|
Sporty zimowe
Biathlon - PŚ w Pokljuce
Pierwsze poolimpijskie zawody biathlonowe, które odbyły
się w słoweńskiej Pokljuce, były okazją do „odegrania się” za niezdobyte medale
i porażki faworytów. Jedni z tej okazji skorzystali, inni nie, ale walka była
zacięta. I to właśnie jest najpiękniejsze w sporcie- nie przewidywalność.
Chociaż z nią akurat nie mieliśmy zbyt wiele do czynienia podczas pięciu
konkurencji rozegranych w Słowenii, w tym Mistrzostw Świata w sztafetach
mieszanych.
Pierwszą z rozegranych konkurencji był sprint mężczyzn, gdzie jako głównych faworytów typowano Ole Einara Bjoerndalena oraz Raphael
Poiree. Wielu spodziewało się, że zacięcie walczyć będzie również mistrz
olimpijski w sprincie, Michael Greis. Ten ostatni strzelał bardzo dobrze,
pudłując tylko raz, o wiele gorzej jednak było z biegiem. W rezultacie złoty
medalista z Turynu zakończył rywalizację dopiero na dwudziestej lokacie. W
czołowej dziesiątce pojawiło się za to dwóch innych Niemców- Michael Roesch i
Andreas Birnbacher- lecz i oni nie wypadli najlepiej, zajęli bowiem miejsca
dziewiąte i dziesiąte. Nie najlepiej spisali się też Rosjanie- najlepszy z
nich, Sergei Tchepikov był dopiero ósmy. Znakomicie wypadli za to Francuzi i
Norwegowie, umieszczając w dziesiątce po dwóch swoich zawodników. Zawody, pomimo
dwóch pudeł, wygrał Ole Einar Bjoerndalen, z niewiele gorszym czasem (dwanaście
sekund) skończył rywalizację Raphael Poiree. Do Francuza z kolei dwanaście
sekund stracił Szwed Carl Johan Bergman, wyprzedzając dwóch bezbłędnych-
Austriaka Christopha Sumanna oraz naszego rodaka, Tomasza Sikorę. Dalej w
czołówce pojawili się Vincent Defrasne i Halvard Hanevold. Różnica między
pierwszym a dziesiątym zawodnikiem wyniosła pięćdziesiąt sześć sekund, a żaden
z czołowej dziesiątki nie pudłował więcej niż dwa razy. Rekordową liczbę
niecelnych strzałów- aż siedem- zanotował przedostatni zawodnik, Belg Pascal
Langer. Nasi zawodnicy, pomimo dobrej formy strzeleckiej, nie zanotowali zbyt
dobrych wyników (nie licząc piątego miejsca Tomasza Sikory)- Krzysztof Pływaczyk
był sześćdziesiąty, Grzegorz Bodziana sześćdziesiąty siódmy, zaś Wiesław
Ziemianin dopiero osiemdziesiąty piąty.
Rozegrany w czwartek, dziewiątego marca sprint pań
również zaowocował norweskim triumfem. Wygrała go bowiem Linda Tjoerhom, jedna
z lepszych zawodniczek z Norwegii. Znakomita forma strzelecka oraz bardzo dobry
bieg dały jej zwycięstwo, choć z zaledwie trzysekundową przewagą nad Sandrne
Bailly. Trzecia na mecie Florence Baverel-Robert miała już poważniejszą, bo
dwudziestosiedmiosekundową stratę do triumfatorki zawodów. Ku ogólnemu
zaskoczeniu, najlepsza w ekipie niemieckiej była czwarta Simone Denkinger, zaś
najlepszą z Rosjanek okazała się Irina Malgina (lokata dwudziesta siódma). W
dziesiątce, poza wspomnianymi czterema paniami, znalazły się jeszcze (według
kolejności zajmowanych miejsc): Michela Ponza, Anna Carin Olofsson, Tora
Berger, Christelle Gros, Sona Mhokova oraz Kati Wilhelm. Również w sprincie pań
żadna z czołowej dziesiątki nie popełniła więcej niż dwa błędy. Najwięcej pudeł
miała Chorwatka Anamarija Brajdic, która zajęła osiemdziesiąte trzecie miejsce.
Polki nie spisały się zbyt dobrze- najlepsza z nich, Krystyna Pałka, była
dopiero dwudziesta ósma i straciła do Tjoerhom około dwóch minut. Katarzyna
Ponikwia była pięćdziesiąta druga, Magdalena Gwizdoń pięćdziesiąta trzecia, zaś
Magdalena Nykiel zajęła ostatnie, osiemdziesiąte ósme miejsce.
|
|
Nieco lepiej niż w środę poszło Polakom w sobotnim biegu na dochodzenie. Tomasz Sikora obronił piątą lokatę,
zaś Krzysztof Pływaczyk awansował na czterdzieste dziewiąte miejsce. Wygrał,
podobnie jak w sprincie, Bjoerndalen. Choć tym razem spudłował aż trzykrotnie i
wbiegł na metę niemal równocześnie z Raphaelem Poiree, który de facto miał
tylko jedno pudło. O zwycięstwie Norwega zadecydowała jedna dziesiąta sekundy.
Równie minimalną stratę miał trzeci na finiszu Carl Johan Bergman- od
zwycięstwa dzieliło go tylko półtorej sekundy. W porównaniu z tym kolosalna
różnica dzieliła Bjoerndalena i czwartego na mecie Frode Andersena- była to aż
minuta i dwadzieścia jeden sekund. Największą niespodzianką był olbrzymi awans
Svena Fischera, który z trzydziestej piątej lokaty przesunął się na miejsce
dziewiąte. W dziesiątce znaleźli się też: szósty Andreas Birnbacher, siódmy
Vincent Defrasne, ósmy Michael Roesch oraz dziesiąty Halvard Hanevold. Tym
razem najmniej celnym strzelcem okazał się Carsten Pump (aż dziewięć pudeł!),
co zaowocowało ostatnią lokatą. Z kolei Michael Greis w ogóle nie wystartował.
W biegu na dochodzenie pań najlepsza z naszych zawodniczek, Krystyna Pałka obroniła wywalczoną w sprincie
dwudziestą ósmą lokatę, zaś Magdalena Gwizdoń, przesunęła się na miejsce
czterdzieste siódme. Wygrała Sandrine Bailly, pomimo trzech błędów na
strzelnicy.
|
|
| Sven Fischer |żr. IBU |
Wbiegła na metę z bezpieczną, szesnastosekundową przewagą nad Kati
Wilhelm. Zaraz za Niemką pojawiła się jej rodaczka, Katrin Apel. Czwarta, ze
stratą czterdziestu sekund, finiszowała Florence Baverel-Robert. Za nią
pojawiły się dwie kolejne Niemki, Silone Denkinger i Andrea Henkel.
Zwyciężczyni sprintu- Linda Tjoerhom- była dopiero siódma, a na strzelnicy
popełniła, podobnie jak Bailly, trzy błędy. W dziesiątce uplasowały się jeszcze
Michela Ponza, Martina Glagow i Anna Carin Olofsson. Różnica między pierwszą a
jedenastą zawodniczką wyniosła około dwóch minut. Najmniejszą celnością
popisała się Słowenia Lucija Larisi, pudłująca aż dziewięciokrotnie.
W niedzielę w Pokljuce odbyły się Mistrzostwa Świata w sztafetach mieszanych. Jest to impreza rozgrywana od
niedawna, a największy prestiż zyskała w dwutysięcznym piątym roku, od tego też
roku została włączona w skład Mistrzostw Świata. W tym roku zatriumfowali, do tej pory nie odnoszący w Słowenii
większych sukcesów, Rosjanie. Udało im się uzyskać aż pięćdziesięciotrzysekundową
przewagę nad Norwegami. Na trzecim miejscu rywalizację zakończyli Francuzi,
czwartą lokatę zaś zajęła jedna z ekip niemieckich. Należy zaznaczyć, że tego
typu zawody cieszą się coraz większą popularnością wśród kibiców, którzy zawsze
życzliwym okiem patrzą na nowe inicjatywy Federacji Biatlonowej. Nie ulega
wątpliwości, że i za rok powinniśmy być świadkami podobnego widowiska, czego
wszystkim fanom tego pięknego sportu serdecznie życzę!
Autor: Lill
Skomentuj
na forum >>
| |