|
Wywiad z Michałem Chmielewskim
autorzy pytań:
dan_daki, Dusqmad, Koklet, Michał Chmielewski
"Jestem brakującym ogniwem między człowiekiem a szatanem".
* O sobie samym *
Imię: Michał
Nazwisko: zgadnij :)
Ksywa: podwórkowa - chmielu
Skąd jesteś: - ... z Afryki. Sianów, woj. zach-pom.
Data urodzenia: 24.09.1986
Twoje zainteresowania: pisanie, muzyka, film, książka, rower. Kolejność
nieokreślona.
Ulubiony film: nie dałbym rady określić nawet ulubionego gatunku.
Ulubiony aktor/reżyser: - Hanks, Nickolson,
Bullock / Tarantino, Spielberg, Lubaszenko (będzie tego).
Jakiej muzyki słuchasz: prawie wszystko. Włączając w to symfonię itp. Kwestia
jakości.
Ulubione zespoły/wokaliści: Hey, Animal Alpha, Marilyn Manson, Garbage, Avril
Lavigne, Linkin Park, Greenday - i tak jeszcze kilka linijek.
* O AM Książkach *
Od jak dawna czytasz AM Książki?
Odkąd czytam AM, tj. od 4x.
numeru.
Jak ogólnie oceniasz kącik?
Dobra oprawa, dobry prowadzący, zazwyczaj dobre
teksty. Wymowne?
Co sądzisz o oprawie graficznej kącika?
Patrz wyżej.
Czy myślisz na temat forum AM Książek?
Dokonałem tam aż jednego jak do tej
pory wpisu, więc tu zamilknę.
Załóżmy, że zostajesz naczelnym. Co w tym wypadku byś dodał/zmienił?
Chyba layouta.. Reszta zależałaby w dalszym ciągu od piszących. Choć na pewno
wprowadziłbym minimalną objętość nadsyłanych recenzji - niektóre są po prostu za
krótkie. Aha, i zmieniłbym w obecnej grafice wygląd recenzji/felietonów.
Dodałbym odstęp w akapitach, okładkę książki inaczej wkomponował w tekst, a i
samą czcionkę przestawił na Book Antiqua. Wyglądałoby to schludniej.
Które działy podobają Ci się najbardziej?
Recki, varia i wstępniak.
Masz jakiegoś ulubionego autora - kogoś, kogo teksty zawsze czytasz w pierwszej
kolejności?
Raczej nie. Bardziej zwracam uwagę na recenzowaną książkę/komiks -
jeżeli znam, czytam jako pierwsze.
Co skłoniło Cię do tego, aby zacząć pisać do AM Książek? Co daje Ci do tego
motywację?
Nieustanna konieczność pielęgnacji własnego stylu, dokształcanie
się w zakresie recenzenta, chęć istnienia w rubryce "redaktorzy" i zaspokojenie
sumienia, w razie gdyby AMK znowu padło ("ja pisałem, winę zwalajcie na
innych"). Czego bardzo nie życzę.
Czy udzielasz się w innych kącikach/w Internecie?
Tia, do muzycznego kornera
pisuję czasami. Robię też stronę o moim mieście (www.sianow.kw.pl) i
epizodycznie zasilam internetowe serwisy (np. reporterzy.info).
* O książkach i wszystkim co z nimi
związane *
Ulubiona książka: Jednej jedynej za Chiny Ci nie podam, gdyż
najzupełniej w świecie nie potrafię). Niech będzie tak: "Serca Atlantydów" i
"Bastion" Kinga (plus cała jego "Mroczna Wieża"), "My z Marymontu" Lisowackiego,
i cykl "Harry Potter" Rowling.
Znienawidzona książka: Żadna nie zniechęciła mnie aż do takiego stopnia. Jeżeli
się z jakąś totalnie nie zgadzam, nie pociąga mnie, to nie bawię się w masochizm
- tylko rezygnuję.
Ulubione gatunki literackie: Nie posiadam. Wszystko rozbija się o udolność
autora. Ale lubię się pobać, pośmiać i powzruszać.
Ulubiony pisarz: Stephen King, J.K. Rowling, Terry Pratchett, Ryszard Kapuciński.
Chylę też czoło ku Kubie Wojewódzkiemu jako autorowi wymiatających felietonów.
Ulubiony komiks: bezapelacyjnie Spider-man. Mutant ten odcisnął swoje zdolności
w mojej psychice - jednym z moich nierealnych marzeń jest zdolność łażenia po
ścianach, sufitach itp. Jeden z wielu symboli mojego dzieciństwa.
Ulubiony bohater literacki: Bobby Garfield ("Serca Atlantydów"), Nick Andros i
Larry Underwood ("Bastion") oraz Harry Potter.
Ulubiony cytat książkowy: Akurat ten, jako jeden z wielu, mam pod ręką: "Po raz
pierwszy od kilku lat przypomniał sobie, że można oderwać myśli od przyziemnych,
codziennych spraw, że można je skierować znacznie wyżej". Sam cytat może i nie
jest specjalnie poruszający. By zrozumieć jego wielkie znaczenie, trzeba poznać
książkę, z której pochodzi.
Pewnego dnia budzisz się rano i z przerażeniem zauważasz, że... Nie ma na
świecie ani jednej książki! Co robisz w tym wypadku? ;)
Piszę pierwszą, kultową książkę o niczym, będącą kondensacją całego mojego
światopoglądu, z której czerpać będą następne zbuntowane młode pokolenia, i
staję się dzięki temu jedną z gałęzi popkultury.
Jak oceniasz sytuację czytelnictwa w Polsce i na świecie? Czy nowe pokolenia
nie sięgają przypadkiem chętniej po inne środki medialnego przekazu, jak choćby
Internet? Czy klasyczna książka może czymś szczególnie przyciągnąć
przedstawiciela cybergeneracji?
Raz mówią, że czytelniczy wskaźnik skacze, raz że opada. Ja znam głównie ludzi -
w okolicach mojego wieku, ale i nie tylko - którzy unikają tekstu o objętości
jednej strony, a w Internecie szukają informacji, podanych w najkrótszych
formach, do dwóch kilobajtów góra. A świat komputerów, w jakim coraz głębiej
toniemy, za wszelką cenę stara się ulepszyć życie szaremu Kowalskiemu, upraszcza
nawet najtrudniejsze schematy, tak by mógł je zrozumieć szympans, wymagając od
niego najwyżej zapoznania się z telegraficzną instrukcją obsługi. Książka jednak
wymaga od czytelnika pewnego poświęcenia, skupienia i koncentracji, czyli
odskoczni od aktualnych sposobów umilania sobie życia, żeby mogła dać coś w
zamian. Cena ta staje się coraz bardziej droższa. Szczerze, to myślę, że jeżeli
to jeszcze nie jest koniec prawdziwego czytelnictwa, wynikającego z
przyjemności, a nie konieczności, to na pewno tkwimy w jego preludium.
Ceny książek - czy nie za wysokie? Czy sądzisz, że wraz z obniżeniem cen
więcej ludzi sięgałoby po książki?
Jeżeli Prószyński każe mi płacić 25 zeta za niespełna 100-stronicową pozycję,
gdzie czcionka ma rozmiary nagłówków w gazetach, to uważam, że jest to cena nie
tyle wysoka, co fenomenalnie przesadzona. Alleluja za inne wydawnictwa.
Natomiast obniżenie cen na pewno nie popchałoby pokolenia MTV i ludzi nastawieni
na konsumpcyjny sposób życia itp. do księgarni. Tutaj zasłanianie się cyferkami
to nieprzemyślany i idiotyczny manewr, który wymownie świadczy o intelekcie jego
użytkownika. Ja kasy nie mam na wiele rzeczy - i tu wcale nie wyolbrzymiam - a
jakoś te czterdzieści różnych pozycji rocznie (jak ostatnio przeliczyłem)
wałkuję. |
|
Ile jesteś w stanie zrobić, by zdobyć jakąś upragnioną pozycję?
Kiedyś sprzedałem trzy pierwsze tomy "Mrocznej Wieży" po śmiesznej cenie, by
kupić sobie czwarty…
Jakie masz zdanie na temat powieści, które narzuca nam szkoła? Czy według
Ciebie lektury nie budują w młodym czytelniku negatywnego spojrzenia na książkę?
W pewnym stopniu na pewno to robią, czego sam doświadczyłem. Ja w słowie
"lektury" widzę tylko parę tytułów wartych uwagi. Zawsze mnie one odpychały,
odpychają nadal i brak tutaj prognozy jakichkolwiek zmian.
Natomiast przez pierwsze kroki dzieciaków w szkołach ministerstwo powinno dać im
prawo wyboru. Przez pierwszy rok, gdy szczyl zazwyczaj uczy się z przyjemnością,
mogłyby czytać, co chcą, pisać wrażenia (na oceny). W drugim roku już można by w
to delikatnie ingerować - typować lektury "w kratkę", raz narzucić, raz dać
wolną rękę. W trzecim roku postępować już tradycyjnie. Jak dla mnie, w teorii
wygląda to rozsądnie.
Jak wyglądały Twoje początki przygody z czytaniem? Jaki był Twój stosunek do
literatury w czasach dzieciństwa? Jakie książki z tego okresu najbardziej
zapadły Ci w pamięć?
Ja za dzieciaka nie czytałem prawie w ogóle. Tylko komiksy, z których wyniosłem
zamiłowanie do Petera Parkera i jego czerwono-niebieskich rajstop. Ale pamiętam,
jak płakałem, gdy w wieku góra 10. lat skończyłem ostatnie zdanie w "Psa, który
jeździł koleją". Mogę zatem powiedzieć, że tę książkę z dzieciństwa kojarzę
najcieplej.
"Cała Polska czyta dzieciom" - czy Twoim zdaniem takie akcje mają sens?
Pij mleko! Jedź Danonki! Myj zęby przed każdym posiłkiem! Nie, te działalności,
jeżeli w ogóle wycisną ze swojego istnienia jakieś efekty, to będą to wyjątki.
Taka akcja wbuduje w szczenię słomiany zapał - przyjdzie cudownie miła pani z
przyspawanym uśmiechem na lekcję i wyczyta z Harry'ego Pottera
najweselszy/najciekawszy moment, czym zachęci go do czytania, a on w domu
stwierdzi, że przed ciekawymi momentami są momenty mniej ciekawe, książka ma aż
150 stron, no i poza tym, musi sobie postrzelać z bazooki w Dooma.
Teraz dzieciaki nie szukają przyjemności w książkach. Od tego mają Internet,
przedwczesne smakowanie dorosłości i udawanie, że nie jest się już dzieckiem.
Wyjątkami nie nazwiesz młodych przeciwników słowa pisanego, a jego koneserów,
również młodych.
Czy istnieje książka - a konkretnie jej bohater, z którym w jakiś sposób się
utożsamiasz, z którym czujesz łączącą Cię więź?
Z wiekiem coraz bardziej zbuntowany i trudny w relacjach międzyludzkich Bobby
Garfield.
E-booki - czy odpowiada Ci takie rozwiązanie? A może sądzisz, że
elektroniczna książka może w przyszłości zastąpić tradycyjną?
Pewnego dnia dostałem elektroniczną wersję kilku niedługich opowiadań Kinga. To
że były świetne, nie zmniejszyło uczucia piasku w oczach i ostrego bólu dupy po
lekturze. Laptopy rzucają ciekawsze światło na tę sprawę, ale mimo to nie
zastąpi zapachu druku, który będzie mi się kojarzył z daną lekturą. Może to
zrekompensować najwyżej artystycznym zwisem systemu, choć satysfakcja już nie ta
sama, jeżeli w ogóle mam myśleć o tym w kategoriach satysfakcji. Lecz laptopa
nie mam, więc czytać je musiałem na standardowym komputerze. A jego nie zabiorę
do sralni czy na plażę (przenośnego komputera też raczej nie, za duże ryzyko
potraktowania go piaskiem).
Jeżeli chodzi o transfuzję, to jest ona, jak do tej pory, nieskuteczna, tak mi
się chociaż wydaje.
Czy szufladkujesz się względem książek? Zdarza Ci się zamykać na wszystko co
nie przynależy do konkretnego nurtu/pisarza?
Raczej nie, lecz King postawił u mnie Poprzeczkę Nie Do Przeskoczenia dla innych
autorów. Ja generalnie staram się zasmakować wszystkiego, więc jeżeli mam ku
temu okazję, korzystam. Jeżeli nie smakuje, to wypluwam.
Jak często czytasz? Ile książek średnio pozostawiasz za sobą po upływie
miesiąca? Czy był taki okres, w którym udało Ci się ustanowić jakiś własny
rekord?
Miesięcznego licznika nie mam wprowadzonego, ale wyżej już podałem bilans
roczny: koło 40. pozycji. Z rekordem było trochę efektownie, bo w 2003.
przebrnąłem przez ok. 5, a już w 2004. przez cztery dychy. Jak dla mnie rekord
nad rekordami, tym bardziej, że parę lat temu zapowiadałem się na, cytując
Dusqmada, typowego przedstawiciela cybergeneracji.
Obecnie czytanie zastąpiło mi telewizję i kilka innych typowo codziennych
czynności. Do kibla bez pisma nie wejdę, choćby mi jelita skręcało. Po prostu
lubię czytać.
Ekranizacje książek - jakie są Twoje ulubione, czy potępiasz przenoszenie
słowa pisanego na ekran, jest jakaś powieść, którą warto polecić dobremu
reżyserowi?
Z tym problemem to dla mnie dość bolesna sprawa. Kiedy widzę obraz chwalonej
przeze mnie pozycji, to zazwyczaj rugam na autora, że pozwolił na takie
zbezczeszczenie jego twórczości. Mam na myśli m.in. "Zdolnego ucznia" i "Łowcę
snów" Kinga, pierwszego "Pottera" i "Forresta Gumpa" (tak, tak). Podczas ich
seansu toczyłem pianę z pyska. Ale generalnie duchem jestem za obrazowaniem
książek, bo to takie przedłużenie ich świetności, otworzenie się na innych
odbiorców. Poza tym adaptacja, nieważne jak silnie potłuczona, nie pogarsza
jakości książki, na której się wzorowała.
"Serca Atlantydów" składało się z pięciu mini-powieści. Marzy mi się jej pełna
ekranizacja by Adam Shankman.
Książka - pierwsze skojarzenie.
Ile stron?
Dlaczego książka jest lepsza od kobiety/mężczyzny? ;)
Bo nie miewa bólów głowy; nie ma, że tak powiem, uszczelki o miesięcznej
wytrzymałości; otwiera swoje, że tak powiem, waginy bez specjalnych oporów; i
mogę ją, że tak powiem, wypożyczyć bez żadnej opłaty.
Aneks.
Dziękuję Dusqmadowi za zainteresowanie moją osobą i tolerowanie moich tekstów w
swoim kąciku. Ponadto, ludzie, czytajcie. Szukajcie światopoglądu, starajcie się
określić samych siebie, wasze stosunki względem ludzi, sytuacji, świata. Książki
wam w tym pomogą. Jam chodzącym dowodem. Pozdrawiam.
|