strona: 28 xx        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Sporty zimowe

Biathlon - PŚ w Kontiolahti


W przedostatnich w tym sezonie zawodach PŚ rozegranych w fińskim Kontiolahti, znakomicie spisał się Tomasz Sikora. Nasz wicemistrz olimpijski z Turynu, tym razem był drugi w biegu sprinterskim, a w biegu masowym zwyciężył z przewagą ponad 30 s nad drugim Francuzem Raphaelem Poiree. Było to drugie w historii zwycięstwo naszego zawodnika w PŚ, to pierwsze miało miejsce ponad 10 lat temu we włoskim kurorcie Anterselva.

To miał być najlepszy sezon Tomasza Sikory w karierze. Takie zapowiedzi słyszeliśmy z ust trenera Romana Bondaruka i samego Sikory, jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji w PŚ. Głównym celem tegorocznego sezonu miały być oczywiście Igrzyska Olimpijskie i olimpijski medal, choćby jeden, choćby brązowy. Na ten olimpijski medal pana Tomka musieliśmy czekać do przedostatniego dnia IO, ale nasza cierpliwość została w pełni nagrodzona wspaniałym występem i srebrnym krążkiem Sikory w biegu masowym. Kiedy wydawało się że po olimpiadzie szczytowa forma naszego biatlonisty już odejdzie i nic miłego tej zimy nas już nie spotka z jego strony, trochę niespodziewanie pan Tomek zaczął piąć się w górę klasyfikacji PŚ, dzięki świetnym występom w Pokljuce i Kontiolahti.

Tomek jak wino
Po dwóch piątych miejscach w zawodach PŚ w Pokljuce (8-11 marca), niewątpliwie nasz najlepszy biatlonista wzmógł w nas apetyt na jeszcze lepsze lokaty w kolejnych zawodach w Kontiolahti.
| Tomasz Sikora | źródło: AP
W końcówce sezonu, głównie chyba dzięki zdobyciu olimpijskiego krążka- na którego Sikora czekał aż 12 lat, zawodnik Dynamitu Chorzów prezentuje się bardzo dobrze, imponuje formą biegową, coraz lepiej strzela, wreszcie bez obciążenia i kompleksów rywalizuje z najlepszymi biatlonistami. Takiego Tomka Sikorę kibice chcieliby oglądać jak najdłużej. Mimo swoich 32 lat Sikora nie ustępuje w niczym swoim młodszym rywalom, a wręcz przeciwnie jego wielkie doświadczenie i opanowanie zbierane przez tyle lat startów, w połączeniu z ogromną pracą, dają wreszcie efekty. Zresztą nie tylko Sikora, ale także inni 30- latkowie jak: Fischer, Poiree czy „król” Bjoerndalen nie dają w tym sezonie biatlonowej młodzieży zbyt wielu powodów do zadowolenia.

Radość po 11 latach
Swój występ w Kontiolahti Sikora zaczął od podium. W pierwszym starcie w sprincie na 10 km, Polak zajął drugie miejsce. Było to zarazem drugie w tym sezonie podium Tomasza Sikory (po srebrnym medalu z IO). Radość z tak dobrego miejsca cieszyła bardzo, tym bardziej że Sikora nigdy „specjalistą” od sprintów nie był, ale tak naprawdę jak jest się w dobrej dyspozycji, to nie ma znaczenia w jakiej konkurencji się stratuje.

Pan Tomek swoje drugie miejsce w tym biegu zawdzięcza przede wszystkim bezbłędnemu strzelaniu, co akurat w sprincie ma kolosalne znaczenie dla losów rywalizacji. Sikora rozpoczął spokojnie i po pierwszym strzelaniu był ósmy. Później wyraźnie przyspieszył, dzięki czemu po kolejnej bezbłędnej wizycie na strzelnicy, objął prowadzenie. Nadspodziewanie dobrze pobiegł, także bezbłędnie strzelający Szwed Carl Johan Bergman, który ostatecznie wyprzedził naszego reprezentanta o 6,5s. Stawkę na podium uzupełnił weteran niemieckiej reprezentacji Sven Fischer.



O startach pozostałych Polaków wspominamy tylko z dziennikarskiego obowiązku. Krzysztof Pływaczyk z trzema karnymi rundami i stratą ponad trzech minut do Bergmana był dopiero 89, a Grzegorz Bodziana- cztery karne rundy, zajął 92 miejsce.

Do kolejnej konkurencji- biegu pościgowego na 12,5km pan Tomek wystartował z drugiej pozycji, bo taką lokatę zajął w sprincie. Siedem sekund przed Polakiem na trasę wyruszył Szwed Bergman, a potem trójka Niemców: Fischer, Gross i Birnbacher. Teoretycznie w walce o kolejne podium liczyć się miała właśnie ta piątka, ale po raz kolejny mogliśmy się przekonać jak loteryjną i nie przewidywalną konkurencją jest biatlon. Przy pierwszej wizycie na strzelnicy bezbłędne trafienia zanotowali zarówno Sikora, jak i Bergman i Gross. Na drugim strzelaniu Bergman popełnił dwa błędy i przestał się liczyć w walce o zwycięstwo, pan Tomek celował natomiast znakomicie i to on wyruszył na trasę jako pierwszy. Prawie 15s za nim znalazł się „biatlonista wszechczasów” Ole Einar Bjoerndalen, który na trasie dogonił naszego reprezentanta i na trzecie strzelanie wjechali oni równocześnie. I właśnie tutaj zaczął się dramat Sikory. Bjoerndalen pomylił się tylko raz, za to Sikora tylko raz celnie trafił. Aż cztery karne rundy sprawiły że nasz biatlonista spadł na 14 miejsce po trzecim strzelaniu. Zimnej krwi zabrakło także Sikorze w ostatnim strzelaniu w pozycji stojącej, gdzie miał trzy pudła. Tak fatalna postawa w dwóch ostatnich wizytach na strzelnicy pozwoliła zawodnikowi Dynamitu Chorzów zająć dopiero 20 lokatę w tym biegu. Wygrał jak na mistrza przystało Bjoerndalen, drugi był Francuz Poiree, a trzeci Norweg Lars Berger.

W ostatnim starcie w Kontiolahti pan Tomek potwierdził, że słabszy występ w biegu pościgowym był tylko wypadkiem przy pracy i że w tym sezonie należy do ścisłej czołówki biatlonistów. Bieg masowy kończył zmagania biatlonistów w Finlandii. Sikora wystartował do niego z siódmym numerem, oznaczającym aktualną pozycję w PŚ. Nasz zawodnik zdecydowanie lepiej niż w „pościgówce” zaprezentował się na strzelnicy, nie strącając tylko jednego krążka. Przełomem w tym biegu okazało się drugie strzelanie, po którym Polak wyszedł na prowadzenie o ponad 23s przed Bjoerndalenem. Na trasie nasz zawodnik spisywał się znakomicie powiększając ciągle przewagę nad Norwegiem, nawet do 30s. Przy trzeciej próbie na strzelnicy Polak pomylił się co prawda tylko raz, ale wykorzystał to skutecznie Bjoerndalen (bezbłędne strzelanie), który zniwelował straty i razem z Sikorą wyruszył na trasę. O zwycięstwie w tym biegu zadecydowało ostatnie- czwarte strzelanie. Pan Tomek wykazał się dużym spokojem, a przy tym szybkością, strącając wszystkie pięć krążków, Bjoerndalen pomylił się aż dwa razy, co znacznie ułatwiło Sikorze bieg po drugie w historii zwycięstwo w PŚ. O drugą i trzecią lokatę pasjonujący bój stoczyli Poiree i Bjoerndalen, ostatecznie lepszy był Francuz, ale do naszego reprezentanta stracił on aż 30s.

Tomasz Sikora po raz jedenasty stanął na podium Pucharu Świata, zaś po raz drugi na jego najwyższym stopniu!
Jedyny jak dotychczas triumf Polak zanotował w 1995 roku we włoskiej Anterselvie w biegu na 20 km. Ponad 11 lat temu Sikora został jednocześnie mistrzem świata na tym dystansie. Dzięki udanym występom w Finlandii Polak awansował na szóste miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, a jeśli nadal będzie utrzymywał tak wysoką dyspozycję, to ma realne szanse na poprawienie tej lokaty.

Słabe panie
W Kontiolahti w ślady Tomasza Sikory nie poszły niestety nasze panie, najlepsza z nich Magdalena Gwizdoń była 19 w biegu ze startu wspólnego, w sprincie zajęła 25 pozycję, a w biegu pościgowym nie poprawiła tej lokaty, kończąc zawody na 28 miejscu. Kontiolahti było bardzo szczęśliwe dla Szwedki Anny Carin Olofsson, która dwukrotnie zwyciężała w: sprincie i biegu pościgowym. Mimo tych zwycięstw Szwedka straciła już szansę na wywalczenie kryształowej kuli, a to dzięki równie dobrej postawie liderki PŚ Niemki Kati Wilhelm (dwukrotnie druga w Kontiolahti), która w Finlandii mogła już odbierać gratulacje dla najlepszej w tym sezonie biatlonistki.


Autor: Marek Mirek

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>