Lipiec 2006      


|:  RECENZJA  :|

David Schickler  - Pocałunki na Manhattanie
BlackDog

Nie jestem do końca pewien jak ta książka wpadła w moje ręce. wcześniej nigdy bym nie pomyślał, że będę czytał książkę o takim tytule. "Pocałunki na Manhattanie". Tytuł iście romantycki, kojarzący mi się z kiepskawymi romansidłami sprzedawanymi w kioskach po pięć złociszy. Jednakże teraz mam i inne wrażenie i inne poglądy na temat książek ze słowem pocałunek w tytule.

Akcja opowiadań w "Pocałunkach na Manhattanie" toczy się bardzo szybko, dzięki czemu nie możemy się nudzić, a jedynie przez wiele chwil cieszyć się porządną prozą. Bo taka właśnie jest ta książka - porządna, pewnie nawet więcej niż porządna. Na pewno więcej! Ta książka jest bardzo porządna ;) Czytając książkę poznajemy kolejno mieszkańców starej kamienicy Manhattanu - starego domu leżącego w sercu Nowego York\u. Od łowcy głów, przez bogacza z obsesją, aż do faceta, który gada z windą. Autor wszystko to obrócił w zgrabną całośc. Kompozycje, która nie tylko zachwyci czytelnika, ale także da mu sporo do myślenia. Po przeczytaniu tejże ksiązki czytelnik będzie przez wiele chwil zastanawiał nad różnymi życiowymi sprawami. Nad miłością, seksem, zaspokojeniem, czy wreszcie absurdem. - Bo właśnie do tego sprowadza się ta książka - życie jest absurdem! I po lekturze opowieści zawartych w 'Pocałunkach..." jestem tego jak najbardziej pewien. Autor ksiązki uświadomił mi to dobitnie. W opowiadaniach Schicklera występują głownie życiowe problemy związane z miłością, romansami, seksem i znalezieniem drugiej połówki. Wszystkie opowiadania zawierają, także elementy humorystyczne. Schickler w śmieszny sposób uświadamia nam wady człowieka. Gadanie z winda, nie jest normalną rzeczą. Kot załatwiający się jak człowiek, także niet. Dobrze opisane stanowi jednak znakomitą porcję humoru, co idealnie współgra z poważnym przesłaniem tejże ksiązki. Dzięki temu nie występuje tutaj często ostatnio przeze mnie spotykany, fragment nużenia. Tu po prostu nie ma odpowiedniego momentu, aby odczuć nudę! Czytając "Pocałunki..." odczuwamy tylko ogromna radość z czytania, co chyba każdy z Was to czytających zna, doznał tego. czytając tą książkę nie zwracamy uwagi na otaczającą nas rzeczywistość, wydarzenia obok nas. Co zresztą świetnie opisuje w swej przedmowie Jonathan Caroll, który uznał "Pocałunki..." za najlepszą książkę przeczytaną w roku.

  Kissing in Manhattan
  literatura współczesna zagraniczna
 

 

I choć po lekturze pierwszego opowiadania wydawało mi się, ze to tylko przeciętne czytadło, z czasem doceniłem wartość tej ksiązki. Kolejne opowieści są coraz lepsze, zagadkowe, oryginalne. Nigdy wcześniej nie czytałem podobnej książki.

Jak już wcześniej powiedziałem - nigdy bym nie pomyślał, ze książka o takim tytule zdobędzie tak wielkie me uznanie i, ze czytając ja będę odczuwał tak wielką radość. Wydaje mi się jednak, ze z uwagi na tytuł wiele osob nie sięgnie po tę książkę, myśląc, że bedzie to jakieś romansidło. A jest to przecież książka, z ciekawym, jakże ważnym przesłaniem, odsłaniająca człowiekowi (dobitnie) wady.

Przypomniałem sobie skąd wzięła się w moich rekach ta książka! Zobaczyłem, cytat Jonathana Carolla na okładce i chociaż nigdy nie czytałem jego książek - pomyślałem, że musi być to dobra lektura, bo poleca ja pisarz bardzo lubiany przez jednego z twórców AMK ;)

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!