Lipiec 2006      


|:  RECENZJA  :|

Agatha Christie  - Świadek oskarżenia
Shakal

"Odrzuć Trzecią lokatorkę, spal na stosie N i M, olej godzinę zero, gdyż oto nadciąga...

Tym jakże humorystycznym wstępem rozpoczynam ostatnią już przeczytaną od deski do deski książkę Agathy Christie - Świadek oskarżenia. Składa się ona z 12 krótkich powieści. Z wyjątkiem opisu każdej z nich podam również ocenę pod względem fabuły, która zostanie wliczona w ogólną ocenę książki, a także mój krótki komentarz. O dłuższy pokuszę się na końcu recenzji.

Świadek oskarżenia

Pierwszą, jak to nazwę "mini-powieścią" jest właśnie "Świadek oskarżenia". To króciutkie opowiadanie rozpoczyna całą serię książki. Poznajemy tutaj pana Mayherne'a - prawnika, jednego z jego klientów - Leonard'a Vole'a, oskarżonego o popełnienie morderstwa, którego nie zrobił i ma na to dowód. Jedynym ratunkiem są zeznania jego żony - Romaine Vole. Co się jednak okazuje, ta kobieta nie jest jego żoną i z nienawiścią wyraża sie o Leonardzie, twierdząc, że zmieni zeznania i powie zupełnie co innego, byleby Vole poszedł do więzienia.
Pan Mayherne, zdziwiony jej zachowaniem wraca opowiedzieć wszystko swojemu klientowi, który nad wyraz wykazuje mieszane uczucia. Wróciwszy do domu, Mayherne otrzymuje dziwny list, w którym opisane jest jak uratować jego klienta. Autorem listu okazuje się zwykła starucha, która posiada coś, co może uratować Leonard'a Vole'a.
Fabuła powieści nie jest porażająca, jednak czytając, osobiście miałem wrażenie, że przedstawia się nad wyraz ciekawie. Zagadka tajemniczej staruszki, a także wyjaśnienia sprawy morderstwa, jak zawsze ma swój finał pod sam koniec. Jak w każdym kryminale autorki, trzeba skupić się podczas czytania. Przyjmować do świadomości każdy szczegół, choćby ten najmniejszy. Tutaj również tak jest. Pierwsza powieść, osobiście przypadła mi do gustu, dlatego otrzymuje ocenę równą 8.

Ogar śmierci

W Ogarze śmierci nie poznajemy imienia, ani nazwiska naszego bohatera. Wszystko zostaje opisywane z jego perspektywy, a rozpoczyna się od rozmowy z Williamem Ryan'em. Rozmowa dotyczy miejsca we Folbridge w Kornwalii, dokładniej domu o nazwie Trearne. Tam nasz bohater pragnie się udać, do swojej siostry. Ryan - korespondent gazety - opowiada z początku historię dotyczącą wyżej wspomnianego domu. Prócz tego opowiada o pewnym klasztorze w Belgii, w którym wydarzył się, jakby to uznać cud. Dowiadujemy się, że podczas II wojny, gdy niemiecka kawaleria wdarła się do klasztoru, on.. wyleciał w powietrze. Jak to się stało? Oczywiście, trochę ujawniając fabułę powiem, że to nie z powodu materiałów wybuchowych, a przez.. wizję jednej z sióstr, która - jak się okazuje - żyje i są na niej przeprowadzone badania doktora Rose, którego mamy przyjemność później poznać w Folbridge. Nasz bohater, również zainteresowany tym zjawiskiem, za pozwoleniem doktora występuje w roli świadka w jego badaniach, w którym możemy odkryć pewną tajemnicę, dotyczącą tytułowego Ogara śmierci.
Szczerze mówiąc pod koniec tego opowiadania miałem pewną nadzieję, że coś się wydarzy. Jednak końcówka była na tyle spokojna, że trochę się na niej zawiodłem. Generalnie opowiadanie nie jest złe pod względem fabularnym, jednak najbardziej poczułem się zawiedziony jego zakończeniem. Ocena - 6.

Czerwony sygnał

Na wstępie, zanim przejdę do opisu fabuły tego opowiadania mogę powiedzieć bez wahania, że to opowiadanie było z początku jednym z lepszych jakie przeczytałem w całej książce. Są oczywiście i inne, które będziecie mieli przyjemność tutaj poznać, lecz "Czerwony sygnał" jest pierwszy, który uzyskał taką ocenę, jaką przeczytacie pod koniec. Fabuła rozpoczyna się od kolacji, w której poznajemy pare osób. Są to m.in. pani Eversleigh, psychiatra Alington West, Claire Trent a także jej mąż Jack Trent, Violet Eversleigh a także bratanek Alington'a West'a - Dermot West. Rozmowa z początku dotyczy intuicji, a raczej sytuacji w których można przewidzieć to, co wydarzy się za chwile. Jest to tytułowy Czerwony sygnał. I właśnie taki Czerwony sygnał przeżywał jeden z naszych bohaterów. Opowiada on o tym przy kolacji. Jednakże celem tego spotkania miał być seans spirytystyczny, na którym zostali właśnie zaproszeni goście Clair i Jacka. Podczas seansu dowiadujemy się, że.. jednego z 3 mężczyzn spotka niebezpieczeństwo i nie może on wejść do własnego mieszkania. Co się dzieje dalej? Niestety, tu mój opis się zakończy, gdyż zdradziłbym Wam całą fabułę opowiadania, a nie o to mi chodzi. Wyogólniając jest to lepsze z opowiadań jakie miałem przyjemność przeczytać. Ocena - z całą pewnością 10.

Ten czwarty

W opowiadaniu tym poznajemy czwórkę bohaterów, lecz przez pół opowieści, może troche krócej, znamy imiona tylko trzech, a także stanowisk, jakie reprezentują. Jeden jest kanonikiem, drugi prawnikiem, a trzeci dość znanym lekarzem. Wszyscy jadą tym samym pociągiem, w tym samym wagonie, rzecz jasna - w tym samym przedziale. Na początku nic nie łączy naszych bohaterów. Ich poglądy są również zgoła odmienne. Podczas rozmowy, jak nie kłótni, doktor Campbell opowiada o rozdwojeniu osobości a także o historii Felicie Bault. Z początku lekarz wymienia swoje hipotezy tej przypadłości. Z wyjątkiem tego, poznajemy również historie małej Felicie, która - szczerze mówiąc - nie była kolorowymi barwami malowana. Doktor opowiada nam również o czterech osobowościach Felicie Bault. Każda podobna do innej, a inna odmienna od następnej. Kiedy doktor Campbell rozwodzi się nad swoimi przypuszczeniami, czwarty pasażer pociagu wybucha śmiechem, po czym przepraszając za swoje zachowanie, opowiada prawdziwą historię Felicie, jako jej przyjaciela z przytułka. Aż do końca opowieści poznajemy co się działo z Felicie, a także powód tego, iż posiadała owe "rozdwojenie" umysłu, że tak to określę. Opowiadanie nie poraża, nie zaskakuje, lecz powiem, że miło się je czyta. Można wysnuć wniosek by częściej przyglądać się ludziom, z którymi mamy do czynienia. Bo któż wie, czy każdy z nich nie jest podobny do Felicie. Ocena - 7.

Cyganka

W tej opowieści na początku mamy okazję poznać dwie osoby, a także rozmowy jaką przeprowadzają. Są to Macfarlane, a także jego przyjaciel Dickie Carpenter. Rozmowa natomiast dotyczyła historii dziecięcego lęku Carpenter'a do cyganów. Z wyjątkiem snu, dowiadujemy się od Carpenter'a o poznaniu pewnej Cyganki, która ostrzegała naszego bohatera przed niebezpieczeństwem, a także o zaręczynach z tą Cyganką, zwaną Alistair Haworth, które później zostały zerwane. Następnie podczas spaceru Macfarlane'a po wrzosach, nasz bohater wstąpił na wzgórze do domu właśnie Alistair. Macfarlane mówi Alistair o nieudanej operacji Dickie'go, a także o tym, iż to właśnie jedna z cyganek ostrzegła go przed tą operacją, a sam Macfarlane chciał się dowiedzieć która - Alistair czy Esther, jej kuzynka. Sam bohater dowiaduje się również o pewnym darze który on posiada a i my mamy przyjemność poznać jaki to dar. Podczas pożegnania i zaproponowania kolejnego spotkania Alistair mówi, że nie wie czy, dojdzie do następnego spotkania. Czy to oznacza niebezpieczeństwo dla Macfarlane'a? Tą przyjemność odkryjcie sami. Sam byłem trochę zdezorientowany pod koniec opowieści, ale później powoli zacząłem rozumieć wszystko. Ocena: 8.

Lampa

W "Lampie" mamy do czynienia z nawiedzonym domem. Rozpoczyna się wpierw od zakupienia domu do sprzedania. Kupującym jest pani Lancaster, która domyśla się, czemu czynsz za mieszkanie jest taki niski, a także czemu dom od "pewnego czasu" - jak to nazwał pan Raddish, agent handlu nieruchomościami - stoi pusty. Jednak kupuje go, ponieważ sama w duchy nie wierzy. Jednak pani Lancaster pragnie się dowiedzieć co wydarzyło się w tym domu, więc mamy przyjemność poznać jego historię, która kończy się śmiercią dziecka. W kolejnym etapie podczas przeprowadzki poznajemy ojca pani Lancaster - pana Winburna, a także jej syna Geoffa. W nocy pan Winburn miał przedziwny sen, a po przebudzeniu dosłyszał cichy szloch dziecka z góry. Jako, że Geoff spał na dole, pan Winburn chcąc sprawdzić co się dzieje, wstał, lecz po chwili płacz ustał. Nie opowiedział o tym swojej córce, gdyż był przekonany, że płacz to tylko wytwór jego wyobraźni. Lecz nie tylko on słyszał płacz, lecz także jedna ze służących. Opowiadanie nie zaskakuje, nie ma też tzw. horrorowego klimatu, jednak nie dziwmy się, w końcu to Agatha Christie. Ogólnie jest średnio - 6.

Radio


Tutaj, jak zawsze, zacznę od przedstawienia bohaterów tej powieści. Pierwszą osobą, jaką poznajemy jest pani Harter, starsza osoba, mająca za sobą wiele przeżyć, a także osłabione serce. Powieść zaczyna się od rozmowy pani Harter z doktorem Meynell'em o stan zdrowia pacjentki. Doktor również podsuwa pare pomysłów, aby pani Harter nie osłabiała serca jeszcze bardziej, np. zainstalowanie windy. Dalej poznajemy siostrzeńca starszej damy - Charles'a Ridgeway'a. Siostrzeniec zaproponował pani Harter zainstalowanie radia, a raczej radioodbiornika. Pani Harter nie była zbytnio przekonana do takich innowacji, jednak zgodziła się na pomysł Charles'a. Wpierw nastawiona sceptycznie do tego urządzenia, z czasem zaczęła być z niego zadowolona. Pewnego dnia, gdy siostrzeńca nie było w domu pani Harter, słuchała w ciszy i spokoju koncert ballad. Po chwili muzyka zamilkła, a do jej uszu zaczęły dolatywać jakieś trzaski. Następnie zapadła cisza. Po chwili dotarł do niej wyraźny, męski głos, który okazał się głosem... jej nieżyjącego męża, który poinformował ją, by była gotowa.
Opowiadanie to jest w dalszej części zawiłe i skomplikowane, dlatego opisałem zaledwie jego początek. Jest ono - po "Czerwonym sygnale" - drugim krótkim opowiadaniem, jakie przypadło mi do gustu. Cała ta otoczka tajemnicy i tego co się stanie, zostaje rozwiana i postawi nas w zaskakującym miejscu. Ocena - 9.

  The Hound of Death
  kryminał/thriller/sensacja
 

 

Tajemnica błękitnej wazy

"Tajemnica błękitnej wazy" od razu rzuca nas na głęboki tor wydarzeń, rozpoczynających się nieumiejętną grą w golfa Jack'a Hartington'a. Przyjechał on do małego hoteliku nieopodal pola golfowego o nazwie Stourton Heath. Podczas gry w golfa, nasz bohater słyszy krzyk kobiety dobiegający z pobliskiego domku proszący o pomoc z powodu morderstwa. Gdy nasz bohater biegiem udaje się do domku, w którym słyszał krzyki przed domem spotyka dziewczynę, która informuje go, że nic nie słyszała. Sytuacja dzieje się znowu dwa dni później w tym samym miejscu. Dokładnie po 7.25 nasz bohater słyszy znów ten sam krzyk dobiegający z tego samego miejsca. I tak jak poprzednio, dziewczyna oznajmia mu, że nic nie słyszała, a sama zaczyna myśleć, że Jack zwariował. I tak dzieje się dnia następnego, lecz tym razem nasz bohater wpierw biegnie, by dowiedzieć się, czy znów usłyszy wrzask o tej samej godzinie. Okazuje się, że tak, lecz Jack jeszcze będąc daleko od tamtego miejsca słyszy go nie wyraźnie. Dalej, ze spokojem rozmawia ze znaną nam dziewczyną, chcąc na swój sposób dociec, czy w tym domu nic się nie dzieje. Kończy się to dla naszego bohatera klapą. Przy okazji, w hotelu Jack poznaje pana Lavingtona, który później - jak on to sam mówi - jest lekarzem duszy. Hartington chce, aby ten mu towarzyszył następnego dnia rano, podczas gry w golfa. Co się okazuje tylko Jack słyszy ten krzyk, a lekarz mówi mu, że Jack może sobie podświadomie wmawiać to wszystko. Co się okazuje, tak nie jest. Do hotelu przychodzi dziewczyna, która wcześniej mówiła Jackowi, iż nic nie słyszała, i opowiada im to, co jej się śniło, a co jest iście powiązane z dziwnymi krzykami, które słyszy tylko Jack. Dalej dowiadujemy się, iż chodzi o tytułową błękitną wazę, lecz jaką odgrywa ona rolę, pozostawiam już Czytelnikom do zgłębienia tej zagadki. Ocena - 7.

Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela


Nasz bohater opisuje w tej powieści wydarzenia, które nakłoniły go wprost do napisania tej historii, a którą można interpretować dwojako. Zaczyna się od otrzymania telegramu od Jego przyjaciela, doktora Settle. Sprawa dotyczyła osoby, o tytułowym nazwisku Carmichael. Lekarz, który opisuje wszystkie te wydarzenia jest specjalistą od chorób psychicznych. Doktór Settle opowiada, jak Carmichael pierwszego dnia jest miłym, sympatycznym chłopcem, a następnego ranka Settle i rodzina chłopaka odnajdują go błąkającego się po miasteczku w stanie kompletnej aberracji umysłowej, niezdolnego nawet rozpoznać swoich najbliższych. Z początku wygląda na zanik pamięci. Gdy bohaterowie dojeżdzają do domu, okazuje się również, że nie tylko sprawa chłopaka jest tutaj najważniejsza, gdyż co się okazuje, dom w którym przyjdzie nam śledzić losy bohatera jest nawiedzony przez... kota. Sprawa jest też na tyle ciekawa, iż właśnie Carmichael również zachowuje się jak kot. Rzecz jasna, nie jest to ani jego żart, ani nic w tych rzeczy, gdyż sam nasz bohater widzi parę razy małego szarego persa. Sam lekarz, jak i panie zamieszkujące dom - lady Carmichael a także panna Phyllis Patterson, a raczej nie panna a narzeczona Arthura - nie mają kota i nie wiedzą skąd w nocy dobiega dziwne miauczenie, czy skrobanie. Jak się później okazuje, mamy do czynienia z bardzo interesującą sprawą, która zakańcza się.. stop! Ogólnie, opowiadanie świetne. Wciąga i zaskakuje. Mi osobiście się spodobało. Ocena - 10.

Zew skrzydeł


Ta krótka powieść różni się od innych. Nie jest to kryminał, nie ma tu morderstwa, nie ma tu zagadek. Jest za to przesłanie, które jawnie autorka nam przekazuje. To, dla mnie, czyni "Zew skrzydeł" powieścią inną od reszty. Silas Hamer jest światowcem, znanym ze swego bogactwa. Wracając spacerem z kolacji wydanej przez Bernarda Seldona, specjalistę od chorób nerwowych, Silas zatrzymał się przy krawężniku, nie wchodząc na jezdnię. Po chwili na ulice wybiegł chwiejnie wynędzniały człowiek. Nastąpił wypadek. W jednej chwili Silasa ogarnął szok, a później strach. Strach przed Śmiercią. Skręcając w jedną z bocznych uliczek, Silas usłyszał cichy dźwięk. Odgrywał go mężczyzna bez nóg, a grał na nieznanym mu instrumencie. Dla Hamer'a ta muzyka była inspirująca, a także było w niej coś co uskrzydla, coś, co każe się wznieść. W tym momencie, nasz bohater gorączkowo chwycił się dłońmi za występ muru. Wiedział, że nie da się unieść w górę, i że musi za wszelką cenę trzymać się ziemi. Gdy kaleka skończył grać, i szykował się do pójścia w swoją stronę (na kulach, jak coś), wpierw Silas wolnym krokiem chciał się udać do domu, lecz po chwili, pod wpływem impulsu zaczął biec za kaleką. Kiedy go dogonił chciał dowiedzieć się co za melodię odgrywał. Gdy ten mu odpowiedział, a także powiedział mu skąd jest, Silas spytał się jak to się stało, że tamten stracił nogi. Odpowiedź była zaskakująca dla Hamer'a. Poczuł się zdezorientowany. Kiedy Silas wrócił do domu kładąc się spać, znów usłyszał dźwięki tej samej muzyki. Tym razem zaczęła go unosić razem z każdą nutą, każdą frazą. Dźwięki rozbrzmiewały radością życia, i unosiły go coraz wyżej. Po tej samej chwili, poczuł, że coś go ściąga w dół. W tej samej chwili leżał w łóżku, a każdy możliwy ruch wydawał się nie możliwy i bolesny. Po pewnym czasie Silas zaprosił swego przyjaciela, Seldona na kolację, by opowiedzieć mu o zaistniałym wydarzeniu. Seldon poradził mu, aby ten skontaktował się z kaleką. Następnego ranka nasz bohater wyszedł z domu by odnaleźć kalekę. Rzecz jasna, znalazł go, gdy ten malował coś na ziemi. Gdy Silas spytał się go kim jest, tajemniczy grajek zaczął coś szybko malować na ziemi, i w ten sposób możemy się dowiedzieć, dlaczego utracił obie nogi.
Dalszej części fabuły, niestety opowiedzieć nie mogę, bo streściłbym całe opowiadanie. Osobiście, jak wspomniałem na wstępie, to opowiadanie jest inne, a inaczej mówiąc piękne i skłania do refleksji, między naszym poczuciem, a poczuciem osób, które - otwarcie mówiąc - są niższe w naszej hierarchii, albo - inaczej mówiąc - inaczej je postrzegamy. Bezdyskusyjnie wystawiam tej powieści 10.

Ostatni seans

"Ostatni seans" to przed ostatnia opowieść w książce Agathy Christie. Młody Francuz, Raoul Daubreuil szedł właśnie do swojej ukochanej, Simone, chcąc jej towarzyszyć przy ostatnim seansie, jaki miała dziś wykonać. Na początku powieści poznajemy również służkę Simone - Elise, która bardzo przejmuje się stanem swojej pani. Jednak Raoul gwarantuje służącej, że jest to ostatni seans Simone, i więcej już ich nie będzie. Simone jest popularnym medium. Jej dzisiejszym, ostatnim gościem jest niejaka Madame Exe. Potężna kobieta, która straciła swoją córkę, a teraz pragnie się z nią skontaktować. Simone, w rozmowie z Raoul'em, obawia się, że coś pójdzie nie tak. Następnie kiedy Simone idzie się przyszykować, Raoul sprawdza, czy pokój w którym ma się odbyć seans jest przygotowany. W tej chwili przychodzi Madame Exe, następnie Simone i seans może się rozpocząć. Prawie, gdyż madame chce się przekonać, że to nie są żadne sztuczki, przez co wiąże mocno Raoul'a sznurem do krzesła i zamyka drzwi na klucz. Seans się rozpoczyna.. Opisałem krótko fabułę uważając na słowa, gdyż nie chciałem zdradzić sekretu tej powieści. Uważam ją za dobre opowiadanie, z zaskakującą końcówką (jednak lekką do przewidzenia). Nie buduje żadnego napięcia, a jest miłą odskocznią od reszty. Ocena - 8.

SOS


Ostatnie opowiadanie Agathy rozpoczyna się kolacją państwa Dinsmead'ów. Pan i Pani Dinsmead, a także ich dwie córki - Charlotte i Magdalen - a także syn Johnnie. Pogoda jest paskudna, a w kominku pali się przyjemne ognisko, tworząc wręcz wymarzoną rodzinną kolację. W tej samej chwili do drzwi puka osobnik, który przedstawia się jako Mortimer. Prosi o schronienie z powodu zepsutego samochodu i - jak wcześniej wspomniałem - deszczowej pogody. Gospodarz domu z niechęcią go przyjmuje, lecz po chwili rozmawia z Mortimerem, jakby był jego dawnym znajomym. Następnie pan Dinsmead zarządza córkom, aby przygotowały dla gościa pokój. Te odchodzą i przez pare minut rozmowa dotyczy właśnie nich. Pan Mortimer zauważa, że obie są nie podobne, ani do siebie, a jedna z nich nie jest podobna do żadnego z rodziców. Kiedy kolacja dobiegła końca, i pan Mortimer udał się do swego pokoju na spoczynek, dziewczyny, stojąc między drzwiami, życzyły mu dobranoc, po czym zamykając drzwi, wyszły. Po pewnej chwili Mortimer zauważył na stoliku przed drzwiami wyjściowymi napisaną palcem wiadomość - tytułowe SOS. Jako, że stolik pokryty był kurzem, wiadomość była wyraźniejsza. Od tej chwili chciał dowiedzieć się kto napisał do niego tę jakże dziwną prośbę, a raczej próbę pomocy i dlaczego.
Opowiadanie czyta się bardzo przyjemnie. Do końca powieści autorka trzyma nas pod znakiem zapytania, a dopiero później rzuca w głęboki wir wyjaśnień. Ocena - 8.

Zakańczając tą przydługawą recenzję, napiszę, że nie ma tutaj opowiadań złych. Są średnie, dobre i bardzo dobre. Wszystkie zresztą czytało się z przyjemnością. Jednak nie każdemu mogą przypadać do gustu seanse spirytystyczne, czy nawiedzone domy. Mi osobiście to nie przeszkadzało, a z drugiej strony uprzyjemniało czytanie. Zbiór tychże 12 opowiadań jest miłą lekturą na wieczór, a podejrzewam, że wtedy, spragnieni innej przygody, jakie oferuje "Świadek oskarżenia" przeczytamy całą książkę w jedną noc.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!