|
Tematem tego krótkiego artykułu jest Dishman i, przede wszystkim, jego artykuł o Pulp Fiction w którym, jako wielki wielbiciel tego filmu, dostrzegłem mnóstwo rażących błędów, a oto one:
Po pierwsze: Vincent i Julse nie zadzwonili do Wolfa który wcale nie był ich przyjacielem, był pracownikiem Marsellusa Wallace’a który też wezwał go po telefonie od Julse’a.
Drugi błąd, nieco mniej rażący: Podpis pod jednym ze zdjęć głosi: Jules częstuje się cheesburgerem przed rozprawieniem się z Marvem, a przecież Julse nie zabijał w tej scenie (ani zresztą w żadnej innej) Marvina tylko Bretta.
Trzeci błąd jest właściwie nikły: Dishman pisze że Vince i Julse mówią o tym czy masaż stóp jest zboczony powiedział bym raczej że rozmawiają o tym czy Masaż stóp ma podłoże erotyczne, bo zboczenie to zupełnie inna sprawa (mimo iż wielu ludzi błędnie nazywa zboczonym wszystko co ma coś wspólnego z seksem w jakikolwiek sposób).
Czwarty błąd: Dishman nazywa dziewczynę Butcha Ptyś z kremem mimo iż wiadomo że jej imię brzmi Fabienne.
Piąty błąd chyba najbardziej rzucił mi się w oczy: otóż Dishman pisze że Do szatni przychodzą z zamiarem rozprawienia się Wallace, Mia i Vincent nie wiem gdzie szanowny autor widział tę scenę ale musiała być starannie ukryta bo widziałem Pulp Fiction wiele razy a tej sceny jakoś nigdy nie było dane mi zobaczyć.
Abstrahując od artykułu o Pulp Fiction chciałbym zauważyć że Dishman w wielu miejscach w Biuletynie Filmowym wstawia swoje, często nieciekawe i nieśpieszne, komentarze lub, co jeszcze gorsze, polemizuje z autorem recenzji. Otóż mój drogi Dishmanie niech za przykład posłużą mi fragmenty dwóch recenzji filmów zamieszczonych w Biuletynie
Pierwsza z nich to recenzja filmu Ong-Bak w której to Michał Chmielewski objechał film, Szanowny pan Dishman najwyraźniej nie wie że mamy demokracje i nie zna definicji słowa recenzja więc wtrąca się w co drugie słowo autorowi recenzji.
Monotonne, kaleczące uszy dźwięki, które z bólem w gardle muszę nazwać muzyką, skomponowane są jakby na kolanie [słyszałem już że można grać (pierdzieć) na ręku, na palcach, ale gry na kolanie jeszcze nie słyszałem :D - Dishman]
A kto powiedział że ktoś je zagrał na tym kolanie??? Czy ty wiesz co to znaczy komponować???
Nie powiem – recenzja ta nie była do końca dobrze przygotowana ale Pan Dishman czepia się nie tylko błędów większych lecz także tych które właściwie nie mają znaczenia lub szuka ich tam gdzie ich nie ma, tylko dlatego że ktoś śmiał obrazić film który mu się podobał.
ZAŁÓŻ SOBIE KĄCIK „KOMUNA FILM CENTER” gdzie każdy kto nie będzie się zgadzał z Twoimi poglądami będzie od razu wbijany na pal!
Oto inna perełka Made by Dishman:
Recenzja filmu Hellboy – AM 61 – Autor: Mariusz Saint
Wojna Okultystyczna skończyła się w roku śmierci Hitlera, czyli 1958 [?, a ja zawsze myślałem, że to był 1945 rok - Dishman].
Otóż gdybyś zapoznał się z materiałem to wiedziałbyś że jest to film fantastyczny według którego Hitler zmarł w 1958 r.
Reasumując, IMHO pan Dishman nadużywa swojej władzy w Biuletynie, nie ma poczucia humoru (też mi argument :D) i zarzucając innym brak wiadomości (niewiedza autora na temat pochodzenia filmu i nazwy sztuki walki w recenzji Ong-Baka) sam nie przygotowuje się lepiaj do Swoich artykułów.
»Autor:
|