Siema napiszę, a raczej wyjaśnię coś co dla wielu jest najczarniejszą magią (A Ja wyjątkiem nie jestem...), a chodzi o kilka środków stylistycznych. Ta jesteśmy, bądź co bądź, przyszłością Polski (czarno widzę jej losy...) a kto z was wie co oznaczają tak błahe pojęcia jak : inwersja, czy onomatopeja? Nikt? Czyli zgadłem, bo i Ja niedawno miałem trudności z wypowiedzeniem tych słów z ogromnym naciskiem na drugi wyraz. A więc zacznę od końca jak to przystało na prawdziwego Polaka, którym jestem (mówiłem ze czarno widzę przyszłość Polaków?). Ale do rzeczy bez owijania w bawełnę której jakość i tak pozostawia wieeeeele do życzenia. Onomatopeja jest to środek stylistyczny, a jakże by inaczej, który ma za zadanie naśladować brzmienia poza języczne, czyli odgłosów natury, odgłosów spuszczającej się wody w toalecie, czy chociażby efektów muzycznych (Umc, umc, umc, umc). Ale to nie wszystko! Onomatopeja jest 2 in 1 ponieważ pod jej sztandarem pałęta się też taka regółka która głosi iż celowe zestawienia dźwięków wypowiedzi jest również Onomatopeją! Przykładem tago bajera jest znany wiersz miłośnika zieleni Juliana Tuwima pod tytułem "Lokomotywa" ["Ruszyła maszyna po szynach ospale(...)]. Inwersja brzmi jak jakaś mega buła z wielkim mięchem ociekającym tłuszczem, ale niestety nią nie jest. Nałogowo nadużywana przez artystów baroku, ma za zadanie wzbudzić uczucia, emocję czytelnika. Inwersja jest to środek stylistyczny bazujący na przestawianiu szyku wyrazów co powinno wzmocnić jakiś wyraz. Mój przykład to "Miłość, cuda te czyni" co wyraźnie podkreśla słowo miłość. Od tego środka stylistycznego był też uzależniony Mistrz Yoda który był zielony w gramatyce. A żeby uprzedzić meilową\telefoniczną krytyką powiem że jest to w pełni zgodne z regułką z poprzedniego miecha, ponieważ to PODKREŚLA dany wyraz a nie go POMAGA ZAPAMIĘTAĆ. Ot, co!
Hodlum
hodlum@o2.pl