Senne Wcielenie

Od pewnego czasu miewam kolorowe sny :) Jeden z nich był bardzo (jakby to powiedzieć) dziwny. A mianowicie dostarczył mi
czegoś czego nigdy w życiu nie czułem... śmierci oraz (i tu uwaga) reinkarnacji. Spytacie może co to jest (jakby ktoś nie wiedział :))?
Tak traktuje to słownik języka polskiego PWN (według niektórych wschodnich doktryn religijnych: wiara w wielokrotne
odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty; wędrówka dusz; metempsychoza).
W moim śnie było przedstawione to tak: siedzę sobie spokojnie w domu i popijam herbatkę (co za sielanka :)), i coś się dzieje,
zalewa mnie woda, topie się, nie mogę oddychać, umieram, jest ciemno, przeraźliwy pisk, nastała cisza, ciemność i cisza,
rozszerza się jasna mgła, dostrzegam obraz, widzę siebie, piję herbatkę, inaczej wyglądam, mówię w innym języku, ale to ja,
dostrzegam swoją duszę w tym ciele, czuję że tam jestem, chociaż umarłem, moja dusza żyje w innym ciele i ja to czuję.
To (ten), sen był niesamowity, to uczucie, że po śmierci nie ma pustej nieskończoności (nieświadomości) która napawa lękiem.


Jest życie, moje życie, kontynuacja mojego życia, kontynuacja mojego życia bez mojego udziału, kontynuacja mojego życia przez moją duszę.
A co jeżeli to nie jest moja dusza?, jeżeli był już ktoś przede mną, to ja jestem kontynuacją?, moje życie ma być
tylko kontynuacją wiecznego tułania czyjejś duszy?, to wcale nie jest takie różowe. Pomyśl sobie, że twoja dusza
(oczywiście o ile wierzysz w duszę), wcale nie jest twoja tylko np. jakiegoś kolesia który żył 100 lat wcześniej,
który żył 200 lat wcześniej..., 2000 lat wcześniej itd. Może swoje "prawdziwe" dusze te pierwsze (np. otrzymane od boga, jak kto woli) mieli tylko pierwsi?
My jesteśmy tylko ich (dusz) przystankami na drodze wieczności i kontynuujemy ich "życie". Pomyśl, że twoja dusza tak
naprawdę wcale nie jest twoja, dostałeś ją w spadku, i tak samo ją oddasz. Trudno jest myśleć, że jesteśmy tylko STOPami na
drodze duszy i nic po sobie nie pozostawiamy. Może jednak coś pozostawiamy "swojej" duszy (np. najgłębsze przeżycia lub doświadczenie) i
jakaś cząstka nas zostanie przekazana nie tylko naszym dzieciom, ale komuś kto otrzyma naszą duszę.
Choć nie będziecie śię znali to coś was będzię łączyło. Nie zostawisz PUSTKI. Warto w to wierzyć.



PS. Podczas pisania tego arta wpadłem w trans słuchając zespołu QUEEN.
Autor: Grohu mailujcie: mailto:whassup3@gmail.com?subject=WASSUP!!!