Naprawić świat

Są takie dni, i są takie chwile, że widzę sens życia i rozumiem na czym opiera się ten świat. Wiem, co jest ważne w życiu. Jednakże tego typu chwile są bardzo ulotne. Przychodzą tylko wtedy gdy jestem spokojny i mój umysł oczyszczony jest ze wszelkich zmartwień. Widzę wtedy wszystko czysto i wyraźnie. Widzę wtedy coś, co przypomina mi świat, który rządzi się prawami zawartymi w biblii. Wszyscy ludzie powinni się kochać i jednoczyć w smutku i szczęściu, gdyż życie daje porządnego kopa w dupę. Mam wrażenie, że pojedynczy człowiek nie poradziłby sobie w życiu. Wszystko wydaje mi się harmonijne i tak słodko spokojne. Nie ma tu miejsca na gniew i kłótnie. Nie mają one po prostu sensu. Po co kłócić się z kimś? Po co stwarzać sobie nowe problemy? Po co ta nienawiść do drugiej osoby? Jak można w ogóle kogoś pobić, upokorzyć, okraść, zabić? ? ?

 Myślę sobie, że nawet ktoś kogo naprawdę nie lubię nie jest wcale złym człowiekiem i nie mam już do nikogo żadnych pretensji o nic co się kiedyś potoczyło nie tak. Co się stało to się nie odstanie. Czasu nie cofniemy, ale możemy wybaczyć. Wybaczajmy, bo to jedyna droga do prawdziwego spokoju, do prawdziwej wolności. Dopiero oczyszczeni z rozterek możemy dostrzec to co niewidzialne. Dostrzec sedno życia. Zatrzymać się na chwilę, zastanowić się, pomyśleć, zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy sami. Myśleć o innych ludziach jako o przyjaciołach, a nie wrogach. . . . .

Chwile mego olśnienia niestety wreszcie mijają. Cudowne złudzenie umyka. Znów widzę świat takim jaki jest naprawdę. Świat w którym "Człowiek człowiekowi wilkiem". Widzę egoizm ludzi i ich bezsensowne czyny. Widzę slumsa, który widząc cię na ulicy ma chęć wdeptać twój mózg w asfalt. Widzę złodzieja kradnącego samochód z parkingu. Widzę miliardera, który za nic nie podzieli się z nikim swoimi pieniędzmi. Widzę cały brud tego świata i nie mogę się temu przeciwstawić. Nie rozumiem mentalności ludzi. Tego egoizmu. Poczucia wyższości. Braku współczucia. Tej ignorancji, niechęci, zawiści, szyderstwa. Po prostu nie rozumiem. Nie mogę  pojąć dlaczego ludzie są tak ograniczeni. Do czego  zmierzają ? Po co w ogóle żyją? Bo chyba po to żeby zapewnić sobie wygodę, mieć dużo kasy i wybić się ponad innych, żeby móc srać im na głowy z szyderczym uśmiechem na twarzy.

Brutalne zderzenie z rzeczywistością sprawia, że jestem zdołowany i zagubiony. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że świat jest szalonym snem idioty. Że to wszystko nie ma absolutnie żadnego sensu. Te zamykanie się ludzi we własnym otoczeniu, te niezrozumianie, pochopne osądzanie, negatywne myślenie. Dlaczego? Dlaczego tak właśnie jest?

Słyszałem kiedyś taką opinię, że piekła nie ma. Że wymyślił je człowiek, aby mieć jakąś motywację do prawidłowego postępowania. I pewnie tak jest, bo człowiek sam zgotował sobie piekło na ziemi, więc drugiego piekła już nie ma.

Od dawna obserwuję zachowania ludzi. Patrząc na nich sam nie wiem co mam robić. Nie jestem w stanie przeciwstawić się wszystkim. I co gorsze sam widzę w sobie egoizm. "Z kim przystajesz taki sam się stajesz". Jest w tym sporo prawdy. Pomimo, że nie wszyscy są tak beznadziejni, to giną w tłumie hołoty umysłowej.

Chciałbym naprawić świat. Sprawić, że będzie wspaniały. Ale tego po prostu nie da się zrobić...

 

                                           z poważaniem

Spyniu

spyniu13@o2.pl

18.03.2006 godz. 01:15:22