|
Ludzie zajmujący się astronomią to po prostu zwariowani ludzie. Jedni kolekcionują lornetki, inni teleskopy. Ja jestem w trzeciej grupie - zbieracze wszystkich wydarzeń. I z gazet, i z telewizji. Do tych z TV używam magnetofonu i kasety, a do tych z prasy - nożyczki. Mam wieeeelki segregator w którym zbieram powycinane informacje. Zbieram je od 2002 roku. Co więc mnie skłoniło do napisania arta? Otóż tytuł Gazety Wyborczej: "Kosmiczny czworobój". Pisze tu o ponownym wyścigu na Księżyc. We wszystkich tekstach z serii "Młoda historia" będę opisywał ważne wydarzenia, które znajdują się w moim segregatorze. Jak to? A no tak, że ESA, NASA, RSA i Chiny ścigać się mają, kto pierwszy dotrze na Marsa. Padły pierwsze daty i obliczenia wydatków. Zacznijmy od... "Ruski - największy wróg człowieka" (cytat ze Strefy SMS). Ich koszty: 15 miliardów. W rok skonstruują nowego Łunochoda. W 2015 lądowanie na Marsie. Niestety teraz nie mają kasy na to. Już ledwo co starczyło im na budowę rosyjskich modułów do ISS. Mówią, że mogą przyłączyć się do NASA. Ciekawe (dolary + ruble = lądowanie na Marsie?). ESA założyła swój własny, samodzielny program Aurora. Lądowanie na Marsie byłoby w 2030 roku. NASA ma w 2015 lądować na Księżycu, a w 2030 na Marsie. Pierwszą ofiarą tego programu był już Kosmiczny Teleskop Hubble'a. W 2012 na orbitę zostanie wyniesiony Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Najpoważniejszym konkurentem wszystkich są... Chiny. Mają peeeeełnooo pieniędzy dzięki czemu mogą naprawdę wiele zrobić. Do 2010 roku wyślą na Księżyc swoją misję. O planach lotu na Marsa cicho-sza. Tak przedstawia się historia począt
|