ROLE PLAYING DZIEŃ
RASA: Człowiek
CHARAKTER: Chaotyczny dobry
CECHY:
Siła: 11- raczej cherlawy, acz kilka większych cielep się znajdzie
Zręczność: 9- ni cholery nie sięgnę do ziemi na wyprostowanych nogach, ale parę podstawowych ekwilibriów jestem w stanie wykonać
Kondycja 13- nie palę, zazwyczaj inni słaniają się na nogach trochę wcześniej niż ja
Inteligencja 14- IQ nieco powyżej średniej
Mądrość 16- średnia powyżej 4 na tych porypanych studiach o czymś świadczy. Nie wiem o czym, ale podczepmy to pod mądrość
Charyzma 14- wygląd nie budzi wielkiego respektu, ale są tacy, którzy słuchają tego, co mam do powiedzenia
UMIEJĘTNOŚCI:
Lanie wody +2
Obce języki +1
Wychodzenie na czystą pozycję +4
Dyplomacja +4
Inicjatywa +1
Śpiewanie -36
Wzrok -4.5 dioptrii w lewym oku
WRÓG RASOWY: Moher
IMIĘ: Jędrzej
Intro
Krótki filmik o tym jak dzwoni budzik ustawiony w komórce Nokia 3310. Z ciemności wyłania się ręka i naciska na klawisz odpowiedzialny za funkcję „drzemka”. Sytuacja powtarza się trzykrotnie, za czwartym razem bohater powstaje, ukazując swe zaspane oblicze i fryzurę jakby piorun kilkukrotnie trafił w uprawę rabarbaru.
Gra właściwa
Fryzura wygląda dramatycznie (-4 do charyzmy), więc idę do łazienki, żeby coś z tym zrobić. Po 20 minutach mniej więcej wszystko jest na swoim miejscu (+4 charyzma). Jem pożywne śniadanko i biegnę na uniwerek. Tradycyjnie jestem spóźniony, wiec zasuwam jak radziecka lokomotywa po transsyberyjskich szynach. Po wpadnięciu do autobusu ledwie żyje (-4 do kondycji, zmęczenie na pięć tur). Dojeżdżam na miejsce i lokuje się w ławce. Profesor jak zwykle nudzi, sprawia to, że prawie zasypiam (zmęczenie na dodatkowych 15 tur, ale kondycja wraca do poziomu bazowego). Na pierwszych ćwiczeniach zaliczyłem kolokwium (test na wiedzę- udany, 75 exp.), na drugich już niestety gorzej (rzut na wiedzę- nieudany; rzut na ściąganie z modyfikatorem –4.5 dioptrii- nieudany), bo choć napisałem całkiem sporo (rzut na lanie wody z modyfikatorem +2- udany) to do pokonania profesora (10 kostek, mądrość 21) nie wystarczy. Humor poprawię sobie na w-fie. Strzelam parę goli (rzuty na wychodzenie na czystą pozycję- udane), ale w pewnym momencie mocny strzał trafia mnie w twarz (4 pkt. obrażeń, ogłuszenie na 5 tur, -2 do charyzmy za zakrwawiony nos). Po pewnym czasie dochodzę do siebie i zmywam z siebie krew (charyzma +2). Po skończeniu w-fu (zmęczenie do czasu odpoczynku) wracam do domu, zostaję wtedy ochlapany przez przejeżdżający w pobliżu autobus, przez co wyglądam jak szambonurek (-8 do charyzmy). Dochodzę do domu, doprowadzam się do czystości (charyzma na poziomie bazowym), kolejny raz uczę się niemieckiego, powoli zaczynam rozumieć, o co chodzi szkopom paplającym w TV (obce języki +1 na stałe, 75 exp.). Przystępuje następnie do konsumpcji obiadu, po którym zabieram się za naukę prawa administracyjnego. Przyswojenie materiału zajmuje mi dwie godzinki (50 exp.), po których jestem zmuszony udać się na odpoczynek, by móc następnego dnia korzystać z tych czarów. Mój odpoczynek przerywają potwory. Armia krwistych komarów, wysysających ze mnie krew (1 pkt obrażeń). Biorę do ręki broń podstawową (kapeć- 1k2 obrażeń, + 5 przeciwko małym owadom) i wybijam co do sztuki (15 exp.). Niestety na ośmiogodzinny odpoczynek nie mam już szans, przez co czarów nie spamiętam i na prawie administracyjnym błyszczeć nie będę. Tym niemniej wracam do odpoczynku, by móc jakoś funkcjonować następnego dnia.
Outro
Kamera pokazuje zegar przeskakujący z godziny 23.59 na 0:00, po czym przemaszerowuje na naszego bohatera, śpiącego jak niemowlę. Obraz zamazuje się. Pojawia się napis
THANK YOU FOR PLAYING ROLE PLAYING DZIEŃ
THE MOST IMPORTANT GAME OF YOUR LIFE*
Screnplay: Samo Życie(c)
Engine: God
AI Scripts: Themselves
Starring: Jędrzej IV Śniady
*Gwoli praw autorskich: hasło reklamowe Championship Managera (znanej minigierki z RPD)
PS. Prawo administracyjne to naprawdę czary...
(Od NPC: Ano czary...)