Przejdź do spisu treści...

Ogór "Dwór" - komentarz

Dworek, dobry na wszystko...

Po przeczytaniu krótkiej wypowiedzi autora kierowanej do czytelników na zakończenie, faktycznie stwierdzić muszę, że tekst niemal przeraża długością, z drugiej jednak strony doceniam autorów którzy potrafią swoją wizję rozwinąć i rozbudować. Skoro dotarłem do wspomnianego posłowia, znaczy to oczywiście, że przeczytałem opowiadanie. A teraz zamierzam w tym komentarzu przedstawić moją opinię, wymienić zalety, jak i to co nie przypadło mi do gustu.
Autor przedstawia nam cały obraz za pomocą listów, fragmentów pamiętnika i wycinków z gazet. To ciekawy i niełatwy sposób, ale nadający treści złudzenie opartej na faktach. Natomiast jeżeli chodzi o odbiór, to chyba wolałbym zwyczajną narrację w osobie bohatera, bo moim zdaniem ten zabieg nie wyszedł korzystnie opowiadaniu, ale o tym potem.
Piotr stracił rodziców w wypadku samochodowym, a w spadku po nich otrzymuje tytułowy dworek. Tak w skrócie wygląda wstęp. Już wtedy cała historia zakrawała na coś w stylu: "dom w którym starszy", co wiąże się jednak z już utartym schematem. Na szczęście nie do końca...
Piotra poznajemy jako autora listów. Próbują one nas przekonać, że strata rodzicieli była dla niego bolesna i jak bardzo potrzebuje teraz otuchy ze strony osób do których pisuje, czyli Michała i ukochanej Beaty. Zwłaszcza na początku, jest więc nieco monotonnie i ckliwe. Odebrałem go jako żałosny przypadek ludzkiej bezradności. W ukochanej pokłada cały sens swojego dalszego istnienia, stawia sobie warunek: małżeństwo, albo śmierć. W życiu nie chciałbym mieć tak niedowartościowanej partnerki. Jest po prostu żałosny. Nie wiem czy taki był zamiar autora, ale tak waśnie postrzegam głównego bohatera.

Stylizacja na listowną korespondencję nie daje nam możliwości na zaobserwowanie bohatera w codziennym życiu, jego zajęć dla oderwania się od smutku, zwykłych codziennych czynności. Prawda, czasem wspomina o tym co robi, ale raczej nieustannie żali się. Co ciekawe bohater twierdzi, że strata ojca i matki jest dla niego naprawdę bolesna, a nie wspomina nawet ich wspólnych przeżyć i chwil gdy umacniali rodzinne więzi. Uczucie żalu po ich śmierci jest jakieś bez pokrycia. Natomiast narracja ciągle skupia się wyłącznie wokół jedynie dworku, rozterkach i relacji z tajemniczych zdarzeń.
Co się tyczy jeszcze tej stylizacji, godne uwagi jest to jak autor uzasadnia w treści, tylko i wyłącznie, listowną korespondencję.
Tak jeszcze ogólnie; to chyba już lepsza by był forma listowna przeplatana z normalną narracją (pierwszoosobowa na przykład), ale to wyłącznie moje osobiste zdanie.
Wizje bohatera i spotkania z tym "czymś" są opisane ciekawie i wystarczająco skrupulatnie. Najbardziej spodobała mi się wizja która dopadła bohatera w samochodzie, zanim zajechał pod dworek. Jest naprawę przerażająca i obłędna.
Natomiast jeśli chodzi o stronę bardziej technicznego wykonania, to jest w porządku. Tekst wydaje mi się napisany poprawnie, chociaż miałem wrażenie, że zdań jest gdzie niegdzie aż zanadto, co można by uznać już za wodolejstwo, nieco nużące czytelnika.
Jest jeszcze jedna sprawa, której przyznam się, do końca nie rozumiem.
"(...) Piotr I. zabił, oprócz Beaty Koniecznej i Natalii Sikory, jedenaście innych kobiet na terenie całej stolicy. (...)Na ogół samotne, nie posiadające zbyt wielkiej liczby przyjaciół. CBŚ sądzi, że Michał I. najprawdopodobniej wędrował po ulicach Warszawy szukając odpowiedniej kobiety oraz dogodnego momentu do popełnienia zbrodni."
To Piotr, czy Michał? Naturalnie z kończących opowiadanie słów Michała wynika kto zamordował Beatę i Natalię. Ale w przytoczony fragmencie gazety nastąpiła chyba pomyłka? A może autor sugerował tu brak sumiennej pracy redaktora i pomyłkę z jego strony... ale coś wątpię - w temacie dnia? Przecież chodziło o Piotra, i nie Michał I., tylko Michał Zawada. Jednak to tylko niedopatrzenie, które chyba każdemu z nas już się zdarzyło. Ze wstydem muszę przyznać, że trafiały mi się większe wpadki...

Nie bardzo potrafię ocenić całość. Z jednej strony mamy tu coś z dobrego horroru, a drugiej mamy też momenty, nieco senne i rozwlekającą się fabułę. Koncepcja była odważna, ale jak na mój gust nieco nieprzystępna w obiorze. Zakończenie ciekawe i nawet niezłe, ale nie takie którego nie byłoby można się spodziewać (małe grono bohaterów). Hm, zabrakło też czegoś co spotęgowałoby mroczny nastrój, zwłaszcza, że tekst jest dość długi.
Posłowie jakby zwiastuje kontynuację, ciekaw jestem, czy autor nadal pozostanie przy takiej epistolograficznej formie... Ale do kogo miałby pisać Michał? :)

Opowiadanie tylko dla wytrwałych i lubiących czytać listy. ;)

Pozdrawiam
Rat

Od Ogóra: Zacznę od wytłumaczenia się ze sposobu narracji mojego opowiadania. Pomysł wziął się z fascynacji "Cierpieniami młodego Wertera" Goethego. Od początku miało być to coś długiego o nawiedzonym domu, a może bardzie o tajemniczej istocie, która w jednym z moich następnych opowiadań "urośnie" do roli głównego bohatera, stając się czymś na wzór samego boga (tak to przynajmniej teraz widzę). Wiedziałem, że forma epistolarna nie jest najłatwiejsza w odbiorze, ale jednocześnie miałem przeczucie, iż taka stylizacja doda opowiadaniu coś z gotyku. Pomysł na napisanie tego w narracji pierwszoosobowej istniał i istnieje, ale byłoby to cholernie długie - co najmniej cztero, pięciokrotnie obszerniejsze. Bohater miał być od początku antypatyczny, chciałem żeby miał w sobie coś z egoistycznego romantyka - znowu "Cierpienia...". Jeśli chodzi o zacytowany przez Rata fragment, to przyznaję, że jest to mój błąd i powinien być tam Piotr I. Najbardziej poważny zarzut pod tytułem "Dworu", to ten dotyczący braku wspomnień rodziców itp. Przyznaję, że zrezygnowałem z tego - musiałem coś wyrzucić, aby mniej wody było... Jednak, pomimo dosyć krytycznej reakcji, sam uważam to opowiadanie za jedno ze swoich ulubionych, tym bardziej, że wątki z niego pojawiają się w "Twarzy za oknem" mojego autorstwa oraz pojawią się w niedługim czasie w innym opowiadani, które spotęguje mroczny nastrój całej opowieści, przynosząc sporą ilość wyjaśnień. Na zakończenie pewna sprawa dotycząca finału. Początkowo historia miała mieć dosyć mocne zakończenie, o którym czytelnicy mieli dowiedzieć się z wpisu Michała Zawady. Lecz pod koniec zrezygnowałem z wyjaśnień i postanowiłem przesunąć je w niedaleką (?) przyszłość - mam nadzieję, że nie wyszło to historii mocno na złe. Wyjaśnienia nadejdą w niedługim czasie - więc jeśli kogoś to interesuję, to prędzej czy później dowie się o co chodzi i kim jest ta istota. Nic dodać, nic ująć. Na zakończenie chciałem powiedzieć, że Tobie Rat również wyszedł komentarz z cyklu: opowiadanie było przeciętne, ale jesteś w porządku:) Zachęcam do czytania opowiadań Rata (w szczególności "Stopnie" są warte najwyższej uwagi), moich oraz innych autorów... A po ich przeczytaniu pozostaje tylko wyskrobać komentarze. Pozdrawiam i dziękuję za opinię. Każde słowo na temat moich opowieści znaczy dla mnie naprawdę wiele...

Rat [ neon_rat@o2.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści