|
Tenis ziemny
Przegląd marca
Marzec się kończy, a najlepsi tenisiście świata wciąż nie
cieszą oczu kibiców w Europie. Śnieg nie ustępuje, a turnieje wciąż rozgrywane
są poza Starym Kontynentem. Marzec przyniósł nam kilka ciekawych rezultatów.
Szczególne powody do radości mieli także i Polacy.
Pierwszą osobą, która w trzecim miesiącu roku przyniosła
wielką chlubę polskiemu tenisowi była dwudziestodwuletnia Marta Domachowska startująca w Memphis. Od
początku radziła sobie bardzo dobrze. Pierwsze problemy przyszły dopiero w
ćwierćfinale, w którym mierzyła się z Amerykanką Laurą Graneville. Rozstawiona z szóstką Polka wygrała oba sety po 6-4.
Fazę wyżej stanęła naprzeciw rodaczki Graneville, Jill Craybas. Z nią Marcie poszło w zawrotnym tempie. Oddała rywalce
zaledwie jednego gema. Nasza zawodniczka trzeci raz w karierze stanęła przed
szansą wygrania turnieju WTA. W swoim debiucie na najwyższym szczeblu przegrała
z Rosjanką Marią Szarapową, a w
drugim podejściu z Hiszpanką Anabel Mediną-Garrigues.
Tym razem po przeciwnej stronie kortu znalazła się rok młodsza Szwedka Sofia Arvidsson. Premierowy set zakończył się
zwycięstwem Skandynawki. Drugi na swoją korzyść rozstrzygnęła Polka. W trzecim
ponownie lepsza okazała się Arvidsson i to ona wyjechała ze Stanów z czekiem o
najwyższej wartości. Za to Domachowska awansowała na 40. pozycję w rankingu
WTA, najwyższą w karierze.
Jeszcze większą satysfakcję przyniosły nam marcowe wyniki
naszego eksportowego debla Mariusz Fyrstenberg
– Marcin Matkowski. Swój pierwszy
występ w bieżącym miesiącu zaliczyli w Costa de Sauipe. Brnęli przez kolejnych
przeciwników prawie jak burza. W ćwierćfinale bez problemów rozprawili się z
Hiszpanami Alberto Martinem i
Fernando Vicente. W półfinale po
ciężkim boju dali radę Brazylijczykom Andre Sa i Gustavo Kuertenowi.
Zmęczeni tym wyczynem w decydującym spotkaniu nie dali rady Czechom Loukasowi Dlouhemu i Pavlowi Viznerowi. Warto wspomnieć, że Dlouhy wygrał w lutym halowy Turniej
KGHM E-Max Polish Indoors we Wrocławiu. Swojego osiągnięcia z Costa de Saupie
„Frytka” i „Matka” nie powtórzyli w Acapulco. Przegrali dopiero w półfinale z
Włochami Potito Starace i Filippo Volondarim. Szkoda, że po tak dobrych
występach zawiedli w docelowej marcowej imprezie w Indian Wells, żegnając się z
nią już w drugiej rundzie.
Turniej żeński w Dunaju obfitował w niespodzianki. Za
największą z pewnością należy uznać ćwierćfinałową porażki Francuzki Amelie Mauresmo. Po dwóch długich i ciężkich
setach liderka klasyfikacji „Champions Race” uległa Rosjance Swietłanie Kuzniecowej. Oprócz niej w półfinale
znalazły się jej krajanka Szarapowa (piętro niżej triumf nad Martiną Hingis), Belgijka Justin Henin-Hardenne i Amerykanka Lindsay Davenport. W półfinałach rodaczka Kim Clijsters wyeliminowała Kuzniecową, a
Amerykanka przegrała ze zwyciężczynią Wimbledonu. W starciu turniejowej czwórki
i trójki Słowianka dotrzymywała kroku przeciwniczce. Drugi oddała prawie bez
walki, umożliwiając Justin uszczknięcie największej sumy z przeznaczonego na
nagrody miliona dolarów.
Również rozgrywki w Dausze nie przebiegały z oczekiwaniami
organizatorów. Już w pierwszej rundzie odpadły dwie z faworytek do końcowego
zwycięstwa. Amerykanka Mashona Washington
i Włoszka Roberta Vinci
wyeliminowały odpowiednio Francescę Schiavone
i Rosjankę Jelenę Lichowczewą. Od
początku wyśmienicie radziła sobie ex-królowa tenisa, Martina Hingis. Większy
opór napotkała dopiero w ćwierćfinale, pokonując Swietłanę Kuzniecową.
Niestety, Szwajcarka zatrzymała się w walce o finał, ulegając Amelie Mauresmo.
Rywalką Francuzki okazała się Nadia Pietrowa.
Amelie ma chyba rosyjski kompleks, bo jak w Dunaju, tak i w Dausze uległa
sportsmence z tego kraju. Wynik finału, to 7-5, 6-3 dla Nadii.
Pierwszy z ciekawszych turniejów męski zorganizowano w hali
w Rotterdamie (jedyne marcowe rozgrywki w Europie). Wydawało się, że murowanym
kandydatem do odniesienia zwycięstwa jest Rosjanin Nikołaj Dawidienko. Jednak odpadł w półfinale, ulegając Radkowi Stepankowi. Czech w finale spotkał się
z Belgiem Christophem Rochusem. Belg
stawiał opór jedynie w drugim secie, po pierwszym przegranym do zera, a Stepanek wygrał po raz pierwszy w
karierze.
|
|
W Memphis po raz kolejny w tym roku powrót do wielkiej
formy potwierdził reprezentant naszych zachodnich sąsiadów, Tommy Haas. W ćwierćfinale pokonał Paula Capdeville z Chile, a w półfinale
sprostał Francuzowi Julienowi Benneteau,
pogromcy Andy’ego Roddicka. W
ostatnim meczu Niemiec stanął oko w oko ze Szwedem Robinem Soederlingiem, któremu oddał zaledwie pięć gemów.
Kilka znanych nazwisk wzięło udział w innym turnieju
rozgrywanym na terenie Stanów Zjednoczonych, a dokładniej w Las Vegas. Z
najbardziej znanych tenisistów zjawili się tam Amerykanin Jamek Blake i Australijczyk Lleyton Hewitt. I ci dwaj zawodnicy spotkali
się w finale, ogrywając mecz wcześniej odpowiednio Chorwata Ivo Karlovicia i Amerykanina Paula Goldsteina. Pierwszym set, bardzo
wyrównany zakończył się zwycięstwem reprezentanta gospodarzy 7-5.. W drugim
gracz z Antypodów oddał rywalowi dwa gemy. Na swoje nieszczęście w decydującym
starciu uszczknął zaledwie trzy, a zatriumfował Blake.
Zdecydowanie najsłynniejsze postacie światowego tenisa
zjechały do Dubgaju, z liderem obu rankingów Rogerem Federerem i powracającym po długiej kontuzji Rafaelem Nadalem na czele. Zdecydowanym
faworytem był Szwajcar, który w drodze do finału wyeliminował między innymi
Czecha Robina Vika i Rainera Schuetlera. Tam okazało się, że jego
przeciwnik to zwycięzca ostatniego Rollanda Garrosa. Ten pokonał przede
wszystkim Anglika Tima Henmana i
Rosjanina Michaiła Jużnego. Już w
przeddzień ostatniego meczu wszyscy wiedzieli, że czeka ich pasjonująca
rywalizacja. Pierwszego seta dość łatwo 6-2 wygrał zwycięzca z Melbourne. W
następnym przegrał 4-6. W trzeciej decydującej partii ponownie 6-4 lepszy
okazał się syn byłego stopera Barcelony.
Docelową imprezą tenisową marca był bez wątpienia turniej w
amerykańskim Indian Wells. Nie ułożył się on pomyślnie zarówno dla Marcina
Makowskiego i Mariusza Fyrstenberga, jak i dla Marty Domachowskiej, którzy
odpadli bardzo wcześnie. W turnieju żeńskim wielką ochotę na zwycięstwo miały
przede wszystkim Rosjanki – Jelena Dementiewa
i Maria Szarapowa. Na silniejszy opór trafiły dopiero w półfinałach. Druga z
nich, konsekwentnie realizując taktykę, 6-3, 6-3 pokonała Szwajcarkę Hingis.
Pierwsza stoczyła bardzo zaciętą walkę o finał z Justin Henin-Hardenne. Po
przespanej pierwszej partii w następnych walczyła jak lwica. Belgijka nie
dawała za wygraną, ale ostatecznie uległa w dwóch następnych setach po 5-7.
Zatem mecz o zwycięstwo okazał się wewnętrzną sprawą Federacji Rosyjskiej. W
nim Dementiewa została rozbita przez osiemnastoletnią Szarapową, dla której to
zwycięstwo było jedenastym w karierze.
Niemniej ciekawy był turniej męski. Do zwycięstwa
bukmacherzy typowali tych, którzy ubiegali się o wygraną w Dubaju, Federera i
Nadala. Także i tym razem obaj szli, jak burza, doprawiając z kwitkiem
kolejnych rywali. Hiszpan w ćwierćfinale tylko w pierwszym secie wymęczył
zwycięstwo 7-5 z rewelacją Australia Open, dwudziestoletnim Marcosem Baghdatisem. Drugiego Cypryjczyk bez walki
oddał do zera. W półfinale faworyzowany syn byłego stopera Barcy i Malborki
poległ przeciwko reprezentantowi gospodarzy Jamesowi Blake’owi. Temu w finale
przyszło zmierzyć się z rozstawionym z jedynką Szwajcarem Federerem. W
pierwszym secie toczył z nim wyrównany bój. W drugim ugrał już trzy gemy, a
czwartego oddał do zera. Lider obu rankingów stał się w ten sposób pierwszym
tenisistą w historii, który wygrał ten turniej.
Marzec pokazał, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Dotyczy to zwłaszcza Amelie Mauresmo, która dwukrotnie została zatrzymana przez
zawodniczki z Rosji – Swietłanę Kuzniecową i Nadię Pietrową. Lepiej miała się
sytuacja z władcą kortów Rogerem Federerem, który po długim czasie też znalazł
pogromcę w osobie powracającego po kontuzji Rafaela Nadala. Do Rollanda Garrosa
zostały trzy miesiące. W walce o zwycięstwo, oprócz Szwajcara, Francuzki i
Rosjanek, mogą się liczyć także: Jamek Blade, ww. Hiszpan Nadal oraz Martina
Hingis i Jelena Dementiewa. Zobaczymy, co ci zawodnicy pokażą na coraz
cieplejszym Starym Kontynencie.
Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski
Skomentuj
na forum >>
| |