|
Agatha Christie - Godzina Zero
Shakal
„Lubię dobre kryminały (...) Ale wiecie, zawsze
zaczynają się nie w tym miejscu, co trzeba! Zaczynają się od morderstwa, a
morderstwo to rezultat. Jego historia zaczyna się wcześniej, czasami wiele lat
wcześniej. Tam tkwią korzenie tych wszystkich związków...”
Godzina Zero to dość nietypowy kryminał. Podsuwając cytat na początku recenzji
dodam od razu, że dobry. A ja lubię dobre kryminały. Każdy kryminał zaczyna się
od morderstwa, to prawda. Tutaj jednak tak nie jest. Tu kreuje się wpierw
historia.
Fabuła powieści rozpoczyna się przedstawieniem postaci i sytuacji w których się
znajdują. Pierwszą osobą, którą poznajemy jest pan Treves. Jest adwokatem, ma
koło 80 lat. Wracał do domu, z klubu dla adwokatów. Opowiadał im wcześniej o
swoich przemyśleniach. Jedne z nich dotyczyły tytułowej Godziny Zero. Kiedy
wrócił do domu zaczął otwierać listy, które otrzymał podczas swojej
nieobecności.
Kolejną postacią jest Angus MacWhirter. Rozwiedziony, bez pracy człowiek.
Próbował popełnić samobójstwo, jednak bezskutecznie. Podczas jego rozmowy z
pielęgniarką dowiadujemy się dlaczego to zrobił i co zamierza zrobić w dalszym
czasie.
Następna postać - nieznajoma z początku - jest postacią tajemniczą. Nie wiemy o
niej nic. Osoba ta opracowywała starannie swój plan. Plan morderstwa. Starannie
opisywała wszystko na kartce, a pod koniec, gdy plan został zapamiętany, kartka
została spalona w ogniu.
Nadkomisarz Battle - człowiek, którego można by porównać do Herkulesa Poirot'a z
"Trzeciej Lokatorki" i nie tylko. Czytał list, który oddała mu żona. Dotyczył on
ich córki, która została w szkole "oskarżona" o kradzież. Jednak nadkomisarz
wiedział, że to nie ona a oskarżenie dyrektorki szkoły było bezpodstawne.
Następnymi postaciami w książce jest małżeństwo Strange - Nevile oraz Kay.
Nevile jest tenisistą. Bardzo spokojnym, wybitnym tenisistą. Nie zakwalifikował
się do Wimbledonu, ale nie raz brał udział w eliminacjach. Prócz tego lubił
pogrywać w golfa, bardzo dobrze pływał i równie dobrze radził sobie podczas
wspinaczki w Alpach. Miał 33 lata, pieniądze, zdrowie i oczywiście piękną młodą
niedawno poślubioną żonę Kay. Kay natomiast miała 23 lata. Miała szczupłą
figurę, dość zmysłową, ciemnorude włosy, cerę, praktycznie nie wymagającą
makijażu, ciemne oczy. Z charakteru była przeciwieństwem Nevile'a. Nie była
sportsmenką, ale lubiła patrzeć nie raz jak Nevile mierzy się w eliminacjach. W
przypadku tych postaci u nich sytuacją jest zwykła sprzeczka. Nevile
zaproponował Kay wypad do Gull's Point gdzie mieszka jego matka. Czemu doszło do
sprzeczki? Otóż z wyjątkiem nich będzie też była żona Nevile'a - Audrey, której
Kay nienawidzi, tak samo jak nienawidzi jego matki. Jednak zgadza się na wyjazd
we wrześniu, wtedy, gdy przyjedzie też Audrey.
Lady Tresilian jest matką Nevile'a. Skończyła 70 lat. Pod względem zdrowotnym
nie miała za dużo szczęścia. Jednak zawsze po odpoczynku w łóżku, z którego
wcale nie wychodziła czuła się na siłach by stawiać czoła wszystkiemu. Mieszkała
z nią również Mary Aldin, daleka krewna, a także jej opiekunka. Prócz tych dwóch
postaci jest jeszcze lokaj, pokojówka i kucharka. Jak na osobę starą i ze swoimi
"staroświeckimi" zasadami lady Tresilian oburzała się na myśl, że małżonkowie
Strange, a także była żona Nevile'a chcą przebywać u niej pod jednym dachem.
Pomimo swoich gdybań i tak pozwala Nevile'owi na to.
Audrey Strange natomiast jest - jak już wiemy - byłą żoną Nevile'a. Platynowa
blondynka, o jasnoszarych oczach. Wzrostu średniego, ma drobne dłonie i stopy.
Rysy twarzy odznaczały się u niej subtelnością i regularnością. Pozwoliła
Nevile'owi przyjechać wtedy, kiedy ona będzie bytować u lady Tresilian.
Thomas Royde natomiast jest przyjacielem Audrey Strange, który w głębi duszy się
w niej podkochuje. Jedzie do Gull's Point by wypocząć, z drugiej jednak strony
dlatego, gdyż ma dla Audrey niespodziankę.
Poznajemy tutaj także Ted'a Latimer'a - przyjaciela Kay, który również się w
niej podkochuje. On także jedzie do Gull's Point w celu wypoczynkowym, jednak
nie zatrzyma się w samym domu lady Tresilian, lecz w ośrodku Easterhead Bay.
|
|
|
|
|
Towards Zero |
|
|
kryminał |
|
| |
|
|
 |
|
|
Co łączy wszystkie postacie? Można się łatwo domyśleć - wszyscy jadą do tego
samego jednego miejsca. Niektórzy z nich zatrzymują się w Easterhead Bay, a inni
mieszkają razem z lady Tresilian w Gull's Point. Wyjątkiem jest nadkomisarz
Battle, który przyjechał do siostrzeńca. Siostrzeniec również jest policjantem.
Jest dość młody i nie doświadczony, dlategóż nie raz skorzysta z pomocy wuja.
Dalsza fabuła powoli zaczyna się rozkręcać. Z początku niby nic się nie dzieje.
Ot zwykli ludzie przyjechali do miejsca które znają i w którym mogą wypocząć.
Jednak nie na długo. Pierwszym morderstwem jest - jakby to ująć - morderstwo z
przypadku. W "naturalnych" okolicznościach umiera jedna z wyżej wymienionych
postaci. Jednak te jak i kolejne morderstwo jest z góry zaplanowane, a ślady
jawnie wskazują na jedną i tę samą osobę. Nadkomisarz Battle jednak nie daje się
zwieść łatwym kąskom i szuka przyczyn śladów podanych "na tacy", które wskazują
na tą osobę. Bo możliwe jest, że to nie ona, a kto inny próbuje ją wrobić.
Niczym puzzle porozrzucane po kątach domu, potrzebują kogoś kto ułoży je w
całość i odkryje sprawcę obu morderstw. Nasi bohaterowie - nadkomisarz Battle i
jego siostrzeniec - muszą się śpieszyć, gdyż nadciąga "Godzina Zero" i może
dojść do kolejnego morderstwa.
Książkę się czyta dość szybko. Osobiście ją przeczytałem w 5 dni, gdyż im
bardziej się wczytasz, tym książka robi się bardziej ciekawa, by na końcu dać
nam to na co czekaliśmy. Dać odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Rozwiać nasze
domysły, które były błędne, lub zaspokoić te, które były prawdziwe.
Fanom Agathy Christie chyba nie muszę polecać tej powieści. Ci, którzy jeszcze
nie znają kryminałów autorki - jak dla mnie - niech zaczną przygodę od tej
książki. Osobiście mi się ona bardzo spodobała i nie omieszkam zdobyć kolejnych
jej książek. Fabuła jest świetna. "Godzinę.." się czyta jednym tchem. Całość
jest opisana tajemniczo - wręcz mistrzowsko. Nic więcej dodawać nie muszę.
|
|