| |||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
Strona - 18 - TLinkin Park...
Linkin Park - Living in TexasPłyty koncertowe dzielą się na trzy grupy. W pierwszej znajdują się płyty, które, mówiąc krótko, porywają. Druga to koncerty mniej lub bardziej porządne, trzecia zaś słabe. Dla fanów Linkin Park mam dobrą wiadomość - Live In Texas nie należy wcale do grupy ostatniej. Mam też jednak wiadomość złą - do pierwszej też nie. Czyli dokładnie to, czego można było się spodziewać po tym zespole. Poprawny występ, poprawne wydawnictwo i pewnie więcej niż poprawny zysk ze sprzedaży. Album nie dla fanów, ale dla ich kasy. Bo dla czego innego niż kasa wydaje się album koncertowy z zaledwie dwoma płytami studyjnymi na koncie. Ale, żeby nie było - Linkin Park nawet lubię. Za głos Chestera, za to, że są milion razy lepsi od innych "medialnych" zespołów i za to, że robią fajne, przebojowe piosenki. Recenzja, którą teraz czytacie nie jest wcale wyżywaniem się ortodoksa na "tej brzydkiej, komercyjnej i, tfu, nu-metalowej grupie". Jest po prostu stwierdzeniem faktów. Wracając do zespołu - jedyne co mnie w nich denerwuje (oprócz Mike'a Shinody) to wyrachowanie, ewidentne nastawienie na zysk i sławę oraz brak szacunku dla fanów. I wiara w ich bezmyślność. Zresztą nie bezpodstawna - fatalny album z remiksami sprzedał się świetnie.
|
Sam koncert nie jest zły. Mamy po prostu największe przeboje grupy (paradoks, zapełniają prawie cały krążek), zagrane surowiej i bardziej rockowo niż na albumach studyjnych. Podejrzewam, że gdybym był na tym koncercie, podobałby mi się. Jest OK, tyle, że to trochę za mało, aby uzyskać zadowalający efekt na płycie. Absolutnie żadnego spontanu, wszystko z góry zaplanowane (nie zdziwiłbym się jeśli drętwe gadki z publiką też). Wszystko na zasadzie - robimy interes. Dobry, uczciwy, ale interes. Na biletach, na płytach i na publice. Utwory pomimo zapewnień muzyków wcale nie zostały zmienione, praktycznie nie różnią się od wersji studyjnych. Tylko tyle, że Chester czasem zafałszuje. A o improwizacji jak już pisałem oczywiście nawet nie ma mowy. O czym ja w ogóle myślę? Do boksu Live In Texas razem z CD wchodzi jeszcze, jak zapewne wiecie DVD. Tylko co z tego? Jest od kompaktu bogatsze tylko o kilka piosenek i obraz. Nie napiszę o nim. Nie ma o czym.
Zamiast zakończenia proponuję mały apel. Nie kupujcie tej płyty! Nie jest zła. Jest akuratna. I dlatego nie kupujcie. Z Linkin Park mogą jeszcze być ludzie, niech tylko skarci ich widownia i nie pozwoli nachapać się im za darmo. Naprawdę nie kupujcie. Dla ich dobra.
Autor:Tomek | ||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | |||||||