Tux
i Śniady prezentują:
Dry Bones
Hi! There is
a brand new popis of Dry Bones (in
as
“Tolko
szkielety”).
Today we’ll
talk a lot about leper man in Polish government - Andrzej Lepper. And we’ll
visit a coal mine. You’ll see also a born of new superhero. We think that
English - language popis is a good practice for us and for you. We think so, but
our English is so terrible that we już lepiej powrócimy do tradycyjnego
systemu:)
Miłej
lektury!
Popis
trzeci
Born as a
leper
JIVŚ:
Gdyby ktoś się kiedyś zastanawiał jaki jest polski odpowiednik „American dream”
to chyba właśnie mamy odpowiedź. Oto bowiem polish dream come true. Współczesny
Nikodem Dyzma, człowiek, który kosę na blokadzie zamienił na fotel w
parlamencie, puka do bram rządu. Puka - i zostaje mu otworzone. Bynajmniej nie
jest to akt krańcowej desperacji ani z jednej ani z drugiej strony. Po prostu
mieli się ku sobie i już. PiSowi nie leżała wybitnie chęć PO do odgrywania
jakiejkolwiek roli w rządzie, zaś plan Leppera jest tak genialny, ze on sam już
go chyba nie zrozumie. Wchodząc do rządu traci podstawowy argument - „oni już
byli - teraz nasza kolej”. Zajmie w nim stanowisko tak odpowiedzialne jak
minister rolnictwa albo minister pracy, którzy za wiele do gadania nie mają.
Choć gdyby była taka możliwość, to PiS bez problemów powierzyłby mu funkcje
Ministra - Generalnego koordynatora do spraw konserwacji powierzchni kulistych.
A że łaska wyborcy nie trwa długo, na PiSowym mariażu nie wydaje się zbyt
możliwe żeby Lepper miał cos do zyskania. Chyba, że szybko znajdzie się w
opozycji do własnego rządu, co takie niemożliwe znowu nie jest. Ale wtedy
wyborów nie unikniemy, a sondaże dla Samoobrony Andrzeja Leppera (piękna to
nazwa, prawie jak Platforma Jana Korwina Mikke) zbyt dobre nie są. Do tego
stopnia, że główny zainteresowany im nie wierzy i chce przeprowadzić własne.
Tyle teorii. A co w praktyce? Tak zwany śmiech na sali. Jeden z największych
tępicieli Andrzeja L. zawiera z nim umowę koalicyjną, rozpaczliwie szukając
powodów, żeby obejść deklarację programową, w której stoi jak byk, że skazani
nie mogą wejść do rządu. Brawa dla szeryfa Kaczyńskiego! Z Balcerowiczem również
sobie nie radzą, toteż trzeba go odsunąć. Lepper w rządzie oznacza odejście
Ministra Spraw Zagranicznych, co niczego dobrego nie wróży. Odejście rozważa tez
Zbigniew Religia, ale tu akurat ani on ani nikt inny cudu nie zdziała. Służba
zdrowia jest w takim stanie, że jedyna ostatnimi czasy dobra wiadomość z zakresu
opieki medycznej jest taka, że w największym szpitalu na Podkarpaciu nikt
ostatnio nie umarł. Gorzej, że dlatego, iż strajkujący lekarze nie wypisywali
kart zgonu…
W
ramach przerywnika zaprezentujemy teraz zdjęcie zrobione przedwczoraj w głównym
szybie kopalni węgla kamiennego w Wałbrzychu:
|
|
(od redakcji: Padła nam
lampa błyskowa, a wszystkie kopalnie w Wałbrzychu są nieczynne od kilku lat.
Wyciąganie J i T z szybu postawiło na nogi wszystkie jednostki straży pożarnej w
powiecie. Amatorzy fotografii spędzili 22 godziny w opuszczonym szybie kopalni w
oczekiwaniu na oddziały ratownictwa górniczego z Dąbrowy Górniczej. Tymże
ratownikom autorzy pragną serdecznie podziękować)
Tuxedo:
Nigdy nie byłem specjalnym fanem wicemarszałka Leppera, ale jedno mu musze
przyznać - założył sobie cel i konsekwentnie do niego dąży. Zastanawia mnie
jedno, mianowicie czy wejście do Rady Ministrów i stworzenie koalicji rządowej
jest już celem samym w sobie? Bo jeśli nie, to pozostają jeszcze tylko dwie
ważniejsze funkcje w państwie - minister i prezydent (No, może trzy funkcje, ale
wątpię, by dochrapał się kiedyś stanowiska naczelnego Action Maga ;)). Nie dało
się nie zauważyć, że nagle w rodakach odezwał się jakiś strach przed Lepperem,
chyba jednak do końca nieuzasadniony. Lider Samoobrony w rządzie - i co? I nic!
Myślicie, że przy Kaczyńskich będzie miał coś do powiedzenia? Że startując z
pozycji trzech, może czterech ministerstw typu ochrona środowiska, praca,
rolnictwo będzie miał realny wpływ na państwo? Że stracimy w oczach zagranicy?
Ależ to już się stało, w momencie, gdy marniutko postrzegani na Zachodzie bracia
doszli do władzy… Coraz wyraźniej widać też, że koalicja z Lepperem była brana
pod uwagę przez PiS od początku. Chcieli nowych wyborów? Mogli podać rząd do
dymisji. Nie ma tłumaczeń, że dobrego rządu się nie zmienia, bo po wyborach i
tak musiałby powstać nowy. Zresztą nie ma też mowy o nie zmienianiu, bo teraz
trzech, a może nawet czterech wątpliwej jakości ekspertów z S. A. Leppera
zasiądzie w Radzie Ministrów i to może być dopiero problem. Równie duży, jak
odejście Stefana Mellera, o którym wspomniał Śniady. Czemu? Bo Meller to
właściwie nasza jedyna szansa na rozsądną politykę zagraniczną, człowiek, który
jest w stanie przynajmniej częściowo zneutralizować nietakty, gafy i zwyczajną
głupotę w wypowiedziach oraz zachowaniach naszych polityków na arenie
międzynarodowej. Bez niego będzie już tylko gorzej, ale on sam już chyba też
coraz wyraźniej widzi, że do tego rządu zwyczajnie nie
pasuje.
Jarosław
Kaczyński sprawił nam piękny prezent na Wielkanoc, czekamy na następne, Panie
Prezesie. Oby się tylko nie okazało, że szybko odbiją się one
czkawką.
Nawijali
Jak
stali
O
polityki nowej erze
Tudzież
o Lepperze
Jędrzej
i Tuxedo, bardzo dziś nieśmiali
Kroniki
Kaczogrodu
(Wielkanocne jaja)
Nowa-stara twarz
marszałka
Siekiera: W kolejnym
odcinku programy Teraz Kaczek Mniej witają państwa Tomasz
Siekiera…
Mroźny: …i Andrzej
Mroźny. Dobry wieczór państwu!
Siekiera: Dzisiaj
porozmawiamy o finansowaniu partii, która niedawno zmieniła nazwę z S.R.P. na
S.A.Pellera. Ale wcześniej…
Mroźny: …ale
wcześniej spotkanie z politykiem, którego życiorys można streścić w jednym,
krótkim słowie: bagno. Powitajmy pana Eugeniusza
Zawadzkiego!
Zawadzki: Dzień dobry,
dzień dobry…
Siekiera: Proszę nam
opowiedzieć, jak to się stało, że nie zajmuje się pan już
polityką?
Zawadzki: No cóż, ja
po prostu kocham wszelkie degeneracje, brudy i wynaturzenia. Z tą myślą
ukończyłem studia na wydziale politologii, aby potem stać się działaczem Ruchu
Obrony Śmieci. Z naszej listy udało mi się nawet wejść do sejmu, co wtedy
wydawało mi się spełnieniem marzeń. Tyle odchyleń w jednym miejscu nigdy
wcześniej nie widziałem…
Siekiera: No dobrze,
ale czemu pan odszedł?
Zawadzki: Już
tłumaczę: jakkolwiek Wiejska była niemal ideałem, to jednak udało mi się znaleźć
coś, co było jeszcze większym bagnem!
Siekiera: Co to
takiego?
Zawadzki: Tym czymś
było właśnie… bagno! Dopiero tam poczułem się w pełni szczęśliwy i już prawie
nie tęsknię za sejmowymi ławami.
Mroźny:
Czyli jednak ma pan
sentyment do tego miejsca…
Zawadzki:
O tak, tych czterech
lat gnicia i obrastania w korupcyjne łajno nie da się tak łatwo
zapomnieć.
Mroźny: Dziękujemy
za rozmowę, wracamy po reklamach, o ile ktoś był na tyle nierozsądny, by wykupić
blok w trakcie naszego programu.
Siekiera: W drugiej
części programu naszym gościem jest Andrzej Peller, przewodniczący S.A.Pellera.
Peller: Dobry
wieczór państwu, dobry wieczór państwu w studiu, dobry wieczór państwu przed
telewizorami, dobry wieczór panowie!
Mroźny: No, może
wystarczy już tego dobrego, mamy dla pana małą niespodziankę, kilku ludzi
związanych z pana partią.
(Do studia
wchodzą cztery cienie, siadają na czterech krzesełkach i siedzą cicho. Po chwili
pada na nich światło i okazuje się, że cztery cienie to tak naprawdę… Cztery
Cienie)
Mroźny: Czy może pan
nam opowiedzieć to, co powiedział pan mi na ucho przed
programem?
Cień1: Chrrr… chrr…
Otóż ja… Otóż ja przekazałem temu panu od Łyżew kwotę czterdziestu dwóch tysięcy
złotych by umieścił mnie… Chrrr… Umieścił mnie na drugim miejscu w moim okręgu…
chrrr.
Mroźny: I co pan na
to, panie Jędrku? Przecież dopuszczalna kwota, jaką można wpłacić, to
dwadzieścia jeden tysięcy!
Peller: Ale wpłacił
pan te pieniądze? Na jakieś konto czy gdzie?
Cień1: Oczywiście,
że wpłaciłem. Najpierw był jeden przelew, potem drugi, równiutko po
połowie.
Peller: No to
wszystko zgodnie z prawem, dwie wpłaty po dwadzieścia jeden tysięcy… Limitu nie
przekroczyliśmy.
Cień1: Ale to było
na różne konta…
Mroźny: Jak to na
różne? Czy partia nie powinna mieć jednego konta?
Peller: Oczywiście -
i my właśnie mamy jedno konto.
Cień1: Mam tu
pokwitowania… Dwa różne numery…
Peller: Yyy… Znaczy
każda partia ma TRZY konta, bo to jest zgodnie z prawem i yyyy… yyy… to mamy w
statucie i… yyy… możecie spytać marszałka!
Mroźny: Sugeruje pan
powiązania marszałka Gburka z panem od Łyżew?
Peller: Nie, ja nic
nie sugeruję, to wszystko oni… wy… znaczy…
Siekiera: Ale nadal
nas pan lubi?
Peller:
Oczywiście.
Siekiera: No i bardzo
dobrze. Niestety, czas naszego programu dobiega końca. Przepraszamy pozostałe
cienie, które ni zdążyły zabrać głosu. Dobranoc państwu.
Peller: Dobranoc
państwu, dobranoc państwu przed…
[Napisy
końcowe]
(Dwanaście
godzin później, konferencja prasowa wicemarszałka Pellera)
Głos z
tłumu: A co pan ma do
powiedzenia na temat wczorajszego programu TKM, w którym padły konkretne zarzuty
pod adresem pana partii?
Peller: Wyssane z
palca brednie. A Mroźny ma szczęście, że nie dostał ode mnie w papę. He,
he.
Maksymilian: To znaczy
panu przewodniczącemu chodziło o „pupę”, ale nie chciał używać tego słowa…
Peller: Nie,
Maksym, do jasnej Anielki! Chodziło mi o PAPĘ! P-A-P-Ę! W papę komuś dać,
rozumiesz? W papę, w tubę, w mordę… O to mi chodziło!
Maksymilian: Pan
przewodniczący jest dzisiaj wyraźnie zdenerwowany, może zakończymy już
spotkanie…
Peller: Ale
dlaczego? Przecież ja tylko powiedziałem… Tylko… No mili państwo, przecież mnie
znacie - ja się zmieniłem. Już nie jestem tym samym Andrzejem, który podjudzał
do blokad i pobić, moje wyroki są już wyłącznie z powództw cywilnych, a ja
sam…
Maksymilian: Chodźmy już,
chodźmy, Andrzejku. Zaraz dobranocka.
Coś tu nie
gra
Lech
Dwojaki: Słuchaj, jesteś w
stanie powiedzieć mi czemu moje notowania lecą na pysk?
Gosiewa: Może
popełniamy jakieś błędy?
Lech
Dwojaki: No śmiało, śmiało.
Podejmę każdą krytykę.
Gosiewa: To może
przez to, że nie czytasz tego co podpisujesz?
Lech
Dwojaki:
Mówisz?
Gosiewa: Nie wiem,
mnie na korespondencyjnym kursie zarządzania uczyli, że tylko kretyn podpisuje
cos nie czytając tego.
Lech
Dwojaki: Co, ja niby kretyn?
Powiem bratu! Lecisz z tej partii koleś! Wynocha! Może Ty masz jakiś pomysł,
Gburuś?
Marek
Gburek: W ulotkach
obiecywałeś aktywną prezydenturę... Tymczasem sprawiasz wrazenie
marionetki...
Lech
Dwojaki: Co, niby ja
marionetka? Powiem bratu! Lecisz z tej partii koleś! Wynocha! Kaziu coś na pewno
wymyślisz...
Kazek: Może
dlatego, że obiecaliśmy stabilizację, a tej jak nie było tak nie ma, a prezydent
nie szuka rozwiązania...
Lech
Dwojaki: Co, ja niby nie
szukam rozwiązań? Ja? Powiem bratu! Lecisz z tej partii koleś! Wynocha!
Kazek: Zaraz, ja
jestem premierem.
Lech
Dwojaki: Poproszę brata, żeby
znalazł kogoś innego. WON! Jacuś, Ty na pewno będziesz wiedział dlaczego ludzie
już mnie nie wielbią.
Kóska: No jasne, że
wiem. To wszystko przez ubecka mafię® i stary
układ®!
Lech
Dwojaki: No jasne! Ubecka
mafia® i stary
układ®! Wreszcie
coś konstruktywnego! Jacusiu kochany! Trzeba coś z nimi zrobić! Znowu będę
uwielbiany!
A udław
się!
Chytrusek: A co pan
sądzi o spadku popularności prezydenta?
Się
Wałęsał: Hm, nie zauważyłem,
żeby mi cokolwiek opadało…
Chytrusek: OBECNEGO
prezydenta, panie prezydencie, obecnego…
Się
Wałęsał: Ach, jego… Hm, no
coż… Oni się, hm, oni ten… Oni po prostu ugryźli… No jest takie powiedzenie u
Brytyjczyków, pan był w USA to powinien pan pamiętać… Coś było o tym, że wzięli
naraz za duży kawałek ciasta i nie mogą go pogry… ugry…
przełknąć?
Chytrusek: Znaczy
dławią się władzą?
Się
Wałęsał: O, tak, właśnie tak.
A co do nastrojów społecznych… One będą coraz gorsze, chociaż ja oczywiście
życzę Braciom jak najlepiej. Ale widzę już, jak rodzi się fala, która zmiecie
Dwojakich.
Jarosław
Dwojaki: (nuci) Pokonamy
falę…
Chytrusek: To się nie
wydaje…
Kawał o Wujku
Andrzeju Pellerze - Wicemistrzu Celnej Riposty i Prześmiewczym Klaunie
Szydercy
Poszedł Jaś
do cyrku. Gdy rozpoczęło się przedstawienie na scenę wyszedł Prześmiewczy Klaun
Szyderca. Potrzebował ochotnika z publiczności. Jako że było ich wielu,
postanowił wybrać samemu. Padło na Jasia. Zapytał więc
chłopca
- Jasiu, czy
jesteś głową wołu?
- Nie -
odpowiedział zgodnie z prawdą Jaś.
- W takim
razie jesteś dupa wołową! - krzyknął Prześmiewczy Klaun
Szyderca.
Namiot
cyrkowy ryknął śmiechem, a Jaś z płaczem pobiegł do domu.
Chłopiec
opowiedział ojcu, co mu się przytrafiło, na co ojciec
odpowiedział:
- Synu,
pójdziesz tam jutro jeszcze raz, ale tym razem zabierzesz ze sobą Wujka Andrzeja
Pellera - Wicemistrza Celnej Riposty.
Poszli więc
następnego dnia, Prześmiewczy Klaun Szyderca znowu wybierał kogoś z
publiczności. Padło tym razem na Wujka Andrzeja Pellera - Wicemistrza Celnej
Riposty.
- Andrzeju,
czy jesteś głową wołu? - zapytał Prześmiewczy Klaun
Szyderca.
- A chcesz w
papę?- usłyszał w odpowiedzi od Wujka Andrzeja Pellera - Wicemistrza Celnej
Riposty.
SuperSłonik
Do
świętego Piotra przybywa dżentelmen. Święty pyta:
- Czego
dokonałeś na ziemi dobrego?
- No
więc zobaczyłem jak siedmiu długowłosych facetów w skórach i z motorami napastuje
bezbronną niewiastę. Wziąłem więc z samochodu klucz francuski, który akurat
miałem, zdzieliłem jednego z nich i powiedziałem: Zostawcie ją, wy parszywi
degeneraci, albo zobaczycie co to jest prawdziwy BÓL.
- No
pięknie, a kiedy wsławiłeś się takim męstwem?
- A, z
pięć minut temu...
- Dosyć
tego! Tego już za wiele. Od tej pory nie dopuszczę, aby jakakolwiek niewiasta
była dręczona przez płeć przeciwną, czy to psychicznie czy fizycznie. Nigdy! A
Ty mi w tym pomożesz! Powrócisz na Ziemię jako bohater sprawiedliwy, obrońca
uciśnionych! Jako…
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
Cóż,
jeden superheros przybył z innej planety, drugiego uchlał pająk, ten zaś padł
ofiarę braku kreatywności świętego Piotra. Tak czy inaczej w końcu musiał się
wywiązać ze swojej misji. Pewnego dnia grupka pseudokibiców wracała z
pojednania. Do ich bezmózgich czaszek zawitała myśl, by zdemolować salon
fryzjerski zarządzany przez trzy siostry. Poszło o to, że kuzyn kumpla ich
bratanka kibicował drużynie, która prowadziła wojnę z drużyną, która ma zgodę z
drużyną, z która oni mają pokój wieczny. Gdy przystąpili do aktu dewastacji, na
niebie pojawił się obiekt. Nie ptak. Nie samolot. To…
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
który
swą śmiercionośną trąbą w podskokach (wiem, że słonie nie mogą skakać, gdyż
konstrukcja ich nóg nie pozwala na to, ale przypominam, że to nie jest zwykły
słoń, tylko
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam)
doprowadził do
porządku napastników, ratując tym samym sytuację oraz zakład fryzjerski.
W kilka
dni później zakład fryzjerski nawiedziła kolejna banda chuliganów. No, może
zachowywali się TROSZECZKĘ kulturalniej i mieli garnitury. Kiedy już-już chcieli
wyważyć zamknięte drzwi, na niebie pojawił się obiekt. Nie ptak. Nie samolot. To
był latający spodek, a właściwie latająca waza, rzucona przez Wiesławę Marciniak
(lat 49, zamężna od lat 25, trójka dzieci). Spodek nie dosięgnął celu, jakim był
Ambroży Marciniak (lat 51, żonaty od lat 25, dwójka dzieci) (DWÓJKA? Niech no ja
dorwę listonosza! - dop. Ambroży). Zaraz za spodkiem pojawił się nasz
bohater…
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
SUPER
SŁONIK taramtam tam tam tam
W
mgnieniu oka, albo nawet nieco wolniej, rozprawił się z gustownie odzianymi
panami w czarnych okularach. Jednak już w następnej chwili nieco zdziwiony heros
zdematerializował się i wylądował na dywaniku u św. Piotra, który odebrał mu
ciało słonia i skórzaną pelerynkę, a także pojawiające się wraz z jego wejściem
fanfary.
Jakież
było zdziwienie niedoszłego bohatera, gdy okazało się, że panowie, których
niecałą minutę temu załatwił na cacy, byli pracownikami CBŚ-u, rozpracowującymi
właśnie tzw. „aferę goleniową”. Zajście zaalarmowało trzy siostry (a tak
naprawdę Kosiarza, Wieprzowinę i Bakłażana), które obecnie ukrywają się w
dolinie największej brazylijskiej rzeki. CBŚ nie wszczyna poszukiwań do momentu
zlokalizowania najbliższego geografa, który mógłby zdradzić, jak się owa rzeka
nazywa.
A
niedoszły superheros? Cóż, został strącony w najgłębsze czeluście piekieł, skąd
nie ma już powrotu. No chyba, że „na górze” się pomylą. Ale to raczej się nie
zdarzy. ONI się nie mylą. A już na pewno nie św. Piotr, który jak wiadomo jest
największym wśród Nieomylnych:
-
Spiderman, Superman, SuperSłonik… to wszystko cieniasy. Następnym razem trzeba
będzie wymyślić coś naprawdę sensownego. Może Fantastyczna Surykatka?
Pomyślimy.
Wielka Księga Mądrości Suchych Gnatów: Niżsi ludzie mają serce bliżej ziemi. Jędrzej IV Śniady i Tuxedo