|
EXtra
Wywiad z Tomaszem Jarońskim
Komentator Eurosportu, Tomasz Jaroński to bez wątpienia jeden z najlepszych dziennikarzy sportowych w Polsce. Jego charakterystyczny głos, świetne oddawanie atmosfery oraz wielka wiedza i profesjonalizm dało w Polsce kolarstwu i biathlonowi wielu sympatyków. Wywiad z tym wspaniałym sprawozdawcą nie będzie jednak dotyczył aktualnych wydarzeń sportowych, ale samego Pana Tomasza - jego dziecięcych marzeń, dziennikarskiej kariery i kilku innych interesujących rzeczy. Zapraszam do lektury.
- Panie Tomaszu, każdy jako dziecko ma marzenia, czy te Pańskie związane były ze sportem?
- Sportem interesowałem się zawsze, w wieku 8 lat czytałem miesięcznik "Lekkoatletyka", "PS", wiedziałem wszystko o piłkarzach I, II i III ligi. Wyścig Pokoju miałem w małym palcu, znałem wszystkie rekordy Polski i świata w lekkoatletyce. Kiedy mając bodajże 9 lat byłem na kolonii i zorganizowano tam quiz sportowy, ale najmłodsza grupa, w której byłem, nie mogła delegować przedstawiciela, bowiem uznano, że jesteśmy za mali. Popłakałem się i pani, dla świętego spokoju, zgłosiła mnie poza konkursem. Wygrałem, i to w cuglach. Do dziś pamiętam więcej sportowych wyników i składów z lat 60. i 70. niż późniejszych. Sportem zaraził mnie starszy o 2 lata brat. Trenowaliśmy wiele dyscyplin, ale nic dłużej..
- Jak Pan trafił do polskiego Eurosportu?
- 18 lat pracowałem w "Przeglądzie Sportowym", gdy ta gazeta był prawdziwym przeglądem sportowym. Kiedy w Eurosporcie powstała polska wersja językowa, Witold Domański zaproponował mi komentowanie kolarstwa i tak już zostało.
|
|
- Zdaniem wielu kibiców wraz z Krzysztofem Wyrzykowskim tworzy Pan najlepszy duet komentatorów w Polsce. Skąd się Panowie znacie i w czym tkwi sekret Waszej doskonałej współpracy?
- Łączy nas znajomość z Lechem Cergowskim, który dla Krzyśka był przyjacielem, a dla mnie profesorem.
|
|
| Tomasz Jaroński | |
Poznaliśmy się dawno, na wyścigu kolarskim we Włoszech. Kilka lat temu zaczęliśmy razem komentować Tour de France, a później biathlon, którego uczyłem się od Krzysztofa. Sekret? Przygotowanie, brak rywalizacji pomiędzy nami, poczucie humoru. Na dodatek my ze sobą rozmawiamy, a Krzysztof jest mistrzem w budowaniu nastroju. W sumie - dobrze się nam pracuje.
- Słyszałem, że jako dziecko mieszkał Pan w Iraku. Jeśli tak, to jaki był to okres i co zmusiło Pańską rodzinę do mieszkania w tym egzotycznym kraju?
- W Iraku byłem rok, po maturze w 1974 roku, ojciec był na kontrakcie w Bagdadzie (inżynier geodeta), a ja studiowałem rok na miejscowym uniwersytecie.
- Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych, wspaniałych relacji.
Autor: Michał Cieślak
Skomentuj
na forum >>
| |