N U M E R :
6
czerwiec 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 25 - Epica...

Epica - Consign To Oblivion

Najnowszy album Epica jest zarazem pierwszym ich albumem, z którym w ogóle się zetknąłem, i który mam przyjemność recenzować. Bo słuchanie tego zespołu to z pewnością przyjemność, ale... no właśnie, dawno żaden album nie zrodził w moim podejrzliwym umyśle tylu "ale" co właśnie Consign To Oblivion.

Mówiąc najkrócej, Epica to doskonały przykład na to, jak należy grać gotycko-symfoniczny metal w dzisiejszych czasach tak, aby "chwytało" i nie męczyło. I najciekawszym w tej sytuacji jest fakt, że zespół "dyrygowany" przez Marka Jansena, jest z jednej strony bardzo surowo zamknięty w obrębie swojego gatunku, z drugiej jednak porusza się po tym gatunku w taki sposób, że nie ma tutaj mowy o żadnej monotonii. I ta żywiołowość albumu, mimo jego formalnej (i nie do końca bezbłędnej) przynależności do gotyku, jest największą zarazem jego zaletą. I żeb

y nie było. Zdarzają się kompozycje słabsze, takie jak "Dance Of Fate" czy "Solitary Ground". Mają one dość wyraźną ochotę do niepotrzebnego zwalniania, szczególnie w lirycznych refrenach. Szczególnie ten drugi utwór, zakrawający o czystą symfoniczną balladę. A najgorsze jest to, że zarówno po pierwszym, jak i piątym przesłuchaniu, nasuwają one dość stanowcze skojarzenia z twórczością mało porywającego Nightwish. Są też utwory, które swoim namaszczeniem, monumentalnością brzemienia i genialnym, powtarzam genialnym, chórom przypominają nieco twórczość Therion z okresu Theli oraz Lemuria i Sirius B. Bardzo ciekawe aranżacje, głęboka orkiestra i bardzo charakterystyczne gitary. Takie właśnie, nieco antyczne jest "The Last Crusade" oraz "Force Of The Shore" (który wstępem zahacza o "To Mega Therion").


I to już z pewnością wystarczy, aby płytę ocenić jako dobry kawałek metalu. Na szczęście Epica postarała się o to, aby w drugiej części płyty zagrzmiało nieco oryginalniej i nie pachniało już tak bardzo innymi stylami. Bardzo ładnie brzmi "Quietus", który zgrabnie łączy symfonię z brzmieniami nieco folkowymi. Później jest jeszcze lepiej. "Mother Of Light" to kawałek, który jest doskonały od początku do końca. Świetne rozpoczęcie, ostry metalowy galop, świetny śpiew w pierwszej zwrotce, a następnie stanowcze dociążenie refrenu, włączenie się męskich głosów. To połączenie "dyskutujących ze sobą" chórków z depresyjnie brzmiącą muzyką daje świetny efekt, szczególnie w chwilach zmiany tempa. Podobnie zresztą jest z zamykającym, ponad dziewięciominutowym "Consign To Oblivion", w którym często na pierwszy plan wychodzi growl, a perkusja naprawdę wymiata.

Najnowsze dziecko Epica powinno podejść nawet tym, którzy takiego połączenia gotyku z elementami symfonicznego metalu starają się unikać. Przede wszystkim dlatego, że jest to kawałek świetnego metalu, a przymiotnik "symfoniczny" schodzi tutaj na drugi plan. Album jest ciekawy i doskonale pulsuje w obrębie swoich jedenastu utworów. Nie ma monotonii, a chóry w połączeniu z growlem i zwalniającymi smyczkami brzmią bardzo ekspresyjnie. Brać w ciemno, bo warto. Kto wie ile przyjdzie nam czekać na jakikolwiek album z tego gatunku...

Autor:m@jkel 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)