|
Kobieta
piękna, uwodzicielska, seksowna i zmysłowa to w kinematografii skarb. Ale takich skarbów jest wiele. Jeżeli potrafi zapamiętać tekst i do tego umie grać to już zaczyna wybijać się z tłumu. Zaczyna robić się ciekawie, jeżeli ta piękna kobieta gra perfekcyjnie i... dostaje za swoją grę najbardziej prestiżową nagrodę. To już jest sukces. Tylko pojawia się pytanie co dalej? Grać trzeba, ale wypadałoby już trzymać poziom. Niestety z tym jest już gorzej. Halle Berry w "Catwoman" pokazała, że chęć założenia lateksu jest silniejsza i po otrzymaniu najważniejszej dla aktora statuetki spadła z łomotem na samo dno rolą Kobiety-Kota. W jej ślady poszła nagrodzona Oscarem Charlize Theron w filmie "Aeon Flux", którego jedyną zaletą jest seksowne kilka pasków, udające piżamę głównej bohaterki.
Rok 2011. Tajemniczy wirus zabił 99% ludności. Ci którzy przeżyli żyją w małym państwie o nazwie Bregna, którym rządzi Kongres Naukowy. Władza jest tu totalitarna, pilnuje aby ludziom żyło się dobrze, ale nie toleruje sprzeciwów, czy wszelkiej opozycji. Główna bohaterka jest częścią organizacji rebeliantów "Monican", która walczy z władzą. Bohaterka ma do wypełnienia misję. Ma zabić głównego członka Kongresu Naukowego. Zadanie okazuje się niewykonalne... .
To co już przytoczyłem to fabuła.... . Po chwili milczenia mogę powiedzieć, że fabuła nie powala na kolana. Bunt przeciwko władzy nie jest niczym specjalnie odkrywczym. Ale to jeszcze możemy przeboleć. Ważne jak opowieść jest przedstawiona. Pierwsze wrażenie to futurystyczny i do bólu sterylny świat. Bez jednego papierka na idealnie zielonym trawniku, z krystalicznie czystą wodą. Bez grama kurzu na blacie, bez brudnych garów i innych tego typu rzeczy w codzienności. Tak samo jak raziła mnie sterylność na początku filmu w "Wyspie" tak, razi mnie ona przez cały czas w "Aeon Flux".
Główna bohaterka ma wiele wspólnego z otaczającym ją światem. Nienaganna cera, doskonale ułożone włosy w każdych warunkach, perfekcyjny strój. No cóż, ale jeżeli ktoś jest perfekcjonistą w pracy, to tak samo może wyglądać... . Flux jest bowiem świetnie wyszkoloną agentką. Możemy się o tym przekonać już wkrótce gdy bohaterka zmierza do pilnie strzeżonej siedziby rządu. I tu widz nadziewa się na beznadziejne sceny systemu obronnego. Najbardziej rozbiła mnie trawa, która po otrzymaniu sygnału, że ktoś obcy jest w pobliżu zamienia się w tysiące małych kolców wchodzących w skórę jak w masło. Pomysł ciekawy, ale realizacja i zestawienie koszmarne.
 |
Theron w tym filmie poległa i nie należy tego ukrywać. Przepraszam bardzo, ale zdobycie Oscara zobowiązuje grać na jakimś określonym poziomie, lub nie grać w ogóle w produkcjach, które na aktorkę nie zasługują. Sceny pojedynków w wydaniu Charlize Theron niestety są zbyt sztuczne, wymuszone, stylizowane i po prostu złe. Nie tuszuje tego montaż, bo ten jest zdecydowanie za wolny jak na tego typu film.
"Aeon Flux" to niestety pomyłka. Nie widzę w nim żadnych znaczących plusów. Poczynając od fabuły, a skończywszy na grze aktorskiej jest przerażająco. Dodajmy do tego jeszcze pseudo intelektualną problematykę, jaką próbuje poruszyć film, a wyjdzie nam połączenie najgorszych cech takich filmów jak "Raport Mniejszości", "Ja, robot", czy "Wyspa". Szczerze odradzam.
»Ocena:
1/10
»Autor:
|