|
Agatha Christie - Świadek
oskarżenia
Shakal
"Odrzuć Trzecią lokatorkę, spal na stosie N i M,
olej godzinę zero, gdyż oto nadciąga...
Tym jakże humorystycznym wstępem rozpoczynam ostatnią już przeczytaną od deski
do deski książkę Agathy Christie - Świadek oskarżenia. Składa się ona z 12
krótkich powieści. Z wyjątkiem opisu każdej z nich podam również ocenę pod
względem fabuły, która zostanie wliczona w ogólną ocenę książki, a także mój
krótki komentarz. O dłuższy pokuszę się na końcu recenzji.
Świadek oskarżenia
Pierwszą, jak to nazwę "mini-powieścią" jest właśnie "Świadek oskarżenia". To
króciutkie opowiadanie rozpoczyna całą serię książki. Poznajemy tutaj pana
Mayherne'a - prawnika, jednego z jego klientów - Leonard'a Vole'a, oskarżonego o
popełnienie morderstwa, którego nie zrobił i ma na to dowód. Jedynym ratunkiem
są zeznania jego żony - Romaine Vole. Co się jednak okazuje, ta kobieta nie jest
jego żoną i z nienawiścią wyraża sie o Leonardzie, twierdząc, że zmieni zeznania
i powie zupełnie co innego, byleby Vole poszedł do więzienia.
Pan Mayherne, zdziwiony jej zachowaniem wraca opowiedzieć wszystko swojemu
klientowi, który nad wyraz wykazuje mieszane uczucia. Wróciwszy do domu,
Mayherne otrzymuje dziwny list, w którym opisane jest jak uratować jego klienta.
Autorem listu okazuje się zwykła starucha, która posiada coś, co może uratować
Leonard'a Vole'a.
Fabuła powieści nie jest porażająca, jednak czytając, osobiście miałem wrażenie,
że przedstawia się nad wyraz ciekawie. Zagadka tajemniczej staruszki, a także
wyjaśnienia sprawy morderstwa, jak zawsze ma swój finał pod sam koniec. Jak w
każdym kryminale autorki, trzeba skupić się podczas czytania. Przyjmować do
świadomości każdy szczegół, choćby ten najmniejszy. Tutaj również tak jest.
Pierwsza powieść, osobiście przypadła mi do gustu, dlatego otrzymuje ocenę równą
8.
Ogar śmierci
W Ogarze śmierci nie poznajemy imienia, ani nazwiska naszego bohatera. Wszystko
zostaje opisywane z jego perspektywy, a rozpoczyna się od rozmowy z Williamem
Ryan'em. Rozmowa dotyczy miejsca we Folbridge w Kornwalii, dokładniej domu o
nazwie Trearne. Tam nasz bohater pragnie się udać, do swojej siostry. Ryan -
korespondent gazety - opowiada z początku historię dotyczącą wyżej wspomnianego
domu. Prócz tego opowiada o pewnym klasztorze w Belgii, w którym wydarzył się,
jakby to uznać cud. Dowiadujemy się, że podczas II wojny, gdy niemiecka
kawaleria wdarła się do klasztoru, on.. wyleciał w powietrze. Jak to się stało?
Oczywiście, trochę ujawniając fabułę powiem, że to nie z powodu materiałów
wybuchowych, a przez.. wizję jednej z sióstr, która - jak się okazuje - żyje i
są na niej przeprowadzone badania doktora Rose, którego mamy przyjemność później
poznać w Folbridge. Nasz bohater, również zainteresowany tym zjawiskiem, za
pozwoleniem doktora występuje w roli świadka w jego badaniach, w którym możemy
odkryć pewną tajemnicę, dotyczącą tytułowego Ogara śmierci.
Szczerze mówiąc pod koniec tego opowiadania miałem pewną nadzieję, że coś się
wydarzy. Jednak końcówka była na tyle spokojna, że trochę się na niej zawiodłem.
Generalnie opowiadanie nie jest złe pod względem fabularnym, jednak najbardziej
poczułem się zawiedziony jego zakończeniem. Ocena - 6.
Czerwony sygnał
Na wstępie, zanim przejdę do opisu fabuły tego opowiadania mogę powiedzieć bez
wahania, że to opowiadanie było z początku jednym z lepszych jakie przeczytałem
w całej książce. Są oczywiście i inne, które będziecie mieli przyjemność tutaj
poznać, lecz "Czerwony sygnał" jest pierwszy, który uzyskał taką ocenę, jaką
przeczytacie pod koniec. Fabuła rozpoczyna się od kolacji, w której poznajemy
pare osób. Są to m.in. pani Eversleigh, psychiatra Alington West, Claire Trent a
także jej mąż Jack Trent, Violet Eversleigh a także bratanek Alington'a West'a -
Dermot West. Rozmowa z początku dotyczy intuicji, a raczej sytuacji w których
można przewidzieć to, co wydarzy się za chwile. Jest to tytułowy Czerwony
sygnał. I właśnie taki Czerwony sygnał przeżywał jeden z naszych bohaterów.
Opowiada on o tym przy kolacji. Jednakże celem tego spotkania miał być seans
spirytystyczny, na którym zostali właśnie zaproszeni goście Clair i Jacka.
Podczas seansu dowiadujemy się, że.. jednego z 3 mężczyzn spotka
niebezpieczeństwo i nie może on wejść do własnego mieszkania. Co się dzieje
dalej? Niestety, tu mój opis się zakończy, gdyż zdradziłbym Wam całą fabułę
opowiadania, a nie o to mi chodzi. Wyogólniając jest to lepsze z opowiadań jakie
miałem przyjemność przeczytać. Ocena - z całą pewnością 10.
Ten czwarty
W opowiadaniu tym poznajemy czwórkę bohaterów, lecz przez pół opowieści, może
troche krócej, znamy imiona tylko trzech, a także stanowisk, jakie reprezentują.
Jeden jest kanonikiem, drugi prawnikiem, a trzeci dość znanym lekarzem. Wszyscy
jadą tym samym pociągiem, w tym samym wagonie, rzecz jasna - w tym samym
przedziale. Na początku nic nie łączy naszych bohaterów. Ich poglądy są również
zgoła odmienne. Podczas rozmowy, jak nie kłótni, doktor Campbell opowiada o
rozdwojeniu osobości a także o historii Felicie Bault. Z początku lekarz
wymienia swoje hipotezy tej przypadłości. Z wyjątkiem tego, poznajemy również
historie małej Felicie, która - szczerze mówiąc - nie była kolorowymi barwami
malowana. Doktor opowiada nam również o czterech osobowościach Felicie Bault.
Każda podobna do innej, a inna odmienna od następnej. Kiedy doktor Campbell
rozwodzi się nad swoimi przypuszczeniami, czwarty pasażer pociagu wybucha
śmiechem, po czym przepraszając za swoje zachowanie, opowiada prawdziwą historię
Felicie, jako jej przyjaciela z przytułka. Aż do końca opowieści poznajemy co
się działo z Felicie, a także powód tego, iż posiadała owe "rozdwojenie" umysłu,
że tak to określę. Opowiadanie nie poraża, nie zaskakuje, lecz powiem, że miło
się je czyta. Można wysnuć wniosek by częściej przyglądać się ludziom, z którymi
mamy do czynienia. Bo któż wie, czy każdy z nich nie jest podobny do Felicie.
Ocena - 7.
Cyganka
W tej opowieści na początku mamy okazję poznać dwie osoby, a także rozmowy jaką
przeprowadzają. Są to Macfarlane, a także jego przyjaciel Dickie Carpenter.
Rozmowa natomiast dotyczyła historii dziecięcego lęku Carpenter'a do cyganów. Z
wyjątkiem snu, dowiadujemy się od Carpenter'a o poznaniu pewnej Cyganki, która
ostrzegała naszego bohatera przed niebezpieczeństwem, a także o zaręczynach z tą
Cyganką, zwaną Alistair Haworth, które później zostały zerwane. Następnie
podczas spaceru Macfarlane'a po wrzosach, nasz bohater wstąpił na wzgórze do
domu właśnie Alistair. Macfarlane mówi Alistair o nieudanej operacji Dickie'go,
a także o tym, iż to właśnie jedna z cyganek ostrzegła go przed tą operacją, a
sam Macfarlane chciał się dowiedzieć która - Alistair czy Esther, jej kuzynka.
Sam bohater dowiaduje się również o pewnym darze który on posiada a i my mamy
przyjemność poznać jaki to dar. Podczas pożegnania i zaproponowania kolejnego
spotkania Alistair mówi, że nie wie czy, dojdzie do następnego spotkania. Czy to
oznacza niebezpieczeństwo dla Macfarlane'a? Tą przyjemność odkryjcie sami. Sam
byłem trochę zdezorientowany pod koniec opowieści, ale później powoli zacząłem
rozumieć wszystko. Ocena: 8.
Lampa
W "Lampie" mamy do czynienia z nawiedzonym domem. Rozpoczyna się wpierw od
zakupienia domu do sprzedania. Kupującym jest pani Lancaster, która domyśla się,
czemu czynsz za mieszkanie jest taki niski, a także czemu dom od "pewnego czasu"
- jak to nazwał pan Raddish, agent handlu nieruchomościami - stoi pusty. Jednak
kupuje go, ponieważ sama w duchy nie wierzy. Jednak pani Lancaster pragnie się
dowiedzieć co wydarzyło się w tym domu, więc mamy przyjemność poznać jego
historię, która kończy się śmiercią dziecka. W kolejnym etapie podczas
przeprowadzki poznajemy ojca pani Lancaster - pana Winburna, a także jej syna
Geoffa. W nocy pan Winburn miał przedziwny sen, a po przebudzeniu dosłyszał
cichy szloch dziecka z góry. Jako, że Geoff spał na dole, pan Winburn chcąc
sprawdzić co się dzieje, wstał, lecz po chwili płacz ustał. Nie opowiedział o
tym swojej córce, gdyż był przekonany, że płacz to tylko wytwór jego wyobraźni.
Lecz nie tylko on słyszał płacz, lecz także jedna ze służących. Opowiadanie nie
zaskakuje, nie ma też tzw. horrorowego klimatu, jednak nie dziwmy się, w końcu
to Agatha Christie. Ogólnie jest średnio - 6.
Radio
Tutaj, jak zawsze, zacznę od przedstawienia bohaterów tej powieści. Pierwszą
osobą, jaką poznajemy jest pani Harter, starsza osoba, mająca za sobą wiele
przeżyć, a także osłabione serce. Powieść zaczyna się od rozmowy pani Harter z
doktorem Meynell'em o stan zdrowia pacjentki. Doktor również podsuwa pare
pomysłów, aby pani Harter nie osłabiała serca jeszcze bardziej, np.
zainstalowanie windy. Dalej poznajemy siostrzeńca starszej damy - Charles'a
Ridgeway'a. Siostrzeniec zaproponował pani Harter zainstalowanie radia, a raczej
radioodbiornika. Pani Harter nie była zbytnio przekonana do takich innowacji,
jednak zgodziła się na pomysł Charles'a. Wpierw nastawiona sceptycznie do tego
urządzenia, z czasem zaczęła być z niego zadowolona. Pewnego dnia, gdy
siostrzeńca nie było w domu pani Harter, słuchała w ciszy i spokoju koncert
ballad. Po chwili muzyka zamilkła, a do jej uszu zaczęły dolatywać jakieś
trzaski. Następnie zapadła cisza. Po chwili dotarł do niej wyraźny, męski głos,
który okazał się głosem... jej nieżyjącego męża, który poinformował ją, by była
gotowa.
Opowiadanie to jest w dalszej części zawiłe i skomplikowane, dlatego opisałem
zaledwie jego początek. Jest ono - po "Czerwonym sygnale" - drugim krótkim
opowiadaniem, jakie przypadło mi do gustu. Cała ta otoczka tajemnicy i tego co
się stanie, zostaje rozwiana i postawi nas w zaskakującym miejscu. Ocena - 9.
|
|
|
|
| The
Hound of Death |
|
|
kryminał/thriller/sensacja |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Tajemnica błękitnej wazy
"Tajemnica błękitnej wazy" od razu rzuca nas na głęboki tor wydarzeń,
rozpoczynających się nieumiejętną grą w golfa Jack'a Hartington'a. Przyjechał on
do małego hoteliku nieopodal pola golfowego o nazwie Stourton Heath. Podczas gry
w golfa, nasz bohater słyszy krzyk kobiety dobiegający z pobliskiego domku
proszący o pomoc z powodu morderstwa. Gdy nasz bohater biegiem udaje się do
domku, w którym słyszał krzyki przed domem spotyka dziewczynę, która informuje
go, że nic nie słyszała. Sytuacja dzieje się znowu dwa dni później w tym samym
miejscu. Dokładnie po 7.25 nasz bohater słyszy znów ten sam krzyk dobiegający z
tego samego miejsca. I tak jak poprzednio, dziewczyna oznajmia mu, że nic nie
słyszała, a sama zaczyna myśleć, że Jack zwariował. I tak dzieje się dnia
następnego, lecz tym razem nasz bohater wpierw biegnie, by dowiedzieć się, czy
znów usłyszy wrzask o tej samej godzinie. Okazuje się, że tak, lecz Jack jeszcze
będąc daleko od tamtego miejsca słyszy go nie wyraźnie. Dalej, ze spokojem
rozmawia ze znaną nam dziewczyną, chcąc na swój sposób dociec, czy w tym domu
nic się nie dzieje. Kończy się to dla naszego bohatera klapą. Przy okazji, w
hotelu Jack poznaje pana Lavingtona, który później - jak on to sam mówi - jest
lekarzem duszy. Hartington chce, aby ten mu towarzyszył następnego dnia rano,
podczas gry w golfa. Co się okazuje tylko Jack słyszy ten krzyk, a lekarz mówi
mu, że Jack może sobie podświadomie wmawiać to wszystko. Co się okazuje, tak nie
jest. Do hotelu przychodzi dziewczyna, która wcześniej mówiła Jackowi, iż nic
nie słyszała, i opowiada im to, co jej się śniło, a co jest iście powiązane z
dziwnymi krzykami, które słyszy tylko Jack. Dalej dowiadujemy się, iż chodzi o
tytułową błękitną wazę, lecz jaką odgrywa ona rolę, pozostawiam już Czytelnikom
do zgłębienia tej zagadki. Ocena - 7.
Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela
Nasz bohater opisuje w tej powieści wydarzenia, które nakłoniły go wprost do
napisania tej historii, a którą można interpretować dwojako. Zaczyna się od
otrzymania telegramu od Jego przyjaciela, doktora Settle. Sprawa dotyczyła
osoby, o tytułowym nazwisku Carmichael. Lekarz, który opisuje wszystkie te
wydarzenia jest specjalistą od chorób psychicznych. Doktór Settle opowiada, jak
Carmichael pierwszego dnia jest miłym, sympatycznym chłopcem, a następnego ranka
Settle i rodzina chłopaka odnajdują go błąkającego się po miasteczku w stanie
kompletnej aberracji umysłowej, niezdolnego nawet rozpoznać swoich najbliższych.
Z początku wygląda na zanik pamięci. Gdy bohaterowie dojeżdzają do domu, okazuje
się również, że nie tylko sprawa chłopaka jest tutaj najważniejsza, gdyż co się
okazuje, dom w którym przyjdzie nam śledzić losy bohatera jest nawiedzony
przez... kota. Sprawa jest też na tyle ciekawa, iż właśnie Carmichael również
zachowuje się jak kot. Rzecz jasna, nie jest to ani jego żart, ani nic w tych
rzeczy, gdyż sam nasz bohater widzi parę razy małego szarego persa. Sam lekarz,
jak i panie zamieszkujące dom - lady Carmichael a także panna Phyllis Patterson,
a raczej nie panna a narzeczona Arthura - nie mają kota i nie wiedzą skąd w nocy
dobiega dziwne miauczenie, czy skrobanie. Jak się później okazuje, mamy do
czynienia z bardzo interesującą sprawą, która zakańcza się.. stop! Ogólnie,
opowiadanie świetne. Wciąga i zaskakuje. Mi osobiście się spodobało. Ocena - 10.
Zew skrzydeł
Ta krótka powieść różni się od innych. Nie jest to kryminał, nie ma tu
morderstwa, nie ma tu zagadek. Jest za to przesłanie, które jawnie autorka nam
przekazuje. To, dla mnie, czyni "Zew skrzydeł" powieścią inną od reszty. Silas
Hamer jest światowcem, znanym ze swego bogactwa. Wracając spacerem z kolacji
wydanej przez Bernarda Seldona, specjalistę od chorób nerwowych, Silas zatrzymał
się przy krawężniku, nie wchodząc na jezdnię. Po chwili na ulice wybiegł
chwiejnie wynędzniały człowiek. Nastąpił wypadek. W jednej chwili Silasa ogarnął
szok, a później strach. Strach przed Śmiercią. Skręcając w jedną z bocznych
uliczek, Silas usłyszał cichy dźwięk. Odgrywał go mężczyzna bez nóg, a grał na
nieznanym mu instrumencie. Dla Hamer'a ta muzyka była inspirująca, a także było
w niej coś co uskrzydla, coś, co każe się wznieść. W tym momencie, nasz bohater
gorączkowo chwycił się dłońmi za występ muru. Wiedział, że nie da się unieść w
górę, i że musi za wszelką cenę trzymać się ziemi. Gdy kaleka skończył grać, i
szykował się do pójścia w swoją stronę (na kulach, jak coś), wpierw Silas wolnym
krokiem chciał się udać do domu, lecz po chwili, pod wpływem impulsu zaczął biec
za kaleką. Kiedy go dogonił chciał dowiedzieć się co za melodię odgrywał. Gdy
ten mu odpowiedział, a także powiedział mu skąd jest, Silas spytał się jak to
się stało, że tamten stracił nogi. Odpowiedź była zaskakująca dla Hamer'a.
Poczuł się zdezorientowany. Kiedy Silas wrócił do domu kładąc się spać, znów
usłyszał dźwięki tej samej muzyki. Tym razem zaczęła go unosić razem z każdą
nutą, każdą frazą. Dźwięki rozbrzmiewały radością życia, i unosiły go coraz
wyżej. Po tej samej chwili, poczuł, że coś go ściąga w dół. W tej samej chwili
leżał w łóżku, a każdy możliwy ruch wydawał się nie możliwy i bolesny. Po pewnym
czasie Silas zaprosił swego przyjaciela, Seldona na kolację, by opowiedzieć mu o
zaistniałym wydarzeniu. Seldon poradził mu, aby ten skontaktował się z kaleką.
Następnego ranka nasz bohater wyszedł z domu by odnaleźć kalekę. Rzecz jasna,
znalazł go, gdy ten malował coś na ziemi. Gdy Silas spytał się go kim jest,
tajemniczy grajek zaczął coś szybko malować na ziemi, i w ten sposób możemy się
dowiedzieć, dlaczego utracił obie nogi.
Dalszej części fabuły, niestety opowiedzieć nie mogę, bo streściłbym całe
opowiadanie. Osobiście, jak wspomniałem na wstępie, to opowiadanie jest inne, a
inaczej mówiąc piękne i skłania do refleksji, między naszym poczuciem, a
poczuciem osób, które - otwarcie mówiąc - są niższe w naszej hierarchii, albo -
inaczej mówiąc - inaczej je postrzegamy. Bezdyskusyjnie wystawiam tej powieści
10.
Ostatni seans
"Ostatni seans" to przed ostatnia opowieść w książce Agathy Christie. Młody
Francuz, Raoul Daubreuil szedł właśnie do swojej ukochanej, Simone, chcąc jej
towarzyszyć przy ostatnim seansie, jaki miała dziś wykonać. Na początku powieści
poznajemy również służkę Simone - Elise, która bardzo przejmuje się stanem
swojej pani. Jednak Raoul gwarantuje służącej, że jest to ostatni seans Simone,
i więcej już ich nie będzie. Simone jest popularnym medium. Jej dzisiejszym,
ostatnim gościem jest niejaka Madame Exe. Potężna kobieta, która straciła swoją
córkę, a teraz pragnie się z nią skontaktować. Simone, w rozmowie z Raoul'em,
obawia się, że coś pójdzie nie tak. Następnie kiedy Simone idzie się
przyszykować, Raoul sprawdza, czy pokój w którym ma się odbyć seans jest
przygotowany. W tej chwili przychodzi Madame Exe, następnie Simone i seans może
się rozpocząć. Prawie, gdyż madame chce się przekonać, że to nie są żadne
sztuczki, przez co wiąże mocno Raoul'a sznurem do krzesła i zamyka drzwi na
klucz. Seans się rozpoczyna.. Opisałem krótko fabułę uważając na słowa, gdyż nie
chciałem zdradzić sekretu tej powieści. Uważam ją za dobre opowiadanie, z
zaskakującą końcówką (jednak lekką do przewidzenia). Nie buduje żadnego
napięcia, a jest miłą odskocznią od reszty. Ocena - 8.
SOS
Ostatnie opowiadanie Agathy rozpoczyna się kolacją państwa Dinsmead'ów. Pan i
Pani Dinsmead, a także ich dwie córki - Charlotte i Magdalen - a także syn
Johnnie. Pogoda jest paskudna, a w kominku pali się przyjemne ognisko, tworząc
wręcz wymarzoną rodzinną kolację. W tej samej chwili do drzwi puka osobnik,
który przedstawia się jako Mortimer. Prosi o schronienie z powodu zepsutego
samochodu i - jak wcześniej wspomniałem - deszczowej pogody. Gospodarz domu z
niechęcią go przyjmuje, lecz po chwili rozmawia z Mortimerem, jakby był jego
dawnym znajomym. Następnie pan Dinsmead zarządza córkom, aby przygotowały dla
gościa pokój. Te odchodzą i przez pare minut rozmowa dotyczy właśnie nich. Pan
Mortimer zauważa, że obie są nie podobne, ani do siebie, a jedna z nich nie jest
podobna do żadnego z rodziców. Kiedy kolacja dobiegła końca, i pan Mortimer udał
się do swego pokoju na spoczynek, dziewczyny, stojąc między drzwiami, życzyły mu
dobranoc, po czym zamykając drzwi, wyszły. Po pewnej chwili Mortimer zauważył na
stoliku przed drzwiami wyjściowymi napisaną palcem wiadomość - tytułowe SOS.
Jako, że stolik pokryty był kurzem, wiadomość była wyraźniejsza. Od tej chwili
chciał dowiedzieć się kto napisał do niego tę jakże dziwną prośbę, a raczej
próbę pomocy i dlaczego.
Opowiadanie czyta się bardzo przyjemnie. Do końca powieści autorka trzyma nas
pod znakiem zapytania, a dopiero później rzuca w głęboki wir wyjaśnień. Ocena -
8.
Zakańczając tą przydługawą recenzję, napiszę, że nie ma tutaj opowiadań złych.
Są średnie, dobre i bardzo dobre. Wszystkie zresztą czytało się z przyjemnością.
Jednak nie każdemu mogą przypadać do gustu seanse spirytystyczne, czy nawiedzone
domy. Mi osobiście to nie przeszkadzało, a z drugiej strony uprzyjemniało
czytanie. Zbiór tychże 12 opowiadań jest miłą lekturą na wieczór, a podejrzewam,
że wtedy, spragnieni innej przygody, jakie oferuje "Świadek oskarżenia"
przeczytamy całą książkę w jedną noc.
|
|