BIERZBIERZBIERZBIERZBIERZ!
czyli rzecz o ludziach, których nienawidzę

 

Taaa, naprawdę nienawidzę żebractwa... Wyobrażacie sobie, idziecie sobie spokojnie ulicą, a tu podchodzi do was taki brudas i chce pieniędzy! A co mnie to, gnoju, obchodzi, że masz czwórkę dzieci?! A ja mam dwójkę i co? Może powiesz, że się wywyższam, bo mam kasę na kondomy? Trzeba sobie było znaleźć gdzieś w śmietniku i zrobić z niego powtórny użytek, hehe. A tak w ogóle to gdzie te twoje dzieci, co? W domu... Chore... Taa, jasne, aha, i co jeszcze? A na co potrzebujesz pieniędzy co? Pewnie na jedzenie? Ha! Albo nie, poczekaj, NA LEKI! Heh, to dobre! Ja ci powiem na co - na wódę, tfu, na dyktę pewnie, bo tacy jak ty w życiu prawdziwej wódki nie pili! Masz tu złotówkę, tak tylko żebyś wiedział kto jest lepszy, wyrzutku społeczeństwa! I jebie mnie twoje 'dziękuję'!

Wiecie, kogo jeszcze nienawidzę? Emerytów! Myśli sobie taki nierób jeden z drugim, że jak przepracował dwadzieścia lat przy azbeście, to teraz może sobie spokojnie siedzieć i patrzeć, jak na niego robią inni! O nie, nie ma tak! Że niby azbest jest szkodliwy? No to tym lepiej, jeśli zostaną w pracy, zamiast odchodzić na wcześniejszą emeryturę... Po co ma zachorować ktoś nowy, jeśli tamten jest już na tyle wyniszczony, że nic nie jest w stanie mu zaszkodzić.

I jeszcze bezrobotni mi się przypomnieli, tych to dopiero nie znoszę! Ja wiem, że większość z nich nie odeszła z pracy ze swojej winy, ale co mnie to obchodzi?! Że niby w Polsce nie ma miejsc pracy? No kurde, przecież byłem wczoraj w UPie i widziałem: kierowca ciężarówki, szwaczka, kierowca ciężarówki, szwaczka, szwaczka, kierowca... Mało? Każda baba umie szyć, a każdy facet - jeździć samochodem, to sobie poradzą! I gówno mnie obchodzi, że po 3-miesięcznym okresie próbnym prywaciarz może cię zwolnić bez podania konkretnej przyczyny. A jak jeszcze będziesz fikać, to się dowiesz, że jesteś nieefektywna/y i odeszłaś/eś z własnej winy. Aha, 500 zł miesięcznie to też pieniądz.

Aha, byłbym zapomniał - niepełnosprawnych też mam prawo nienawidzić. Siedzi sobie taki w domu, karmią go, myją, palcem nie ruszy (to co, że nie może) i jeszcze kasę za to dostaje! Bezprawnie ściąga pieniądze biednych podatników, zamiast po prostu wyzdrowieć! A co to taka operacja, ile to może kosztować... Że nie opłacał składek na ubezpieczenie, bo musiał mieć na leki? Trudno, jego strata... Trzeba było mniej chorować, a więcej pracować, to by się i pieniążki znalazły!


A to, że człowieka z ulicy nikt nie weźmie do pracy, to nic... Bo dziś trzeba mieć miejsce zameldowania, wykształcenie, najlepiej znajomość komputera, samochód i telefon komórkowy. A taki bezdomny może służyć jedynie dyspozycyjnością.

I to, że gdyby połowę ludzi posiadających 'niezbyt wymagającą' fizycznie i psychicznie pracę, posadzić na jeden miesiąc w 'warunkach szczególnych', to trafiłby ich szlag, co z tego? Dajcie panu prezesowi zadanie - niech, tak jak moja ciotka, przez 10 godzin dziennie nosi z miejsca na miejsca kilkunastokilowe skrzynki. I niech się nie złamie po choćby miesiącu takiej pracy...

To, że w dzisiejszych czasach co dzień tracą pracę ludzie w średnim wieku, że moja matka siedziała przez 25 lat za biurkiem, a gdy jej zakład się rozleciał, to nikt już nie chce czterdziestoparoletniej fakturzystki, a do, nieaktualnej już, wcześniejszej emerytury zostało jej bodajże 3 miesiące pracy... Nie mówiąc już o bezrobotnych z wyższym wykształceniem... Że niby żadna praca nie hańbi? To fakt, ale pomyśl jak Ty byś się poczuł, gdyby po 25 latach nauki w wymarzonym w dzieciństwie kierunku, zostały ci jedynie co-2-tygodniowe spotkania w pośredniaku...

I to, że w Polsce ludzi niepełnosprawnych się nie zatrudnia, to co z tego? To, że człowiek bez nóg jest tak samo, albo i lepiej wykształcony, jak ten w pełni sprawny, ale trzeba mu zbudować podjazd przy schodach, przerasta dobrą wolę pracodawców.

To tylko zbędne szczegóły.

 

Pod natchnieniem tekstu Pewnego Gościa - Remember_The_Name

 

2.04.2006