strona: xx        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Popieram pana, panie Petrescu


Od zimy w Wiśle zmieniło się dużo. Znowu parę osób nie odpowiadało wspaniałemu zarządowi, który na uwadze ma przede wszystkim dobro i przyszłość klubu* obchodzącego właśnie 100-lecie swojego istnienia. Opuścił nas pan odpowiedzialny za transfery, czyli znany z TVP Grzegorz Mielcarski. Nie oszukujmy się - może znajomości ma, ale tradycja zobowiązuje i ostatnim wartościowym obcokrajowcem sprowadzonym pod Wawel był Mauro Cantoro. Transfery w Wiśle to ciągle jedna wielka zgadywanka, układy i menadżerskie ciemne posunięcia. Krytykowany Mariusz Piekarski z Legii, który jest dla mnie swego rodzaju odpowiednikiem Mielcarskiego na naszym podwórku, tyle że od rynku brazylijskiego, zrobił 2 transfery w zimie, ale transfery których wagę i opłacalność każdy dziś może sam zobaczyć na boisku. Zawodników stosunkowo młodych, którzy grali już w meczach o wielką stawkę i którym ciągle chce się grać. Być może najlepszym obcokrajowcem sprowadzonym do Wisły od kilku lat okaże się... Dan Petrescu. Przyjęty ze sporą dawką sceptycyzmu z powodu małego doświadczenia trenerskiego oraz bardzo niebezpiecznego miejsca w klubie jakim jest posada szkoleniowca, walnął na 'dzień dobry' pięścią w stół i powiedział, co chce zrobić. Zaaplikował zawodnikom solidny trening. Tak, wreszcie ktoś zmusił wiślackie gwiazdki do biegania na treningach, nie odstawiania nogi, zaangażowania. Tego nie było za czasów Henryka Kasperczaka, do których to powracają myślami kibice z wiadomych powodów. "Heniu wróć" ostatnio w zasadzie staje się to już tylko pustym sloganem, który ma mało racjonalnych przesłanek.



Skład obecnej Wisły jest gorszy niż ten z Jopem, Strąkiem i Piekutowskim za czasów Anderlechtu i wątpię żeby i Heniu cokolwiek tu zdziałał. A Petrescu musi. Musi, bo ciąży na nim presja i sporo osób oczekujących jego potknięcia. Jak mam być szczery to powiem, że nie pamiętam trenera który wkładał w pracę tu tyle serca co on. Żyje meczami, kocha i karci zawodników. Nie pozwolono mu przeprowadzić transferów, które powinny być zrobione.
| Dan Petrescu |
W Wiśle nie ma kto strzelać bramek, muszą to robić obrońcy (Kłos, Baszczyński), co jak dla aktualnego Mistrza Polski jest sprawą dość hańbiącą. Wisła na szczęście zaczyna grać coraz lepiej, wczorajszy mecz z Lechem Poznań (1:2) był dopiero pierwszą porażką trenera Petrescu i to jeszcze nie bez udziału sędziego. Paradoksalnie był to najlepszy mecz Wisły pod jego wodzą, gdyby grał w tym klubie jakiś kompetentny napastnik to Lechowi nawet nie chciałoby się strzelać tych bramek, bo taki duet Żuraw-Franek zdobyliby hat-trick już do przerwy. Widzę w pracy Rumuna więcej pozytywów niż negatywów i jeżeli tylko prezes Cupiał dotrzyma słowa z transferami w nowym sezonie możemy cieszyć się piękną grą Wisły nie tylko na krajowym podwórku ale i w europejskich pucharach. Zastanawiam się tylko, czy krótkowzroczny zarząd Wisły nie zaznaczy Dana Petrescu na swojej czarnej liście z jakiś mrocznych powodów nieco wcześniej i pod Wawel nie trafi znów jakiś niekompetentny dorobkiewicz.

* - uwaga ironia


Autor: Grzegorz "spoxgreq" Balana

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>