|
Obłędny, świrnięty, zakręcony, komiczny, głupkowaty, niespełna rozumu... . Wszystkie te przymiotniki pasują zarówno do Jima Carreya, jak i do "Maski", bo tak naprawdę rola Maski otworzyła wrota przed Carreyem do świata zakręconych filmów pokroju "Głupi i głupszy", czy "Ace Ventura". Człowiek z gumową twarzą, potrafiący swoimi minami przyprawić o zawrót głowy. Te specyficzne dla Carreya ruchy są wykorzystywane w wielu innych, późniejszych filmach.
Stanley Ipkiss (Jim Carrey) to zwykły, szary urzędnik bankowy. Prowadzi nudne życie, nie ma partnerki, a szef z pracy ciągle czepia się go za spóźnienia. Na dodatek jego samochód stoi u mechanika. Wszystko zdaje się chylić ku upadkowi, gdy Stanley wybiera się na przyjęcie. Na skutek "wykopania" go z przyjęcia przez ochroniarzy i zepsuciu się zapasowego samochodu, który dostał od mechanika, Ipkiss znajduje przypadkowo w rzece maskę, która odmieni jego życie o 180 stopni.
Chyba nie można było lepiej obsadzić głównej roli. Jim Carrey to świetny komik, aktor, który swoją grą skupia na sobie uwagę i przyćmiewa inne gwiazdy. Z ról czysto komediowych nie dał się zepchnąć z ekranu chyba tylko Jeff Daniels będący głupim... lub głupszym. Cała reszta filmografii Carreya to jego solowe popisy. Tak jest choćby w filmach z Ace Venturą, czy niepozornym Grinchu.
Również w "Masce" Carrey sprostał niełatwej roli. Zwariowany, nieokrzesaniec i szaleniec z zieloną twarzą, który budzi lęk i przerażenie w ludziach. To jest arcydzieło, coś fantastycznego i Jim zapisał się już w historii kina dzięki takim umiejętnościom.
W filmie jest duża ilość efektów specjalnych. Polegają one głównie na animacji bohatera. Na wydłużaniu jego kończyn, efektu tornada, przeogromnych pistoletów, niesłychanie nienaturalnej twarzy samej Maski, która gdy jest przerażona podczas krzyku "wypluwa" z siebie swoją własną czaszkę, gdy jest zaskoczona, szczęka opada jej na stół i wywala ogromny język, itp. Wszystkie te efekty zaczerpnięte są głównie z "Lonley Tunes". Czyli Królik Bugs, Diabeł Tasmański, czy Wilk. Efekt piorunujący!
Najsłabsza z tego całego filmu jest chyba fabuła. Prosta, wymuszona i zbyt zwyczajna, ale to jest film komediowy, który ma bawić zachowaniem głównego bohatera. Film, który ma być lekki, łatwy i przyjemny. I jako taki swoje oczekiwania spełnia.
Niestety szkoda, że aktorsko popisał się tylko Carrey. Cała reszta obsady jest gorzej niż zła. Czarny charakter jest zły chyba tylko z nazwy i w scenariuszu, policja to banda tępaków rodem z "Akademii Policyjnej". Cameron Diaz niestety jest tylko ładna i pociągająca, ale żadna z niej aktorka w tym filmie.
Im więcej minut mija tym bardziej widza zaczynają nudzić szalone wybryki Maski. Reżyser przesadził z szaleństwem. Staje się to powszednie, zwyczajne i coraz mniej zabawne. Gdy widzimy napisy końcowe, odetchniemy z ulgą, że wreszcie się skończyło. Było miło, ale dobrze, że już po wszystkim.
"Maska" to ciekawy film, na pewno śmieszny. Na pewno film jednego aktora, bowiem Carrey spisał się koncertowo. Niestety jeden aktor wiosny nie czyni i pomimo tego, że efekty specjalne robią wrażenie do dnia dzisiejszego i robić zapewne będą zawsze, to pozostaje tylko miłe wspomnienie i nic więcej.
»Ocena:
7-/10
»Autor:
|