|
Piłka nożna
Wisła dba o ławki
Kibice Wisły podzielili się
na dwa obozy, bo Petrescu potwierdza, że nazwiska u niego nie grają. Prasa
zarzuca mu, że grzeje ławkę Wisły sumą 3 milionów złotych – tyle są bowiem
warci siedzący na niej w charakterze ogrzewania piłkarze. Drogie to ogrzewanie,
ale pojawiają się komentarze o nagłej mobilizacji piłkarzy na treningach,
którzy teraz wiedzą, że aby zagrać, muszą mieć do powiedzenia na boisku coś
więcej niż przedstawienie się rywalom ze swojego sławnego imienia i nazwiska.
Wszyscy zadają sobie pytanie: czyżby do sportu trafiła twarda reguła
rynkowa - kto nie przynosi zysków, jest odstawiany od gry? Twarde prawo, ale
jednak prawo. Już od dawna skutecznie rządzi marketingiem: chcesz pracować,
musisz dawać z siebie wszystko, inaczej nic nie jesteś wart dla pracodawcy.
Widać, że w sporcie także trafiają się tyrani patrzący tylko na zyski. Jednakże
w tej branży wydaje się, że to jedyna droga. Wiadomo, że sport swoimi prawami
się rządzi, jednak do tej pory główną zasadą była ta „nominalna” – masz dobre
nazwisko, jesteś sławny, to płyniesz na fali sławy jeszcze jakiś czas po
sukcesach. Nawet, jeśli już nic dobrego nie wnosisz.
Forum fanów Wisły zapewne grzmi od głosów za i przeciw, ale czy tak nie jest
sprawiedliwiej? Jesteś dobry: grasz, idzie ci gorzej: grzejesz ławę. Bo
przecież w sporcie chodzi o to, żeby wygrywać, odnosić sukcesy. A nie o promowanie nazwiska. Marketingiem i reklamą
zajmują się agencje PR. Osobiście pochwalam działania trenera „Białej Gwiazdy”.
On stawia na formę, a nie na nazwiska.
|
|
I słusznie, bo przecież boisko to walka
sportowa, walka kondycji, talentu i formy, a nie wieczorne przyjęcie sław. Tu
nie chodzi o to, żeby promować marki butów, czy koszulek. Obecnie oczywiście
nie da się tego uniknąć, a sportowcy są obwieszeni reklamami i tak prawdę
mówiąc, to niektórzy nie musieli by wcale nosić na sobie materiałów na ubrania,
bo same metki firm i reklamodawców starczyłyby na przykrycie newralgicznych
miejsc. Jednak w sporcie chodzi o grę i o zwycięstwo. A to, czy gole strzela
Ronaldo, Pele, Żurawski czy Józek z Koziej Wólki, powinno być sprawą
drugorzędną. Wiadomo, że za sukcesem idzie sława, ale nie dajmy się zwariować i
pilnujmy żeby właśnie tak zostało: by sława szła za sukcesem, a nie sukces za
sławą. Każdy przecież wie, że nawet najlepszy sportowiec ma gorsze dni.
Dlatego patrzmy krytycznie na skład walczący na boisku i oceniajmy formę, a nie nadruk na
koszulce. Wtedy być może dojrzejemy do tego, by wypłata sportowców zależała od
wyniku w każdym meczu, od ich gry, a
nie – jak teraz – była ustalana z góry na 3 lata. Z psychologicznego punktu
widzenia motywacja jest większa, jeśli wymaga nieustannej pracy i zależy od
osiąganych wyników. Wtedy nasze gwiazdy wiedziałyby za co im płacimy, lub za co
ich wynagrodzić nie chcemy. Może wprowadzono by nawet jakieś kary za obijanie
się na boisku?
Jak ocenić, czy Petrescu przyjął słuszną strategię? Najlepiej zarabiający piłkarze polskiej ligi pilnują
by ławeczek nie zrosił deszcz. Po słabych występach z Odrą i Polonią, według
szkoleniowca Wisły nadszedł czas, by odpoczął podczas konserwacji miejsc
siedzących Mauro Cantoro. Ale niech nie traci nadziei. My wiemy, że przecież
każdy prawdziwy facet powinien umieć zadbać o swoje miejsce pracy. A ławka, jak
każda kobieta – wymaga czułości i ciepła.
Autor: Anna Bąk
Skomentuj
na forum >>
| |