strona: 31 xx        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Tenis ziemny

Przegląd marca


Marzec się kończy, a najlepsi tenisiście świata wciąż nie cieszą oczu kibiców w Europie. Śnieg nie ustępuje, a turnieje wciąż rozgrywane są poza Starym Kontynentem. Marzec przyniósł nam kilka ciekawych rezultatów. Szczególne powody do radości mieli także i Polacy.

Pierwszą osobą, która w trzecim miesiącu roku przyniosła wielką chlubę polskiemu tenisowi była dwudziestodwuletnia Marta Domachowska startująca w Memphis. Od początku radziła sobie bardzo dobrze. Pierwsze problemy przyszły dopiero w ćwierćfinale, w którym mierzyła się z Amerykanką Laurą Graneville. Rozstawiona z szóstką Polka wygrała oba sety po 6-4. Fazę wyżej stanęła naprzeciw rodaczki Graneville, Jill Craybas. Z nią Marcie poszło w zawrotnym tempie. Oddała rywalce zaledwie jednego gema. Nasza zawodniczka trzeci raz w karierze stanęła przed szansą wygrania turnieju WTA. W swoim debiucie na najwyższym szczeblu przegrała z Rosjanką Marią Szarapową, a w drugim podejściu z Hiszpanką Anabel Mediną-Garrigues. Tym razem po przeciwnej stronie kortu znalazła się rok młodsza Szwedka Sofia Arvidsson. Premierowy set zakończył się zwycięstwem Skandynawki. Drugi na swoją korzyść rozstrzygnęła Polka. W trzecim ponownie lepsza okazała się Arvidsson i to ona wyjechała ze Stanów z czekiem o najwyższej wartości. Za to Domachowska awansowała na 40. pozycję w rankingu WTA, najwyższą w karierze.

Jeszcze większą satysfakcję przyniosły nam marcowe wyniki naszego eksportowego debla Mariusz Fyrstenberg – Marcin Matkowski. Swój pierwszy występ w bieżącym miesiącu zaliczyli w Costa de Sauipe. Brnęli przez kolejnych przeciwników prawie jak burza. W ćwierćfinale bez problemów rozprawili się z Hiszpanami Alberto Martinem i Fernando Vicente. W półfinale po ciężkim boju dali radę Brazylijczykom Andre Sa i Gustavo Kuertenowi. Zmęczeni tym wyczynem w decydującym spotkaniu nie dali rady Czechom Loukasowi Dlouhemu i Pavlowi Viznerowi. Warto wspomnieć, że Dlouhy wygrał w lutym halowy Turniej KGHM E-Max Polish Indoors we Wrocławiu. Swojego osiągnięcia z Costa de Saupie „Frytka” i „Matka” nie powtórzyli w Acapulco. Przegrali dopiero w półfinale z Włochami Potito Starace i Filippo Volondarim. Szkoda, że po tak dobrych występach zawiedli w docelowej marcowej imprezie w Indian Wells, żegnając się z nią już w drugiej rundzie.

Turniej żeński w Dunaju obfitował w niespodzianki. Za największą z pewnością należy uznać ćwierćfinałową porażki Francuzki Amelie Mauresmo. Po dwóch długich i ciężkich setach liderka klasyfikacji „Champions Race” uległa Rosjance Swietłanie Kuzniecowej. Oprócz niej w półfinale znalazły się jej krajanka Szarapowa (piętro niżej triumf nad Martiną Hingis), Belgijka Justin Henin-Hardenne i Amerykanka Lindsay Davenport. W półfinałach rodaczka Kim Clijsters wyeliminowała Kuzniecową, a Amerykanka przegrała ze zwyciężczynią Wimbledonu. W starciu turniejowej czwórki i trójki Słowianka dotrzymywała kroku przeciwniczce. Drugi oddała prawie bez walki, umożliwiając Justin uszczknięcie największej sumy z przeznaczonego na nagrody miliona dolarów.

Również rozgrywki w Dausze nie przebiegały z oczekiwaniami organizatorów. Już w pierwszej rundzie odpadły dwie z faworytek do końcowego zwycięstwa. Amerykanka Mashona Washington i Włoszka Roberta Vinci wyeliminowały odpowiednio Francescę Schiavone i Rosjankę Jelenę Lichowczewą. Od początku wyśmienicie radziła sobie ex-królowa tenisa, Martina Hingis. Większy opór napotkała dopiero w ćwierćfinale, pokonując Swietłanę Kuzniecową. Niestety, Szwajcarka zatrzymała się w walce o finał, ulegając Amelie Mauresmo. Rywalką Francuzki okazała się Nadia Pietrowa. Amelie ma chyba rosyjski kompleks, bo jak w Dunaju, tak i w Dausze uległa sportsmence z tego kraju. Wynik finału, to 7-5, 6-3 dla Nadii.

Pierwszy z ciekawszych turniejów męski zorganizowano w hali w Rotterdamie (jedyne marcowe rozgrywki w Europie). Wydawało się, że murowanym kandydatem do odniesienia zwycięstwa jest Rosjanin Nikołaj Dawidienko. Jednak odpadł w półfinale, ulegając Radkowi Stepankowi. Czech w finale spotkał się z Belgiem Christophem Rochusem. Belg stawiał opór jedynie w drugim secie, po pierwszym przegranym do zera, a Stepanek wygrał po raz pierwszy w karierze.





W Memphis po raz kolejny w tym roku powrót do wielkiej formy potwierdził reprezentant naszych zachodnich sąsiadów, Tommy Haas. W ćwierćfinale pokonał Paula Capdeville z Chile, a w półfinale sprostał Francuzowi Julienowi Benneteau, pogromcy Andy’ego Roddicka. W ostatnim meczu Niemiec stanął oko w oko ze Szwedem Robinem Soederlingiem, któremu oddał zaledwie pięć gemów.

Kilka znanych nazwisk wzięło udział w innym turnieju rozgrywanym na terenie Stanów Zjednoczonych, a dokładniej w Las Vegas. Z najbardziej znanych tenisistów zjawili się tam Amerykanin Jamek Blake i Australijczyk Lleyton Hewitt. I ci dwaj zawodnicy spotkali się w finale, ogrywając mecz wcześniej odpowiednio Chorwata Ivo Karlovicia i Amerykanina Paula Goldsteina. Pierwszym set, bardzo wyrównany zakończył się zwycięstwem reprezentanta gospodarzy 7-5.. W drugim gracz z Antypodów oddał rywalowi dwa gemy. Na swoje nieszczęście w decydującym starciu uszczknął zaledwie trzy, a zatriumfował Blake.

Zdecydowanie najsłynniejsze postacie światowego tenisa zjechały do Dubgaju, z liderem obu rankingów Rogerem Federerem i powracającym po długiej kontuzji Rafaelem Nadalem na czele. Zdecydowanym faworytem był Szwajcar, który w drodze do finału wyeliminował między innymi Czecha Robina Vika i Rainera Schuetlera. Tam okazało się, że jego przeciwnik to zwycięzca ostatniego Rollanda Garrosa. Ten pokonał przede wszystkim Anglika Tima Henmana i Rosjanina Michaiła Jużnego. Już w przeddzień ostatniego meczu wszyscy wiedzieli, że czeka ich pasjonująca rywalizacja. Pierwszego seta dość łatwo 6-2 wygrał zwycięzca z Melbourne. W następnym przegrał 4-6. W trzeciej decydującej partii ponownie 6-4 lepszy okazał się syn byłego stopera Barcelony.

Docelową imprezą tenisową marca był bez wątpienia turniej w amerykańskim Indian Wells. Nie ułożył się on pomyślnie zarówno dla Marcina Makowskiego i Mariusza Fyrstenberga, jak i dla Marty Domachowskiej, którzy odpadli bardzo wcześnie. W turnieju żeńskim wielką ochotę na zwycięstwo miały przede wszystkim Rosjanki – Jelena Dementiewa i Maria Szarapowa. Na silniejszy opór trafiły dopiero w półfinałach. Druga z nich, konsekwentnie realizując taktykę, 6-3, 6-3 pokonała Szwajcarkę Hingis. Pierwsza stoczyła bardzo zaciętą walkę o finał z Justin Henin-Hardenne. Po przespanej pierwszej partii w następnych walczyła jak lwica. Belgijka nie dawała za wygraną, ale ostatecznie uległa w dwóch następnych setach po 5-7. Zatem mecz o zwycięstwo okazał się wewnętrzną sprawą Federacji Rosyjskiej. W nim Dementiewa została rozbita przez osiemnastoletnią Szarapową, dla której to zwycięstwo było jedenastym w karierze.

Niemniej ciekawy był turniej męski. Do zwycięstwa bukmacherzy typowali tych, którzy ubiegali się o wygraną w Dubaju, Federera i Nadala. Także i tym razem obaj szli, jak burza, doprawiając z kwitkiem kolejnych rywali. Hiszpan w ćwierćfinale tylko w pierwszym secie wymęczył zwycięstwo 7-5 z rewelacją Australia Open, dwudziestoletnim Marcosem Baghdatisem. Drugiego Cypryjczyk bez walki oddał do zera. W półfinale faworyzowany syn byłego stopera Barcy i Malborki poległ przeciwko reprezentantowi gospodarzy Jamesowi Blake’owi. Temu w finale przyszło zmierzyć się z rozstawionym z jedynką Szwajcarem Federerem. W pierwszym secie toczył z nim wyrównany bój. W drugim ugrał już trzy gemy, a czwartego oddał do zera. Lider obu rankingów stał się w ten sposób pierwszym tenisistą w historii, który wygrał ten turniej.

Marzec pokazał, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dotyczy to zwłaszcza Amelie Mauresmo, która dwukrotnie została zatrzymana przez zawodniczki z Rosji – Swietłanę Kuzniecową i Nadię Pietrową. Lepiej miała się sytuacja z władcą kortów Rogerem Federerem, który po długim czasie też znalazł pogromcę w osobie powracającego po kontuzji Rafaela Nadala. Do Rollanda Garrosa zostały trzy miesiące. W walce o zwycięstwo, oprócz Szwajcara, Francuzki i Rosjanek, mogą się liczyć także: Jamek Blade, ww. Hiszpan Nadal oraz Martina Hingis i Jelena Dementiewa. Zobaczymy, co ci zawodnicy pokażą na coraz cieplejszym Starym Kontynencie.


Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>