:: Paryskie wakacje 94’ (1)

Rafałowi

Tak, drugi rok studiów to był ostatni moment, 
kiedy mogliśmy bezwstydnie leżeć na ławce 
pod Łukiem Triumfalnym i popijać hamburgera 
butelką mineralnej z plecaka. A pamiętasz,

jak pięknym kobietom z Lasku Bulońskiego
odrastały wąsy – a my, opuszczając Paryż o świcie,
uczyliśmy się tego nie widzieć? Tak, perwersyjnie

przebijał się do nas wielki świat. Autostopem
zjechaliśmy pół Europy, śpiewając w tirze
z pięknym Hiszpanem jakiś hit Stewarta,

to znów śpiąc pod letnim niebem na stacji paliw,
skąd rano mieliśmy jechać dalej, a (przez pomyłkę?)
wróciliśmy. Mówiłam coś o przeznaczeniu, o tym,

że droga ustala się sama. Ze spokojem zająłeś się 
odliczaniem ostatnich drobnych na bagietkę i bilety 
do d’orsay: zaprosiłeś mnie na uroczyste śniadanie 

u Maneta. Pamiętasz minę strażnika? Gonił nas 
jeszcze na ulicy. Przy Pere Lachaise kupiłam różę 
dla Edith. I przyrzekałam wtedy, że nigdy

nie nauczę się francuskiego, nie pozwolę sobie 
zrozumieć, że sous le ciel de paris to tylko słowa.

- Alter Net


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl