| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 21 - Stacey Kent...
Stacey Kent, "Dreamsville"Wykonawcy:
Stacey Kent
1. I've Got A Crush On You
"Dreamsville" jest albumem spokojnym, cichym, składającym się w całości z ballad. Jest albumem, po który sięgam gdy chcę się wyciszyć, a jednocześnie nie mam ochoty wsłuchiwać się w osamotnione dźwięki gitary tudzież fortepianu.
W sumie to był przypadek. Wszedłem kiedyś do pewnego mieszkania(nieważne, jakiego) i spojrzałem na kolekcję płyt, która się w nim znajdowała. Ładnie prezentowały się na półkach, poustawiane według wykonawców, jednak nie pamiętam, czy w porządku alfabetycznym. Spostrzegłem między nimi kilka krążków Stacey Kent, a wśród nich jeden, którego jeszcze wcześniej nie słyszałem. Ponieważ w mieszkaniu nie było nikogo oprócz mnie, postanowiłem przesłuchać tę płytę... Album rozpoczyna się świetną kompozycją George'a i Iry Gershwin, "I've Got A Crush On You". Wcześniej wielokrotnie słyszałem ten numer w różnych wykonaniach i aranżacjach, a mimo to interpretacja utworu, jaką przedstawiła nam Stacey Kent pozytywnie mnie zaskoczyła. Być może sprawił to głos wokalistki, a być może odpowiedzialna za to była atmosfera, która panowała w tym mieszkaniu. Dokładnie nie wiem, ale jedno wiem na pewno: wszystkie utwory na tym albumie noszą na sobie cudowne piętno ballad jazzu tradycyjnego. |
W pewnym momencie zacząłem obawiać się, że w każdej chwili może powrócić właściciel tego mieszkania i pewnie nie będzie zadowolony z obecności kogoś obcego. Zapadał powoli mrok, więc było to dość prawdopodobne. Jednak muzyka, płynąca z głośników oplotła mnie swoimi dźwiękami i uczyniła niezdolnym do poruszania się. Wtedy byłem zdany na łaskę Losu, teraz cieszę się, że zostałem. Jeśli opuściłbym to mieszkanie, nigdy nie usłyszałbym partii solowych zagranych na tej płycie. Jim Tomlinson grający na saksofonie tenorowym, Colin Oxley na gitarze, David Newton na fortepianie oraz Simon Thorpe na kontrabasie. Każdy z nich miał swoje "pięć minut", każdy z nich uraczył nas pokazem swoich umiejętności, który naturalnie nie był szaleńczą improwizacją, ale idealnie zagraną solówką, przeważnie cichą i spokojną, jednak potrafiącą w niektórych momentach przerodzić się granie stanowcze, ale nie agresywne. Z kolei w tle towarzyszyła temu wszystkiemu stonowana gra Jaspera Kviberg na perkusji, kołysząca nas w rytm utworu. Kilkakrotnie słyszałem na klatce schodowej jakieś stłumione rozmowy, jednak nikt nie odważył się wtargnąć do mojego tymczasowego sanktuarium. I bardzo dobrze, ponieważ głos Stacey Kent nadal rozbrzmiewał w pokoju. Tak delikatny, iż mogłoby się wydawać, że został stworzony tylko po to, aby śpiewać ballady. Tak rozmarzony, że pozwala zapomnieć o świecie zewnętrznym. Zadzwonił telefon. Nie odebrałem, przecież jestem tu tylko na chwilę, nie mam prawa ingerować w losy tego mieszkania. Ostatnie dźwięki ucichły kilka minut temu. Nastała błoga cisza, na zewnątrz zapadł już zmrok. Nadal nikt nie przyszedł do tego mieszkania. Postanowiłem, że jeszcze trochę tu pomieszkam. Zaparzyłem sobie kawę, zapaliłem lampkę i ponownie włączyłem ten album. Tak, nieraz trzeba się wyciszyć, a ten krążek nadaje się do tego celu, jak żaden inny.
Autor:Iskendarian | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||