Motocyklista
= morderca?
Tekst ten chciałbym skierować głównie do niemotocyklowej części
czytelników.
Uświadamiając
im jak czują się motocykliści w naszym pięknym kraju. Z felietonów pana
Lecha Potyńskiego zaczerpnałem kilka tematów i opinii, z którymi w ogromnej
części się zgadzam.
Zacząć chciałbym od tzw. sezonu ogórkowego na motocyklistów. Jest
taka pora roku, podczas której podrzędnym dziennikarzom i tym podobnym zaczyna
brakować tematów na artykuły i szukają taniej sensacji. Jest to zwykle początek
lata- wystarczy wtedy otworzyć gazetę najlepiej brukową (np. Fakt), włączyć
telewizor lub zajrzeć do wiadomości na Onecie. Z pewnością znajdziecie tam
niesamowite opowieści naocznych świadków jak to jakiś kamikadze na ścigaczu
przemknął w korku samochodów z prędkością grubo przekraczającą 2
"stówy" i miał oczywiście na szyi jakąś stalową linę, ot tak
dla podniesienia ciśnienia.
Jest
to za przeproszeniem największa bzdura, jaką słyszałem! Nie wiem czy nasze
społeczeństwo jest tego świadome, ale większość motocyklistów jest jak
najbardziej normalnymi ludźmi i wcale nie spieszno im żegnać się z życiem.
Oczywiście wśród motocyklistów jak i w każdym "stadzie" znajdzie
się czarna owca, ale wyjątków nie bierze się pod uwagę. Zaznaczę, że pan
Lech Potyński (felietonista znakomitego czasopisma "Świat Motocykli”),
którego wyżej wymieniłem i którego serdecznie pozdrawiam, spotkał się z głównym
bohaterem historii, którą tu opisałem i okazało się, że prędkość wcale
tak kosmiczna nie była i wiele
samochodów porusza się po mieście szybciej. A rzekoma stalowa linka była
zrywką wentyla od poduszki powietrznej w kombinezonie. Myślę, że część
winy za taką sytuację ponoszą jednak motocykliści lub raczej motocykle, dzięki
dość głośnym wydechom. Obserwatorowi wydaje się, że motocykl porusza się
niezwykle szybko, gdy w rzeczywistości jedzie całkiem "wolno". Wiele
osób związanych jakkolwiek z motocyklami może potwierdzić tą opinię.
Następnie chciałbym podjąć temat wypadków. Czy słyszeliście jak to
gwałtownie zwiększa się w stolicy liczba śmiertelnych wypadków z udziałem
motocyklistów? Z pewnością obiło się to o uszy. Tylko ktoś zapomniał dodać,
że liczba ta nie przekracza dziesięciu. Zapomniano też porównać tego z
liczbą śmiertelnych wypadków samochodowych (jedna z największych w Europie).
Jest też jeszcze jeden jakże ważny aspekt, a mianowicie: ile tych wypadków
zostało spowodowanych przez motocyklistów? Niewielka część! Większość
tych wypadków spowodowana jest z winy samochodziarzy, którzy zapominają, że
motocyklista to taki sam uczestnik ruchu jak samochód. No i mamy wymuszenia
pierwszeństwa, zajechanie drogi, spychanie na pobocze, itp. Zastanawialiście
się kiedyś, co ma w takiej sytuacji zrobić motocyklista? Motocykl w starciu z
samochodem nie ma żadnych szans, a i pamiętać trzeba, że motocyklista w
razie wypadku szanse na brak złamań ma niewielkie i jest niezwykle narażony
na wszelkie inne urazy w porównaniu z kierowcą samochodu. Dalej kwestia
prawna, po wypadku świadkowie na pewno przekażą policji i prasie, że oczywiście
była to wina motocyklisty, a z motocyklisty czasem nie ma co zbierać, więc
jak ma się bronić? Także niewiele osób wie, że motocykliści są bardzo często
honorowymi dawcami krwi, ponieważ są świadomi, iż są bardziej narażeni na
wypadki niż cała reszta.
Motocykliści
w Polsce są dyskryminowani!
O
tak! To nie jest pomyłka, motocykliści są dyskryminowani. Ludzie a zwłaszcza
media, co chwilę trąbią, że motocykliści szaleją na drogach. Przyczynę
tej sytuacji wyjaśniam niżej.
Otóż dla większości dosiadających
stalowych rumaków jazda na motocyklu to hobby. A swoje hobby trzeba gdzieś
uprawiać. Tylko gdzie? Na zachodzie w każdym mieście nawet nie takim wielkim
jest tor wyścigowy, gdzie motocykliści mogą wyżyć się do woli bez szkody
dla nikogo. Tylko nie w Polsce, w Polsce mamy tylko kilka torów, lecz nie ma
ich co porównywać z torami zachodnimi. No i gdzie motocykliści mają rozładowywać
nadmiar energii? W Polsce w miarę popularnym sportem jest strzelectwo, ale
ludzie uprawiający ten sport mają gdzie ćwiczyć, jest wiele strzelnic, lecz
gdyby wyszli na ulice i zaczęli ćwiczyć, od razu spotkałoby się to z
publicznym sprzeciwem i oburzeniem. Więc jeśli społeczeństwo nie chce, aby
motocykliści "szaleli" na ulicy to niech społeczeństwo wybuduje
tory wyścigowe!
Na zakończenie mam prośbę do
wszystkich tych, którzy do tego miejsca dotrwali – gdy zobaczycie motocyklistę
nie myślcie o nim jak o szaleńcu i samobójcy, ale jak o normalnym człowieku,
który po prostu kocha jazdę na motocyklu i jest to jego hobby.
KamikazeMario
Bluzgi proszę słać na kamikazemario@op.pl
PS.
Słuchałem różnych rzeczy od Nightwisha po Rammsteina
PS2.
Jak ma ktoś stare nr „Świata Motocykli” lub „Motocykla” do zbycia to
proszę o kontakt.
Mam
około 150 niepotrzebnych nr „Auto Świata”