|
:: rapsod
Królowi z Jasła
Przed północą Król umarł (niech nam sto lat żyje),
nieśliśmy go na tarczy przez puste ulice.
Śnieg w powietrzu wirował i do warg się lepił
pannom żałobnym, które perliście się śmiały.
Piękną stypę miał Król, jak na króla przystało:
czterech było poetów, pisarz i redaktor
i kobieta piękna, bardzo mądra i smutna.
Wszystkie mądre są smutne, każda smutna - piękna.
Ułożyliśmy Króla na królewskim łożu
i poszliśmy na wódkę - pić do dna i do dnia.
Kiedy świt nas obudził chcieliśmy go grzebać,
lecz nie było już Króla. W nocy wstał i uciekł.
- Piotr Czerski
|