Recenzje

 

W 2002 roku na ekrany kin wyszedł film Marka Koterskiego "Dzień Świra". Okazał się on być istnym hitem. Był lekki, opowiadał o przywarach naszych rodaków. Niektórzy porównywali go do legendarnych już komedii z okresu PRLu. "Dzień Świra" miał jednak głównie bawić, przemycając zaledwie kilka poważniejszych myśli. Po "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" spodziewano się tego samego. Problem alkoholizmu jaki chciał poruszyć reżyser dawał pole do popisu dla komedii. Okazało się, że Koterski na fali popularności poprzedniej części zmusił widzów do wstrzyknięcia mocnej dawki kina poważnego i dramatycznego.

Bohaterem filmu jest ciągle Adam Miauczyński, 55 letni kulturoznawca, ale i alkoholik. Film jest spowiedzią Adama jako rozmowy ojca z synem Sylwkiem o całym pijackim życiu Adasia. Reżyser opowiada nam o wspomnieniach zarówno Sylwka, jak i Adama. Przedstawia życie rodziny alkoholika, pełne problemów, strachu, wstydu i niepokoju.

Dla Marka Koterskiego to już jest siódmy film w którym umieszcza tego samego bohatera. W międzyczasie zdążył zmienić mu co prawda imię z Adama na Michała, ale konwencja ciągle jest ta sama. Adaś Miaczyński przewija się zatem w wielu filmach Koterskiego, w wielu filmach ma tą samą żonę - syna Sylwka, matkę. Wiele aspektów jest takich samych. To sprawia, że widz ma wrażenie, że kolejne części są kontynuacją poprzednich. Nie jest jednak tak do końca. Koterski w każdym filmie nie tworzy nowych bohaterów. Wyjmuje trzon głównego wraz z kilkoma takimi samymi, ważnymi dla niego rzeczami i umieszcza w nowym filmie. Stąd też nieporozumienia.

Pierwszy raz na ekranie zobaczymy Adasia granego przez dwóch aktorów, pomijając sceny z dzieciństwa bohatera. Andrzej Chyra wcielił się w 33 letniego Miauczyńskiego, a Marek Kondrat w 55 letniego bohatera. Aktorsko obaj są wyśmienici. Zresztą nikt chyba nie zaprzeczy, że tych dwóch aktorów można uznać za jednych z najlepszych w polskim kinie. W ich wydaniu Adam jest właściwie taki sam. Człowiek jak każdy z nas, mający rodzinę, pracę, dom. Ma jednak problem, jest alkoholikiem i z tym nie umie sobie poradzić. Nie przejawia agresji w stosunku do rodziny, stara się nią opiekować, ale jako wieczny pijak nie jest w stanie tego robić.

Filmy Koterskiego charakteryzują się jeszcze jedną cechą. Gra w nich plejada aktualnej śmietanki aktorskiej. Zadziwia więc obsada filmowa w której znajdują się tak znane nazwiska jak: Katarzyna Figura, Marek Siudym, Jerzy Bończak, Zbigniew Buczkowski, Joanna Sienkiewicz, Henryk Gołębiewski, Piotr Machalica, Agnieszka Grochowska, Andrzej Grabowski, Cezary Żak, Marian Dziędziel, Artur Żmijewski, Andrzej Zieliński, Jan Frycz. Zatem pod względem obsady to "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" można uznać za polską superprodukcję.

Jednak trudno się jej doszukiwać na ekranie. Koterski stara się mocno wstrząsnąć widzem. Ukazując mu dość brutalne sceny. Takie jak: obsikanie wrzeszczącego Adasia w Izbie Wytrzeźwień, zarzyganego bohatera leżącego w pokoju, pobicia na wysypisku śmieci. To wszystko daje do myślenia i z pewnością sprawia, że można poczuć wstręt do alkoholu na jakiś czas.

W filmie jest trochę elementów humorystycznych. Na początku też bawią sceny zapijaczonych gęb, przewracających się bohaterów. Tylko później reżyser umiejętnie pokazuje jak krótki dystans dzieli komedię od tragedii. Umie wydobyć sens z przedstawienia pijackiego życia. Z podobnej sceny mogliśmy się śmiać, a teraz mamy poważną minę. Za tą umiejętność należą się reżyserowi wielkie brawa.

Z całą pewnością film nie jest tak lekki jak "Dzień Świra", ucieka raczej w typowy dla Koterskiego język przekazu. Reżyser ma charakterystyczny styl prowadzenia postaci, budowania dialogów (ciągłe powtarzanie jednego słowa). Na pewno warto tej pozycji poświęcić uwagę, trzeba się jednak nastawić na coś innego, zgoła bardziej poważnego i skłaniającego do refleksji.

 

»Ocena: 8/10

 

»Autor: Dishman