|
David Schickler - Pocałunki na
Manhattanie
BlackDog
Nie jestem do końca pewien jak ta książka wpadła w
moje ręce. wcześniej nigdy bym nie pomyślał, że będę czytał książkę o takim
tytule. "Pocałunki na Manhattanie". Tytuł iście romantycki, kojarzący mi się z
kiepskawymi romansidłami sprzedawanymi w kioskach po pięć złociszy. Jednakże
teraz mam i inne wrażenie i inne poglądy na temat książek ze słowem pocałunek w
tytule.
Akcja opowiadań w "Pocałunkach na Manhattanie" toczy się bardzo szybko, dzięki
czemu nie możemy się nudzić, a jedynie przez wiele chwil cieszyć się porządną
prozą. Bo taka właśnie jest ta książka - porządna, pewnie nawet więcej niż
porządna. Na pewno więcej! Ta książka jest bardzo porządna ;) Czytając książkę
poznajemy kolejno mieszkańców starej kamienicy Manhattanu - starego domu
leżącego w sercu Nowego York\u. Od łowcy głów, przez bogacza z obsesją, aż do
faceta, który gada z windą. Autor wszystko to obrócił w zgrabną całośc.
Kompozycje, która nie tylko zachwyci czytelnika, ale także da mu sporo do
myślenia. Po przeczytaniu tejże ksiązki czytelnik będzie przez wiele chwil
zastanawiał nad różnymi życiowymi sprawami. Nad miłością, seksem, zaspokojeniem,
czy wreszcie absurdem. - Bo właśnie do tego sprowadza się ta książka - życie
jest absurdem! I po lekturze opowieści zawartych w 'Pocałunkach..." jestem tego
jak najbardziej pewien. Autor ksiązki uświadomił mi to dobitnie. W opowiadaniach
Schicklera występują głownie życiowe problemy związane z miłością, romansami,
seksem i znalezieniem drugiej połówki. Wszystkie opowiadania zawierają, także
elementy humorystyczne. Schickler w śmieszny sposób uświadamia nam wady
człowieka. Gadanie z winda, nie jest normalną rzeczą. Kot załatwiający się jak
człowiek, także niet. Dobrze opisane stanowi jednak znakomitą porcję humoru, co
idealnie współgra z poważnym przesłaniem tejże ksiązki. Dzięki temu nie
występuje tutaj często ostatnio przeze mnie spotykany, fragment nużenia. Tu po
prostu nie ma odpowiedniego momentu, aby odczuć nudę! Czytając "Pocałunki..."
odczuwamy tylko ogromna radość z czytania, co chyba każdy z Was to czytających
zna, doznał tego. czytając tą książkę nie zwracamy uwagi na otaczającą nas
rzeczywistość, wydarzenia obok nas. Co zresztą świetnie opisuje w swej
przedmowie Jonathan Caroll, który uznał "Pocałunki..." za najlepszą książkę
przeczytaną w roku.
|
|
|
|
|
Kissing in Manhattan |
|
|
literatura współczesna zagraniczna |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
I choć po lekturze pierwszego opowiadania wydawało mi się, ze to tylko
przeciętne czytadło, z czasem doceniłem wartość tej ksiązki. Kolejne opowieści
są coraz lepsze, zagadkowe, oryginalne. Nigdy wcześniej nie czytałem podobnej
książki.
Jak już wcześniej powiedziałem - nigdy bym nie pomyślał, ze książka o takim
tytule zdobędzie tak wielkie me uznanie i, ze czytając ja będę odczuwał tak
wielką radość. Wydaje mi się jednak, ze z uwagi na tytuł wiele osob nie sięgnie
po tę książkę, myśląc, że bedzie to jakieś romansidło. A jest to przecież
książka, z ciekawym, jakże ważnym przesłaniem, odsłaniająca człowiekowi
(dobitnie) wady.
Przypomniałem sobie skąd wzięła się w moich rekach ta książka! Zobaczyłem, cytat
Jonathana Carolla na okładce i chociaż nigdy nie czytałem jego książek -
pomyślałem, że musi być to dobra lektura, bo poleca ja pisarz bardzo lubiany
przez jednego z twórców AMK ;)
|
|