| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 20 - Leszek Możdżer...
Leszek Możdżer, "The Piano"Utwory:
1. Zdrowy Kołłątaj "-Co to za dziwni ludzie chodzą po korytarzach? - pytam cielesno-duchowo-karmicznego reżysera dźwięku. -A, to pacjenci, bo tu był klasztor, a teraz jest ośrodek dla psychicznie chorych. Wszystko gotowe, możemy nagrywać..."
Tak kończy się krótka historia spisana przez Leszka Możdżera i zawarta w książeczce dołączonej do płyty. Jednak zanim ją przeczytałem, zdążyłem już kilka razy przesłuchać ten album. Cóż, muszę przyznać, że niektóre informacje potrafią zmienić nasze podejście do każdej rzeczy.
|
Na wstępie napiszę, że album spodobał mi się od pierwszego przesłuchania, a tekst, którego kawałek przytoczyłem powyżej, pozwolił mi w pełni wczuć się w klimat tej płyty(nawiasem mówiąc, wcześniej był on dla mnie w dziwny sposób nieuchwytny, wyślizgiwał się spomiędzy palców i niepokoił). Teraz, siedząc na kanapie w pokoju, którego mrok rozjaśnia słabe światło płynące z lampki stojącej za moimi plecami, w pełni delektuję się tym, co przygotował dla nas Leszek Możdżer.
Można pomyśleć, że 12 utworów to niewiele. Rzeczywiście, po przesłuchaniu całości czujemy niedosyt. Ale tak jest z każdą płytą, która nam się podoba. Dlatego, żeby jakoś wybrnąć z opresji i konieczności osądzania, podam po prostu czas trwania albumu: 51:44. Teraz sami możecie ocenić czy to mało, czy nie. A gdy zapadnie cisza po ostatnim dźwięku i tak każdy zakrzyknie z oburzeniem w głosie: "To wszystko?!", a chwilę później uświadomi sobie, że minęła prawie cała godzina. Większość kompozycji zawartych na tym krążku jest autorstwa Leszka Możdżera. Są to utwory, w których intensywnie czujemy nastrój niepewności i tajemniczości. Słuchając ich bez problemu możemy wyobrazić sobie ciemny klasztor wraz ze swoimi "kamiennymi łukami" i "witrażami", pomieszczenie, w którym niegdyś była kaplica, na środku której zamiast ołtarza znajduje się fortepian. Wnętrze kaplicy spowite jest w półmroku, przy ścianach rozjaśniają go umieszczone tam świece. Fortepian oraz artysta na nim grający znajdują się naturalnie w samym centrum tej mistycznej atmosfery. Tak właśnie odczuwam tę muzykę, jako coś niemal świętego. Nie będę wspominał, że wszystkie utwory na tej płycie zostały zagrane w sposób wyśmienity. To powinno być dla wszystkich oczywiste. Jedynym słabym punktem tej płyty jest utwór ostatni. On też został świetnie zagrany i idealnie komponuje się z ogólnym nastrojem panującym na tym albumie, jednak kompozycja ta w porównaniu do reszty jest dość... "pospolita". W każdym razie jest to moje własne odczucie i absolutnie Nikt nie musi się z nim zgadzać. Na koniec przyznam się jeszcze do jednej sprawy. Początkowo nie doceniałem tego artysty(mam na myśli okres, kiedy Leszka Możdżera znałem tylko z występów z innymi muzykami). Nie zrozumcie mnie źle, od zawsze twierdziłem, że jest naprawdę świetnym pianistą, jednak dopiero po przesłuchaniu tej płyty odkryłem, że Leszek Możdżer jest pianistą nie tyle świetnym, co wybitnym, a nawet genialnym.
Autor:Iskendarian | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||