|
Sporty zimowe
Biathlon - PŚ w Oslo
Zima się skończyła. Także sezon 2005-06 biatlonowego
Pucharu Świata wraz z zawodami w Oslo przeszedł już do historii. Choć to
właśnie w podstołecznym Holmenkollen zapadały ostatecznie rozstrzygnięcia
dotyczące końcowej klasyfikacji PŚ, już przed czwartkowymi zawodami nie było
wątpliwości, co do kolejności na zakończenie sezonu.
Bo trudno było nie przypuszczać, żeby będący w
największym ostatnio gazie Bjoerndalen i Sikora nie wykorzystali szansy i nie
wyprzedzili swoich gasnących w oczach konkurentów w walce o miejsce w
generalce. Ostatecznie Bjoerndalen wyprzedził swojego rywala Rafaela Poiree aż
o 119 punktów, mimo, że jeszcze przed czwartkowymi zawodami prowadził Francuz.
Trzecie miejsce utrzymał Fischer, a na czwartym sezon skończył Sikora, spychając
na piąte kolejnego Niemca- Roescha.
W kończących sezon zawodach klasą sam dla siebie
był Bjoerndalen, który triumfował trzykrotnie. Powody do radości może mieć
również Sikora, który dzięki piątemu miejscu w sprincie zdobył w tej
konkurencji małą kryształową kulę. Dwa dni później na dochodzenie, mimo dwóch
pudeł był już drugi, Bjoerndalen wyprzedził go pomimo czterech karnych rund.
Sznsę na kolejne trofeum Sikora miał w biegu ze startu wspólnego, ale
zaprzepaścił ją drugim strzelaniem, kiedy spudłował czterokrotnie, zajmując
ostatecznie 15 miejsce. Kompletnie pogubił się za to Poiree, który praktycznie
bez walki oddał Bjoerndalenowi końcowe zwycięstwo, choć po dobrym początku
sezonu wydawało się, że Norweg nie ma szans na dogonienie Francuza. Dla Bjoerndalena
były to zaś zwycięstwa numer 61, 62 i 63 w PŚ. Tym samym w klasyfikacji
wszcechczasów wysunął się on na drugie miejsce i do absolutnego lidera Ingmara
Stenmarka traci 25 triumfów. Zważywszy, że zamierza startować do 2010 roku,
rekord ten nie wydaje się być nie do pobicia.
|
|
Wśród Pań wszystko rozstrzygnęło się już wcześniej, Triumf przypadł Niemce Kati Wilhelm, druga była Szwedka
Olofsson, a trzecia Martina Glagow. Obie Niemki wygrały w Oslo po razie, w
trzecich zawodach pogodziła ich sensacyjnie Norweżka Tjoerhorm. Trzecia
zawodniczka z podium klasyfikacji generalnej musiała się zadowolić trzecim i
czwartym miejscem. Najlepsza z naszych reprezentantek Magdalena Gwizdoń po
serii słabych występów wylądowała ostatecznie na 35. miejscu.
Szkoda wielka, że sezon zakończył się w momencie, kiedy dla Tomasza Sikory przyszedł szczyt formy. Pozostaje man
się cieszyć, że końcówkę sezonu Polak wykorzystał znakomicie, wspaniałym
pochodem w górę klasyfikacji Pucahru Świata, małą kryształową kulą i co
najważniejsze medalem olimpijskim. Szkoda tylko, że następców ani widu, ani
słychu. Do Oslo pojechali wszakże Bodziana i Pływaczyk i tradycyjnie już
pierwsza pięćdziesiątka to dla nich za wysokie progi. U Pań Gwizdoń i Grzywa są
kompletnie bez formy, Pałka musi liczyć na przebłysk, jaki zdarzył jej się w
Turynie, gdy zajęła 6. miejsce. Chyba, że rozpatrzymy to jako cud, bo to
miejsce zawdzięcza tylko i wyłącznie strzelaniu, a jak wiadomo kto inny
strzela, a kto inny kule nosi. Trener Bondaruk świetnie przygotował Sikorę, ale
z resztą jakoś nie za bardzo sobie radzi. Może im po prostu nie biatlon w
gwiazdach pisany?
Na kolejne emocje biatlonowe musimy poczekać siedem miesięcy, bo niestety letniej GP w tejże dyscyplinie
jeszcze nie powołano do życia, ale dobrą wiadomością dla miłośników dwuboju
zimowego niech będzie fakt, że o kupno praw do transmisji ubiega się TVP. Tym
samym nie tylko posiadacze Eurosportu będą mogli emocjonować się, miejmy
nadzieje, równie udanymi występami Tomasza Sikory, a może i kogoś innego.
To tyle w tym sezonie. W imieniu całej redakcji
biatlonowej dziękujemy za spędzone z nami 5 miesięcy i zapraszamy ponownie na
początku grudnia. Do przeczytania!
Autor: Andrzej Gomołysek
Skomentuj
na forum >>
| |