Przejdź do spisu treści...

W poszukiwaniu prawdy

Rozdział III

Angela przytuliła mocniej do siebie łkającą Leę.
- Nie płacz już kochanie - czule otarła z jej rozpalonego policzka łzy i spojrzała prosto w błyszczące i bardzo smutne oczy.
- Wróci... - cicho wyszeptała, lecz w jej głosie można było wyczuć pewność, która uspokoiła dziewczynę.
Zamknęła oczy i po chwili zasnęła, wzdychając lekko przez sen. Wysunęła się z jej objęć delikatnie, by nie obudzić zmęczonego dziecka. Otuliła je kołdrą. Lubiła patrzeć, gdy Lea spała, wyglądała wtedy tak ślicznie, była spokojna i taka podobna do Sky'a... Pochyliła się by odgarnąć z jej policzka opadający kosmyk włosów i złożyła na nim czuły matczyny pocałunek.
Niepewnie stąpając podeszłą do okna, próbując otworzyć okiennice, jednak była zbyt słaba. Z rezygnacją oparła się o drewnianą powierzchnię a jej oczy po raz kolejny wypełniły się łzami. Starła jedną spływająca po policzku szybkim ruchem ręki. Wyszła na dwór, wolno otwierając drzwi, by zminimalizować skrzypnięcie i nie zbudzić Lei. Wschodzące słońce raziło swoim blaskiem, przedzierając się rozpaczliwie pomiędzy liśćmi wysokich drzew. Tak bezchmurne niebo nie może zwiastować niczego dobrego - pomyślała i ruszyła przed siebie, mijając budzące się wiosną różowe tulipany, idąc szybkim i stanowczym krokiem, zupełnie nie podobnym w tej chwili do kroku delikatnej i kruchej kobiety. Zatrzymała się dopiero, gdy usłyszała swoje imię.
- Co on tu robił? - słysząc to, gwałtownie się odwróciła, niemal wpadając na dość postawnego młodego anioła, o ciemnych długich włosach i piwnych oczach, w których od nadmiaru złości. Na jego twarzy malowała się wręcz nienawiść. Lecz gdy tylko
Angela pogłaskała go po policzku, jego rysy nieco złagodniały.
- Mir, dlaczego zostawiłeś Leę samą, przecież Cię prosiłam byś zajął się nią, gdy mnie nie będzie.
- To nie jest odpowiedź na moje pytanie - powiedział z nieukrywaną złością i spojrzał na nią surowo.
- Co on tu robił? - zimnym tonem zapytał ponownie i objął ją ramieniem, dopiero teraz zauważając zakrwawiony bandaż.
- Co się stało? - krzyknął dotykając z niepokojem jej ramienia.
- Czy to ... - jego oczy zaszkliły się złowrogo a źrenice zwężyły się
- Uspokój się, to nie to, co myślisz. Nie skrzywdziłby mnie. Nie Sky... - Angela z wyrzutem spojrzała na Mira i odwróciła się do niego plecami, wpatrując się przed siebie. Wbiła wzrok w płynące po niebie chmury. Anioł podszedł bliżej i objął ją
- Przepraszam, mamo... Ale nie rozumiem, jak możesz się z nim spotkać po tym, co się stało. - Anielica westchnęła głęboko, odsuwając się od syna by spojrzeć mu w oczy. Nie chciała mu tłumaczyć wszystkiego od początku, zresztą nie mogła zdradzić żadnych szczegółów, a bez tego na pewno by nie zrozumiał. To co się kiedyś stało, było wbrew pozorom znacznie bardziej skomplikowane.
- Kiedyś sam zrozumiesz - wyszeptała cicho ze smutkiem.
- Chodźmy już do domu, Lea będzie się o nas martwić.



Liftangel & Lord_s [ liftangel@wp.pl ] [ lord_s@o2.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści