Recenzje

 

Woody Allen po pokazie powiedział, że film mu się podobał i stworzył właśnie to o co mu chodziło. Reżyser znany jest z tego, że potrafi kpić głównie z krytyków filmowych i recenzentów. Gdy wszyscy już okrzyknęli najnowsze filmy Allena rewelacyjnymi, ten odpowiadał, że on widzi w nich wiele niedociągnięć i to nie jest jeszcze to czego oczekiwał. Ile w słowach zachwytu Allena promocyjno-marketingowego zabiegu? Trudno stwierdzić.

Chris Wilton pochodzi z biednej irlandzkiej rodziny. Jest za to świetnym tenisistą. Grał na turniejach z najlepszymi, a obecnie jest młodym instruktorem tenisa. Ćwiczy z bogaczami. Jednym z nich jest Tom Hewett, którego ojciec posiada ogromną fortunę. Wkrótce Chris zaprzyjaźnia się z Tomem, poznaje jego rodzinę. Siostra Toma - Chloe jest zafascynowana młodym instruktorem. Wkrótce Chloe i Chris są razem, co popierają bogaci rodzice Chloe. Chris jednak od pierwszych chwil jest zafascynowany narzeczoną Toma - piękną Nolą Rice. Romans między nimi wydaje się tylko kwestią czasu.

Właściwie tak przedstawiony obraz Allena nie jest niczym szczególnym. Ot, kolejna historia nieszczęśliwej miłości, o dwojgu ludzi, którzy się kochają lub pożądają, ale nie mogą być razem. Nie jest tak do końca. Co prawda przez dobrze ponad połowę filmu reżyser robi wprowadzenie. Przedstawia nam postaci, które są wyraźne i których charaktery się nie zmieniają. Chris niezwykle grzeczny młody mężczyzna, który zdaje się ciągle pamiętać o swoich ubogich korzeniach. Chloe będąca nieco naiwną kobietą, Tom jako posłuszny synek rodziców, który tylko na pozór nie chce im się podporządkować, oraz Nola - przyszła czarna owca w bogatej rodzinie, nieudolna aktorka, której nie akceptuje matka Hewettów i wcale tego nie kryje.

Nie można jednak powiedzieć, że długo nic się nie dzieje. Allen z każdą minutą podgrzewa emocje. A to wprowadzając miłosne sceny Chrisa i Noli, jako miłości przecież zakazanej, w momencie gdy oboje mają innych partnerów. W pewnym momencie Nola znika, aby znowu pojawić się i oczarować Chrisa, aby ich romans się rozwinął, nabrał rumieńców, do pewnego momentu... .

Ostatecznie decyzja Chrisa jest szokiem dla widza. Nie sądzę, aby ktoś się spodziewał takiej decyzji tego młodego człowieka. Później reżyser finiszuje już szybko. Film z wolnego tempa wrzuca od razu ostatni bieg i pogania emocje jakie targają widzem. Zakończenie pozostawia widza z dziwną miną, która mówi "ale jak to się mogło tak skończyć?". Mimo nieukrywanego żalu do Woody'ego, jako recenzent biję brawo, że zachował zimną krew.

Aktorstwo jest tu dobre, żeby nie powiedzieć bardzo dobre. Co prawda aktorzy wcielający się w rodzeństwo Hewettów nie mają za bardzo pola do popisu, to już dwoje głównych bohaterów sprawdza się znakomicie. Jonathan Rhys-Meyers świetnie wbija się w rolę. Jest dokładnie taki jaki być powinien jego bohater. O Scarlett Johansson mówi się, że to jej jak na razie najlepsza rola. Trudno się nie zgodzić, aby jej kreacja w "Wyspie" mogą przebić tą we "Wszystko gra". Myślę, że męską część widzów Scarlett niesamowicie magnetyzuje, ale oprócz tego doskonale sprawdza się w swojej roli.

Zdecydowanie film Woody'ego Allena polecić warto. Doskonałe kino, ciekawe, na pozór spokojne, ale klimat i napięcie jakie buduje powoli, acz z uporem reżyser jest niesamowite. Warto, naprawdę.

 

»Ocena: 9-/10

 

»Autor: Dishman