strona: 30 xx        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Lekkoatletyka

Hattrick w Moskwie


Z tarczą wracają polscy lekkoatleci z HMŚ rozegranych (10-12 marca) w Moskwie. Zawody w stolicy Rosji były pierwszą poważną imprezą w tym roku, a zarazem ostatnim tak istotnym sprawdzianem formy dla europejskich reprezentacji, przed zbliżającymi się sierpniowymi ME na otwartym stadionie w Goteborgu. W Moskwie nasi zawodnicy wywalczyli łącznie 3 medale i 8 miejsc punktowanych. Pod tym względem to drugi dorobek „biało- czerwonych” w historii występów na HMŚ, lepiej było tylko 7 lat temu w japońskim Maebaschi.

Do stolicy Rosji wysłaliśmy 23 sportowców (12 pań i 11 panów). Z tego grona najbardziej liczyliśmy oczywiście na nasz tyczkarski duet: Anna Rogowska/ Monika Pyrek, a także Lidię Chojecką (powracającą do wielkiego biegania po długiej kontuzji), czy wreszcie na kulomiota Tomasza Majewskiego. Medalowe szanse wiązaliśmy też ze startami obu naszych sztafet, a niespodzianki mogliśmy upatrywać u naszych młodych skoczków wzwyż. Mimo kilku słabych występów, chociażby wspomnianych już skoczków, bilans MŚ jest korzystny dla Polskiej reprezentacji.

Rosja- Polska 2:1
Z niecierpliwością (co zrozumiałe) oczekiwaliśmy przede wszystkim na żeński konkurs tyczki,
| Anna Rogowska |
z udziałem naszych uroczych zawodniczek. Również moskiewskie gazety na stronach sportowych za najbardziej atrakcyjne na tych mistrzostwach uznały pojedynek dwóch Polek z „carycą tyczki” Isinbajewą i powracającą do niezłej dyspozycji Fieofanową. Faktycznie po raz kolejny oglądaliśmy piękny pojedynek Polsko- Rosyjski. Po cichu liczyliśmy na dwa medale w tej konkurencji, choć już po pierwszych próbach wykonywanych przez Fieofanową, wiedzieliśmy że może być o nie ciężko.

Wielka faworytka tych mistrzostw Isinbajewa, zaczęła ten konkurs w swoim stylu, czyli dopiero od wysokości 4,60m, którą spokojnie zaliczyła, a później na luzie, z czapką na twarzy oczekiwała co zrobią jej rywalki. Nieco nerwowo natomiast poczynały sobie Polki. Anna Rogowska miała problemy już przy 4,40m, a Monika Pyrek przy 4,50m.

Ta druga miała w Moskwie słabszy dzień i ostatecznie udało jej się osiągnąć wysokość tylko 4,65m, co oznaczało iż srebrna medalistka z MŚ z otwartego stadionu z Helsinek sprzed roku, tym razem na podium nie stanie. Tak więc znowu musimy czekać na moment, kiedy obie Polki pojawią się wreszcie obok siebie „na pudle”. Tymczasem z każdą próbą rozkręcała się Anna Rogowska, którą mocno naciskała Fieofanowa. Ostatecznie Polka skutecznie się obroniła, skacząc w drugiej próbie 4,75m, Feofanowa uzyskała o 5cm gorszy rezultat. Najmniejszym nakładem sił złoty medal wywalczyła Jelena Isinbajewa, której do zwycięstwa wystarczył wynik 4,80m. Hierarchia żeńskiej tyczki znowu nie została zachwiana, chociaż Anna Rogowska zarzeka się, że już w Goteborgu pokusi się o sprawienie niespodzianki i pokonanie Isinbajewej. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, ale nawet jeśli się to nie uda, to każdy medal obu naszych zawodniczek przyjmiemy znowu z wielkim zadowoleniem.

Dziewczyna co lubi brąz
Pierwszą która otworzyła w Moskwie medalowe konto dla Polski była Lidia Chojecka. Swoją bardzo dobrą formę sygnalizowała już przed MŚ, chociażby na Pucharze Europy w Levien. Miała możliwość startu na dwóch dystansach: 1500m i 3000m, ostatecznie skupiła się na tym drugim i to z jakim skutkiem. Trochę obawialiśmy się o powrót naszej znakomitej biegaczki do światowej rywalizacji, po prawie rocznej nieobecności spowodowanej kontuzją. Na szczęście pani Lidia rozwiała wszystkie nasze wątpliwości i w doskonałym stylu sięgnęła po brązowy medal MŚ. Dla Chojeckiej był to już trzeci medal HMŚ i to trzeci brązowy, ale pierwszy na dystansie 3000m. Polka znakomicie rozłożyła siły w tym biegu, przez większą część dystansu mądrze trzymając się za plecami Rosjanek i Etiopek. Na ostatnim okrążeniu Lidia Chojecka zaatakowała - wyprzedziła jedną Rosjankę i jedną Etiopkę - kończąc bieg na trzecim miejscu z najlepszym wynikiem w tym roku - 8.42,59. Wygrała, podobnie jak przed dwoma laty w Budapeszcie, Meseret Defar z Etiopii (8.38,80) przed rekordzistką świata, Lidią Szobuchową (8.42,18). Miejmy nadzieję że najwyższa forma naszej biegaczki dopiero nadejdzie i na sierpniowych ME pani Lidia powalczy o złoty medal.



Nowi Lisowczycy

W ostatnim dniu rywalizacji w moskiewskich mistrzostwach polskiego kibica interesowały przede wszystkim finały obu sztafet 4x400m, w których oczywiście nie mogło nas zabraknąć. Ze wspaniałej ekipy trenera Lisowskiego, która na HMŚ zdobywała medale: srebrny (1999 r.- Maebaschi) i złoty (2001 r.- Lizbona) startuje jeszcze tylko Piotr Rysiukiewicz, który jednak z powodu kontuzji do Moskwy nie pojechał. Mamy za to wspaniałą młodzież, która stara się nawiązać do sukcesów swoich starszych kolegów.

Mimo absencji Rysiukiewicza, nasi młodzi czterystumetrowcy spisali się w Moskwie znakomicie. Biało-czerwoni, biegnący w składzie: Daniel Dąbrowski, Marcin Marciniszyn, Rafał Wieruszewski, Piotr Klimczak osiągnęli czas 3.04,67 i ulegli jedynie Amerykanom - 3.03,24. W finale nie zobaczyliśmy co prawda odwiecznych rywali naszej ekipy na światowych bieżniach- Jamajczyków- (kontuzja jednego z zawodników w eliminacjach) i reprezentantów Bahama- (zostali zdyskwalifikowani w eliminacjach), ale w niczym nie umniejsza to osiągnięcia naszej sztafety. Polacy niemal od początku do końca utrzymywali wysokie tempo i starali się trzymać jak najbliżej ekipy USA, udawało się to do trzeciej zmiany, później Amerykanie narzucili bardzo mocne tempo i spokojnie wywalczyli złoty medal. Nasi dwaj ostatni zawodnicy skupili się już bardziej na obronie drugiej pozycji, niż walce z Amerykanami, co mimo dobrej postawy trzecich na mecie Rosjan, pozwoliło nam na wywalczenie srebrnych medali.

Dzięki temu medalowi zdobytemu przez naszych biegaczy zostaje potwierdzone, że wciąż liczymy się w tej konkurencji na świecie. Ci młodzi zawodnicy najlepsze lata maja jeszcze przed sobą i na pewno nie raz będziemy mieli z nich pociechę. Cieszy na pewno fakt, że zachowana została w Polsce ogromna praca trenera Lisowskiego i jego olbrzymie doświadczenie, które musi zaprocentować już niedługo u tych „nowych Lisowczyków”.

Blisko medalu były także nasze panie (srebrne medalistki HME sprzed roku), które brązowe medale przegrały po pasjonującej końcówce. Małgorzata Pskit, biegnąca na ostatniej prostej do mety, niefortunnie dała się wyprzedzić po wewnętrznej zawodniczce Białorusi i Polki tym razem musiały się obejść smakiem. Klasą dla siebie były gospodynie Rosjanki, które o niemal 4s wyprzedziły drugie na mecie Amerykanki.

Ostatecznie w klasyfikacji medalowej Polska zajęła 12 miejsce, a wśród ekip z Europy- 6 lokatę. To dobry rezultat, choć na pełną tegoroczną weryfikację naszych lekkoatletów, musimy poczekać do ME na otwartym stadionie w sierpniu. Miejmy nadzieję że oprócz medalistów z Moskwy, równie dobrze zaprezentują się tam też inni nasi zawodnicy, a w Goteborgu nasza „królowa sportu” walczyć będzie o miejsce wśród pięciu najlepszych ekip na starym kontynencie.

Bez poruszenia na świecie
HMŚ w Moskwie nie przyniosły zbyt wielu niespodzianek i wartościowych rezultatów, choć niektóre wydarzenia na pewno przejdą do historii światowej lekkoatletyki. Przypomnijmy kilka z nich.
- Królowa 800m czyli Maria Mutola - znów pokazała wielką klasę i potwierdziła, że mimo już nie najmłodszego wieku, wciąż pozostaje w świetnej formie. W Moskwie zawodniczka Mozambiku sięgnęła po swój siódmy złoty medal na HMŚ.
- Dystans 400m wśród mężczyzn przeżył w Moskwie prawdziwą zmianę pokoleniową. Nie dość że na podium nie stanął żaden z Amerykanów, to srebrny medal wywalczył prawie nikomu nieznany California Molefe z Botswany.
- Faworyt gospodarzy w biegu na 800m- Jurij Borzakowski, tym razem musiał uznać wyższość reprezentantów Afryki i zadowolić się brązowym krążkiem.
- Konkurs pchnięcia kulą wygrał Amerykanin Reese Hoffa z bardzo dobrym rezultatem 22,11m. Ponad granicę 22m nie pchano na zawodach tej rangi już bardzo długo.
-W konkursie siedmioboju doszło do sporej niespodzianki i zwycięstwa Niemca Andre Niklausa, który wykorzystał dużo słabszą formę Romana Seberle i Bryana Claya.
- W klasyfikacji medalowej bezkonkurencyjni okazali się gospodarze, którzy w Moskwie wywalczyli aż 18 medali, w tym 8 złotych, za nimi uplasowali się zawodnicy USA z 13 medalami, Polska ostatecznie na miejscu 12.


Autor: Marek Mirek

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>