Recenzje
» Co nieco o filmie

» Medyczne problemy, które trapią głównego bohatera, znane są medycynie - zwane są amnezją następczą, niemożliwością nabywania nowych wspomnień po uszkodzeniu struktury mózgu zwanej hipokampem. W latach 50 usuwaniem hipokampa leczono niektórych epileptyków - i mieli takie właśnie powikłania pooperacyjne.;

» Pierwszy wybór Christopher'a Nolan'a do roli Leonard'a padł na Alec'a Baldwin'a;
» Aparat, którego używa Leonard Shelby to Polaroid 690;
» Zdjęcia trwały 25 dni;
» Numer telefonu Teddy to 555-0134, jest taki sam jak numer Marli Singer w "Podziemnym kręgu"(1999);
» Salon tatuażu w tym filmie nazywa się "Emma Thomas" - a to imię i nazwisko żony Christophera Nolana;
» Scenariusz napisany przez Chris'a Nolan'a był oparty na książce jego brata Jonathan'a "Memento Mori", jednakże ciągle jest on uważany za scenariusz oryginalny (raczej nie adaptowany) ponieważ książka Jonathan'a została wydana dopiero po tym jak ukończono film;

 

Tak ciężkiego i skomplikowanego w odbiorze filmu nie widziałem. Jednak to zaleta, bowiem jeśli chcesz poznać całość, musisz przebrnąć do ostatnich (pierwszych?) scen. Inaczej nic nie zrozumiesz. Rozumiesz?

Główny bohater "Memento" to Leonard Shelby (Guy Pearce), agent ubezpieczeniowy z San Francisco. Ktoś zamordował jego żonę, a sam Lenny dodatkowo doznał urazu mózgu. Cierpiąc na brak pamięci krótkotrwałej (wyjaśnienie w Ciekawostkach), próbuje pomścić żonę.

Film mam od dłuższego czasu, jednak bez wahania wydałem pieniądze na wersję DVD dostępną w "Focusie". Gdy wieczorem siadałem przed telewizorem z ojczulkiem, po kilkunastu minutach zostałem sam. To doskonale dowodzi, że nie jest to film dla każdego, ponieważ "Memento" wymaga od widza całkowitego skupienia. To nie jest coś, co można obejrzeć przy obiedzie/kolacji. O nie, nic nie będziesz rozumiał, jeśli absolutnie się nie pogrążysz w filmie.

Historia ta jest bowiem ukazana od końca. Na początku filmu widzimy końcową scenę, a na końcu - początkową. Całość jest bardzo zagmatwana, ale po obejrzeniu wyłania się bardzo zgrabny obraz, ze szczegółami i wyjaśnieniami. "Memento" jest zresztą mistrzowsko zrealizowany. Zastosowano tu bardzo dużo retrospekcji, poszczególne sceny są dosyć często powtarzane (co niekoniecznie może każdemu odpowiadać), ale za to ukazywane z innej perspektywy. Najlepszy przykład to scena w domu Natalie (Carrie Anne - Moss), kiedy dziewczyna wchodzi pobita. Jak się okazuje, pobił ją ktoś zupełnie inny... Czyli - mnóstwo rzeczy ma tu drugie dno, więc tylko czekać na wyjaśnienie.

Leonard zapomina wszystko i wszystkich po krótkim czasie. Swoją pamięć zastępuje notatkami i tatuażami, które mają mu pomóc. Nie powiem, efektownie wygląda w tych tatuażach. Są rozmieszczone w takich miejscach, żeby Lenny mógł je odczytać. Jednak każdorazowe ich odczytanie sprawia Leonardowi widoczny ból, widać, że jest to po prostu zdesperowany mężczyzna pragnący zemsty, kierujący się tylko zapisanymi informacjami. Lecz cierpi na poważną przypadłość, zatem nie wie, komu może ufać. Najważniejsze osoby ma na zdjęciach, dodatkowo są one odpowiednio podpisane. Ale nie wiadomo, czy taka Natalie pomaga mu, bo naprawdę współczuje czy robi to tylko dla własnych korzyści. Obie sytuacje są równie prawdopodobne. Tu najlepszym przykładem będzie wspomniana już scena w domu dziewczyny. Carrie świetnie odegrała nastrój wkurzonej i zrozpaczonej. A to dopiero początek - Teddy (Joe Pantoliano) wydaje się zwykłym, nieszkodliwym człowiekiem. I ponoć zna Leonarda od dawna, ba, pomaga mu szukać mordercy żony. Można się posunąć o stwierdzenie, że to nawet on zamordował żonę Leonarda... w końcu nazywa się tak jak poszukiwany John G. Mimo wszystko według mnie zagrał najsłabiej z tej trójki. Niczym się nie wyróżnia, ale nie to jest zbyt znaczący minus. Po prostu jest takim cieniem, przylegającym do roli Pearce`a. 

Wspomniałem, że mnóstwo rzeczy ma tu drugie dno. To prawda, w miarę zbliżania się do pierwszej sceny (a więc końca projekcji) okazuje się, że film wciąga coraz bardziej. Siedzimy i patrzymy, wyczekując na emocjonujący finał, na wyjaśnienie tej historii. Nawet Sammy Jankins (Stephen Tobolowsky), człowiek, o którym Lenny opowiada, komu się da znaczy coś innego, niż się wydaje. "Memento" to coś więcej niż zwykły film. To niesamowita opowieść, 

bardzo trudna w odbiorze dla widza i wymagająca maksymalnego uczestnictwa w filmie. Dlatego wyłączyłem komórkę i oglądałem film, nie zwracając uwagi na tatę, który wyszedł z pokoju kwitując ekran telewizora ciężkim spojrzeniem. Ten film trzeba przeżyć, inaczej po obejrzeniu wyda Ci się po prostu nudny. A tak nie jest. 

Jeśli ktoś ma ochotę na "Memento", niech zakupi miesięcznik "Focus". Przysięgam, że jeśli dany osobnik podczas oglądania filmu wystarczająco się zaangażuje, nie pożałuje tych pieniędzy. Film jest najzwyczajniej w świecie genialny. Świetnie zrealizowany, wymagający myślenia i wciągający wydaje się wręcz idealny na wieczorną emisję.

 

»Ocena: 9/10

 

»Autor: Raven