała fabuła opowiadania bardzo przypadła mi do gustu. Mamy tajemniczego bohatera z mroczną przeszłością oraz dwójkę ludzi, których spotyka na swojej drodze. Jedną z tych osób postanawia zabić. Podobało mi się to śledzenie ofiary oraz opisy, co czuł wtedy bohater - bardzo ciekawie to wyszło. Mamy taką fajną atmosferę zaszczucia zwierzyny przez myśliwego (lub na odwrót?) i to jak najbardziej należy pochwalić. Pomimo trochę ciężkiego stylu opisy wypadają lepiej niż dobrze, a sytuacje i miejsca mogą być prawdopodobne... W opowiadaniu akcji jako takiej nie ma, są tylko odpowiednie sytuacje, z którymi zmaga się bohater i to w stu procentach pasuje do tej historii. Jeśli chodzi o zakończenie to podejrzewałem, że w sprawę będzie zamieszana ta kobieta (mam pytanko: czy przypadkiem jej ksywka nie jest zaczerpnięta z filmu "Kill Bill"?), tylko nie wiedziałem w jakim stopniu:) Sam finał jest, nie ukrywam, dziwny, ale wydaje mi się, że go zrozumiałem - przynajmniej mam taka nadzieję. Osobiście lubię skomplikowane opowieści i to także zaliczam na plus. Sądzę, że podczas lektury wiele osób zachodziło w głowę o co chodzi z tą końcówką.
Za mocno długie akapity mi powychodziły w tym komentarzu, a sam się czepiam, ehhh:) Jeśli chodzi o moją opinię "Poniedziałku" to jest on zdecydowanie słabszy od reszty prac Rata. Niestety każdemu z nas się zdarzają gorsze opowiadania (albo tylko słabe...). Lecz pomimo tego, że tekst wybitny nie jest, to trzyma pewien poziom i pozostawia po sobie dosyć przyjemne wrażenie. Za Twoje najlepsze opowiadanie uważam "Stopnie", ale tę historię także warto przeczytać. Na zakończenie napisze, że teraz czekam na jakiś komentarz Twojego pióra do moich opowiadań. Ciekawi mnie co o nich myślisz... Dobra strasznie się rozpisałem, ale mam nadzieję, że na coś się to przyda.


Plusy:
- interesujący pomysł
- niebanalne zakończenie
- dobre opisy otoczenia i przeżyć wewnętrznych
- narracja pierwszoosobowa
- "Czarna Mamba"

Minusy:
- momentami ciężko się czyta
- sporo błędów ortograficznych
- słabsze od "Stopni"


Rat: Podoba mi się to, że rozpisałeś się w tym komentarzu. :) Moje gratulacje, Twoja krytyka jest bardziej przejrzysta i konstruktywna niż na przykład moja.
Tytuł opowiadania celowo jest taki nijaki, miał być kontrastem do zakręconej fabuły i dziwnego miejsca akcji. Ech, pomysł był zwariowany i odważny, a opowiadanie wyszło słabo (dzisiaj wiem to na pewno). Powstało zbyt szybko, drugi raz nie popełnię tego błędu. Cóż, pozostaje mi jedynie przeprosić wszystkich tych, którym było dane czytać ten "półprodukt".
Poznałem jeszcze kilka opinii z kręgu swoich znajomych i również zdanie Setha, hm, nikt nie wspominał o dłużyznach... Myślę, że była to wina niedopracowania (np. szyk zdań i ortografia) zniechęcająca czytelnika. Jeśli udało Ci się między tymi wszystkimi ułomnościami wyczytać i pojąć zawikłaną fabułę, to jestem pod wrażeniem. :) Z tego co wyżej wyczytałem, mogę przypuszczać, że przynajmniej się domyślasz... kto kim jest na końcu...
Aha, co do Czarnej Mamby i głównego bohatera, mogę powiedzieć tylko jedno: "revenge is a dish best served cold". ;)

Dzięki za komentarz, w dzisiejszych czasach ciężko nawet o krytykę.


Ogór [ gaau@wp.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści