strona: 07        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Przegląd w lidze rosyjskiej


Od dwóch tygodni futbolowi kibice w największym kraju świata mają szczególne powody do radości. W piątek, 17 marca wreszcie ruszyły rozgrywki po trzynaste piłkarskie mistrzostwo Rosji, po raz piąty rozgrywane w formule Premier Ligi. Dwie marcowe kolejki miały dać odpowiedź na pytanie, jak mocni są głównie faworyci do tytułu mistrzowskiego.

Od początku sezonu błyszczą aktualni mistrzowie kraju, CSKA Moskwa. Podopieczni Walerego Gazajewa powoli odnajdują fantastyczną dyspozycję z końcówki roku 2005, dzięki której w fantastycznym stylu oderwali się lokalnym rywalom, Spartakowi i Lokomotywowi, co umożliwiło im wygranie ligi. Choć w premierowej kolejce wyraźnie męczyli się z beniaminkiem z Nalczika, zwycięstwo zapewniając sobie dopiero w ostatnich sekundach meczu (drużynę z opresji wyratował Brazylijczyk Vagner Love), zdobywcy Pucharu UEFA o niebo lepiej zaprezentowali się tydzień później, aplikując Szinnikowi aż pięć goli. Cztery z nich były dziełem pozyskanego w przerwie zimowej Brazylijczyka Jo.

Od falstartu rozpoczęli sezon dwaj wyżej wspomniani potentaci z Moskwy. Drużyna Wojciecha Kowalewskiego ledwo co uratowała remis ze zwycięzcami drugiej ligi, piłkarzami Energiji Władywostok. Do zdobycia tego punktu wyraźnie przyczynił się polski bramkarz, zjawiając się w polu karnym rywali. Skupił w ten sposób na sobie uwagę obrońców, ułatwiając w ten sposób zdobycie bramki Bystrowowi. Tydzień później znowu musieli (i to dwukrotnie) gonić wynik przeciwko innemu beniaminkowi, imiennikowi z Nalczika. Jednak i tym razem do podopiecznych Aleksandra Starkovsa uśmiechnęło się szczęście.

Brązowi medaliści poprzednich rozgrywek mogą mówić o jeszcze większym pechu. Na inaugurację przegrali z broniącą się przed spadkiem Krylią Sowietow Samara, tracąc gola już w trzeciej minucie spotkania. Bohaterem tej akcji, ku naszej uciesze, był polski obrońca Krzysztof Łagiewka. W drugiej kolejce też musieli gonić wynik z innym kandydatem do spadku, beniaminkiem z Władywostoku. Na ich szczęście, udało im się wyrównać. Dobrze, że punkty tracą na początku, bo teraz jeszcze można je nadrobić.



Ze swoimi przeciwnikami łatwej przeprawy nie mieli ćwierćfinaliści Pucharu UEFA, Zenit Sankt Petersburg. W pierwszej kolejce, podobnie jak Spartak, także musieli gonić wynik w meczu z Saturnowi Ramienskoje. Bramkę dla gości zdobył znany z występów w Artmedii Pertżalce Bratysława słowacki pomocnik Obżera. Sponsorowany przez Gazprom Zenit szukał punktów w drugiej serii spotkań i udało mu się to. Pokonał na wyjeździe Amkar Perm 3-1. Po tym mogli w spokoju przygotowywać się do dwumeczu z Sewillą.

Bardzo nieciekawie szło najbardziej polskiej drużynie w Rosji, FK Moskwa. Rozgrywający swoje spotkanie w dzień inauguracji klub Mariusza Jopa i Damiana Gorawskiego odniósł zwycięstwo dzięki rzutowi karnemu wykorzystanemu przez króla strzelców poprzedniego sezonu, Dmitrego Kiriczenkę. Tydzień później klub biało-czerwonych otrzymał srogą burę od Rostowa. Typowani do spadku wprost zdemolowali kandydatów do mistrzostwa, kończąc mecz z czterema bramkami strzelonymi i zerem po stronie strat. Cały mecz Rozegrał Jop, Gorawski nie pojawił się na murawie.

Pierwsze dwie kolejki sezonu 2006 przyniosły kilka niespodzianek. Szczególnie mowa tu o bardzo wysokiej lokacie kuszącej Grzegorza Szamotulskiego drużynie z Tomska oraz znalezienie się obrońców brązowego medalu, Lokomotiwu Moskwa blisko strefy spadkowej. Swoich kibiców nie rozpieścił Spartak, który mając teoretycznie najsłabszych przeciwników, dwukrotnie był bliski porażki. Bez zarzutu w bramce spisuje się Wojciech Kowalewski, rywalizujący o miejsce w kadrze na Mundial. Mariusz Jop jest silnym filarem FK Moskwa, pewne miejsce w składzie Krylii Sowietow wywalczył sobie młody Łagiewka, a Damian Gorawski i Jarosław Tkocz w tych rozgrywkach nie doczekali się debiutu.

W marcu na rosyjskich boiskach padły 34 bramki, co daje średnią 2,125 gola na mecz. Najbardziej w nie obfitował ostatni kwadrans gry, w którym padło aż 9, a najmniej padło w pierwszych piętnastu minutach – zaledwie dwie. Najwięcej razy bramkarzy pokonywano na obiekcie CSKA Moskwa – 6, a żadnej bramki nie zobaczyli kibice w Jarosławlu i Ramienskoje.


Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>